Muzyka

Jazz zamiast hip hopu

Zamiast hip hopu dostajemy jazz jakby spowolniony środkami odurzającymi. Z dodatkiem posiekanych rytmów, szumów i syntetycznej elektroniki. Wrocławski duet znikąd, bez układów i dużych pieniędzy, plasuje się dziś w czołówce polskich producentów.

Brzmienie ich drugiego albumu po prostu powala. Wrażenie budują kontrabasowe pętle, wokalne wycieczki po skali, poprzemycane gdzieniegdzie arabskie elementy i nastrój właściwy szepczącemu do siebie w nocy szaleńcowi. Trafiają się momenty prawdziwie genialne, ale całość pozostawia jednak pewien niedosyt. W skali hiphopowej płyta zdobyłaby pewnie maksymalną liczbę gwiazdek. Jak na album producencki jednak za mało się na niej dzieje. Nie ma zaskoczeń, zmian tempa i temperatury. Samo brzmienie, choć znakomite, nie wystarcza. Gdyby ją urozmaicić, byłaby rewelacja, a tak – trochę brakuje, chociaż tylko paru centymetrów.

Kanał Audytywnys, Neurofotoreceptoreplotyka jako magia bytu, 2.47, 2005.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Seks bez zobowiązań: tylko dla dorosłych. Czy skłonność do „znajomości na raz” będzie rosnąć?

Do Polek i Polaków dociera, że można chodzić ze sobą do łóżka bez zobowiązań, bez stresu, dla chwili przyjemności. Zdaniem specjalistów takie podejście bywa niezwykle korzystne. Pod warunkiem że jest autentyczne (i pod kilkoma innymi).

Joanna Cieśla
19.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną