Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Teatr

W rytmie malambo

◊ ◊ ◊ ◊

W nowy sezon warszawskie Laboratorium Dramatu wchodzi moralitetem „Kowal Malambo. Argentyńska historia” Tadeusza Słobodzianka w reż. Słowaka Ondreja Spišáka.

Stojący nad grobem kowal Nędza (Mariusz Saniternik) podkuwa osiołka Pana Jezusa, ten w ramach zapłaty spełnia jego trzy życzenia. Przydadzą się, gdy diabeł, któremu w zamian za powtórną młodość kowal sprzedał duszę, przyjdzie wyegzekwować należność. Tym sposobem będzie mu dane przeżyć życie trzykrotnie. Za każdym razem w barze, grając w karty, pijąc czerwone wino, uwodząc Lolę i tańcząc przypominające flamenco malambo. Tyle że argentyńscy nożownicy wkrótce ustąpią miejsca gangsterom z przełomu wieków, a po nich przyjdą współcześni mafiosi. Bar ewoluuje w stronę klubu techno, gdzie o winie, podobnie jak o malambo, nikt nie słyszał, Lola zaś się ufarbuje i zostanie lesbijką.

W takim świecie nie ma miejsca dla kowala Malambo. Ale nie ma go też w piekle – gdzie za oszustwa z cyrografem się go boją, ani – święty Piotr jest pamiętliwy – w niebie. W finale zmęczony kowal wyrzuca Jezusowi, że przed jego przyjściem ziemia była rajem: żyło się prosto, w zgodzie z naturą, tak znaczyło tak, honor – honor. Symbolem tej czystości i pierwotności jest właśnie malambo tańczone na koniec przez wszystkich, z Jezusem włącznie.

Inscenizacja Spišáka jest równie prosta jak tekst Słobodzianka: kilkoro aktorów na niemal pustej scenie przerzuca się urywanymi, powtarzanymi po wielekroć kwestiami. Momentami bywa to nużące, ale całość – także ze względu na zabawne obserwacje obyczajowe i dopracowane układy taneczne – ogląda się z zainteresowaniem.

 

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną