Recenzja książki: Julia Łapińska, „Czarny portret”
W kryminalnym cyklu Julii Łapińskiej historia jest zawsze kluczem do współczesności.
W kryminalnym cyklu Julii Łapińskiej historia jest zawsze kluczem do współczesności.
Nowe opowiadania Bożeny Keff, autorki głośnego „Utworu o matce i ojczyźnie”, mają różne bohaterki, ale z czasem myślimy o nich jak o jednej postaci czy zbiorowym portrecie.
Pierwszy raz u Chmielarza tak wyraźnie wybrzmiewa wątek wyrzutów sumienia, których nie da się zagłuszyć.
Wójcik nas nie oszczędza. Zagęszcza opowieść, mnoży bohaterów, rozciąga wątki.
Dobry temat na esej, ale całość, kolejne pączkujące wątki, sprawiają wrażenie połączonych na siłę.
Barys ma niewątpliwie łatwość pisania, ale wydaje się, że i potencjał na więcej.
Ostateczne rozwiązanie zagadki wyłania się z tego kalejdoskopu dopiero na ostatniej stronie.
Tak piszą najlepsi, nawet jeśli czasami się na swojej drodze potykają.
Książka o potędze wyobraźni, słodko-gorzka, zaskakująca w finale, wciągająca czytelnika w pętlę czasu i przypadków.
U Mortona człowiek jest owocem z czarną pestką.
W serii opowiadań amerykańskich pojawiła się kolejna ciekawa autorka – Nicole Krauss, która w Polsce była już wydawana, ale jest mniej znana, niż na to zasługuje. Teraz dostajemy jej zbiór opowiadań, z których każde jest właściwie mikropowieścią.
Narrator „bryka” swobodnie, serwuje czytelnikom cliffhangery i prowadzi ich za rękę niczym grecki chór.
Marek Krajewski zapowiedział pożegnanie z serią o Eberhardzie Mocku, ale nie oznacza to, że literacko na dobre porzucił Wrocław.
Powieść Kamińskiego pokazuje, że mimo wszystko warto walczyć o siebie. Nawet jeśli trzeba czekać 30 lat.
Mariusz Czubaj jest autoironiczny i oldskulowy w dobrym znaczeniu tego słowa.
Czułe i poruszające wyznanie.
Jeśli druga powieść jest sprawdzianem z umiejętności, to Nathan Hill zdał go śpiewająco. A przygrywają mu rockowe kapele, które w latach 90. były niszowe, zanim trafiły pod strzechy i do MTV.
Podróż w dzikie ostępy niemal zawsze musi skończyć się źle, nawet w epoce telefonów satelitarnych i podręczników surwiwalu.
Kiedy się czyta tę książkę, to tak jakby się czytało kilka książek naraz.
Kilka lat temu Quentin Tarantino w debiutanckiej powieści „Pewnego razu w Hollywood” brawurowo mieszał fikcję z faktami, podlewając fabułę ciekawostkami i ploteczkami z filmowego zaplecza.