Pochwała średniowiecznej wyobraźni
Przed laty o tego typu pisarstwie naukowym mówiło się, że jest „i dla studenta, i dla docenta”.

Średniowiecze jest uważane (i słusznie) za epokę, w której to, co wyobrażone ma walor realności, a to, co postrzegane zmysłowo jest znakiem innej rzeczywistości. Ta gra rzeczywistości namacalnej i widzialnej ze światem wyobraźni powoduje, że dla Średniowiecznych dusze zmarłych, aniołowie czy istoty diabelskie są prawie tak samo realne, jak osoby z krwi i kości. Z drugiej strony elementy widzialnej rzeczywistości, np. substancje naturalne i sztuczne, kolory, elementy krajobrazu, rośliny, zwierzęta, gesty człowieka i jego materialne wytwory są często znakami odnoszącymi się do dziedziny ukrytej – boskiej lub zaświatowej. Tym, co łączy obie sfery i pozwala na ich wzajemne przenikanie się, jest symbol. Według tradycyjnej interpretacji, wywodzącej się ze starożytnej Grecji, symbol (symbolon) to przedmiot, który rozłamywano na dwie części, aby następnie posiadacz jednej z nich mógł potwierdzić tożsamość osoby, okazującej mu drugi kawałek.

Właśnie tematyce szeroko rozumianej symboliki w kulturze europejskiego średniowiecza poświęcił swoją pracę wybitny francuski mediewista Michel Pastoureau. Polskiemu czytelnikowi znany jest on już z dwóch książek: opublikowanego na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku "Życia codziennego we Francji i Anglii w czasach rycerzy Okrągłego Stołu (XII-XIII wiek)" oraz wydanej trzy lata temu "Diabelskiej materii. Historii pasków i tkanin w paski". Francuski badacz od ponad trzydziestu lat zajmuje się heraldyką, emblematyką i symboliką średniowiecza, a omawiana książka jest podsumowaniem jego badań z tych obszarów wiedzy. Jest ona właściwie wprowadzeniem do dziedziny, która jeszcze nie istnieje, a mianowicie – jak pisze sam autor – do „historii symbolicznej”. Nawet jeśli jeszcze nie ma takiej dyscypliny mediewistyki, to książka francuskiego historyka jest dla niej dziełem założycielskim. Bowiem nie tylko precyzuje on w niej przedmiot badań, lecz przedstawia także bardzo szeroki zestaw typów źródeł, a także metody badawcze. Pastoureau czyni na wstępie ważne dla średniowiecznej kultury symbolicznej rozróżnienie na emblemat i symbol. Ten pierwszy jest znakiem tożsamości jednostki lub grupy (np. znaki heraldyczne lub atrybuty świętych), podczas gdy symbol odnosi do czegoś abstrakcyjnego – idei czy pojęcia (np. lew jako symbol zła, ale i Syna Bożego, a drewno jako reprezentacja idei pierwotnej materii, a zatem podstawowego tworzywa widzialnego świata).

Ciekawym fragmentem książki są rozważania o tym, jak się tworzy symbol, tzn. jak rzecz zwykła staje się symboliczna. Autor wskazuje tu kilka sposobów – wspomnijmy o dwóch. Pierwszy z nich to etymologia, ale ta osadzona wyłącznie w kontekście średniowiecza i oparta na łacinie, dla nas będąca dziś często śmieszna i nieprawdziwa. Na przykład zła sława drzewa orzechowego miała wynikać z podobieństwa słów łacińskich nux (orzech) i nocere (szkodzić). Drugi sposób to analogia, np. jako że według jeszcze germańskich wierzeń jesion miał przyciągać pioruny, to z jego drewna wykonywano broń rażącą na odległość (oszczepy, strzały). Dalej francuski historyk podkreśla, że pełne znaczenie symbolu odsłania się dopiero w kontekście, w którym występuje. Dzieje się to poprzez podobieństwo do innych symboli tego samego typu lub jego przeciwstawienie im.

W następnych partiach swojej książki Pastoureau omawia poszczególne typy symboli: zwierzęce, roślinne, kolor, a także należący już właściwie do heraldyki – emblemat oraz grę w szachy i dworskie zabawy polegające na wcielaniu się w postaci z legend arturiańskich. To, co ważne w tej szczegółowej i najobszerniejszej części pracy, to prezentowanie wyników badań symbologicznych przeplatane uwagami o metodzie. Zwraca tu uwagę przede wszystkim to, że zanim autor przystąpi do analizy symbolicznej jakiegoś elementu widzialnej rzeczywistości, najpierw wyklucza możliwości używania go w średniowiecznym kontekście z powodów codziennych, czyli czysto praktycznych. Książkę kończą rozważania o charakterze może mniej symbolologicznym, lecz wciąż dotyczącym wyobraźni. Chodzi mianowicie o odzwierciedlenie wizerunku średniowiecza w późniejszej – siedemnastowiecznej i romantycznej – literaturze pięknej.

Omawiana pozycja, mimo wielu niezaprzeczalnych zalet, nie ustrzegła się drobnych pomyłek. Dwukrotnie (s. 17, przyp. 4. i s. 21) pojawia się słowo sumbolon, mające być zapewne greckim symbolonem. Po drugie zaś, we fragmencie na temat poezji Nervala podano błędne odniesienia do numerów ilustracji. A mianowicie: na stronie 356 zamiast odniesienia do ilustracji 32 powinno być odwołanie do obrazka 33, na stronie 357 zamiast 4 – 34 i w miejsce 32– 35 oraz na stronie 358 numer ilustracji 31 należy zastąpić nr 32. Te potknięcia w żaden sposób nie przesłaniają jednak wielkich walorów pracy francuskiego symbolologa-mediewisty, który napisał książkę merytorycznie wartościową, a jednocześnie ciekawą i inspirującą. Przed laty o tego typu pisarstwie naukowym mówiło się, że jest „i dla studenta, i dla docenta”.
 

Michel Pastoureau, Średniowieczna gra symboli, przekł. Hanna Igalson-Tygielska, Oficyna Naukowa, Warszawa 2006, s. 405.
 

   Przeczytaj fragment książki 

   Kup książkę w merlin.pl

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną