Muzyka

Rozpoznani

Recenzja płyty: Franz Ferdinand, „Right Thoughts, Right Words, Right Action”

materiały prasowe
Można ich rozpoznać z daleka.

Wizualnie – bo nieco po staroświecku eleganccy, z dość wysoko podwieszonymi gitarami elektrycznymi. I muzycznie – bo upodobali sobie brzmienie wczesnych lat 80., gdy rwane, rockowe riffy niektóre zespoły grywały na tanecznym, funkowo-dyskotekowym podkładzie sekcji rytmicznej. Szkoci z grupy Franz Ferdinand pozostali pod każdym względem stali w upodobaniach, ale zmieniły się okoliczności. W czasach pierwszej płyty (2004 r.) wydawali się bohaterami modnej fali młodych zespołów, dziś pozostają raczej charakterystycznymi aktorami sceny muzycznej. Na krótkim i zwartym czwartym albumie „Right Thoughts, Right Words, Right Action” przypominają parę razy o swoim talencie, choćby w świetnym „Evil Eye”, kojarzącym się z dawnymi klasykami Queen („Another One Bites the Dust”) czy The Clash, ale nie zaskakują. Jak w tytule, właściwie wszystko jest w porządku – tyle że spora część publiczności te piosenki rozpozna, nawet słysząc je po raz pierwszy.

 

Franz Ferdinand, Right Thoughts, Right Words, Right Action, Domino

Polityka 35.2013 (2922) z dnia 27.08.2013; Afisz. Premiery; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Rozpoznani"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną