Film

Szczęście

Mimo skłonności reżysera do patosu, nie ma tu fałszu.

Każdy czeski film, nawet podejmujący najbardziej skomplikowane zagadnienia egzystencjalne, musi być opowiedziany z humorem, z dozą ciepłej ironii, dystansu. „Szczęście” Bohdana Slamy stanowi pod tym względem wyjątek.

Nie ma tu hrabalowskiego szyderstwa, szwejkowskiego żartu, charakterystycznego balansowania między śmiechem a płaczem, pozwalającego akceptować z łatwością narodowe słabości naszych południowych sąsiadów. Można nawet powiedzieć, że ten ponury, realistyczny dramat, opisujący tragiczne losy kilku przyjaciół z blokowiska w przemysłowym regionie kraju, wygląda dość swojsko. Gdyby nie język, ktoś by pomyślał, że to kolejne dzieło Krzysztofa Krauzego albo Roberta Glińskiego, którzy ostro rozliczają nędzę epoki postkomunizmu.

W „Szczęściu” przecinają się losy kilku młodych ludzi boleśnie doświadczonych przez kapitalizm. Pracująca w prowincjonalnym supermarkecie dziewczyna marzy, aby wyjechać do swojego chłopaka do Ameryki. Jej koleżanka samotnie wychowująca dwójkę dzieci wikła się w beznadziejny romans z żonatym mężczyzną. Ich znajomy, robotnik z pobliskiej fabryki, uciekł z domu i pomieszkuje w ruderze z przeciekającym dachem razem z niepełnosprawną babcią. Wszyscy rozpaczliwie pragną uczuciowej stabilizacji, ciepła, prawdziwej miłości. Choć brakuje im życiowych perspektyw lub w imię przyjaźni sami z nich rezygnują, wierzą, że w końcu jakoś im się powiedzie. Ten proces samooszukiwania się, przedłużającego się w nieskończoność stanu zawieszenia i dojmującej pustki chyba najbardziej interesuje reżysera.

Slama jest wrażliwym obserwatorem, udowodnił to już doskonałym debiutem „Dzikie pszczoły” (czeski kandydat do Oscara w 2002 r.). Zna świat, o którym opowiada, i mimo skłonności do patosu ani przez moment nie wkrada się do jego filmu fałsz ani psychologiczne uproszczenie. Za reżyserię „Szczęścia” otrzymał nagrodę na festiwalu w San Sebastian, ale to tylko jedno z wielu jego trofeów. I na pewno nie ostatnie.

 

Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak komunikować swoje potrzeby

Jak wyrazić swoje potrzeby, aby inni je uwzględniali.

Anna Dąbrowska, Anna Dobrowolska
06.02.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną