Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty w okazyjnej cenie!

Subskrybuj
Wystawy

Polska Guggenheim?

Jacek Malczewski, Autoportret z paletą Jacek Malczewski, Autoportret z paletą
W poznańskim Starym Browarze do obejrzenia wystawa części zbiorów Grażyny Kulczyk.

Nie od dziś wiadomo, że wielu polskich milionerów – wzorem jeszcze bogatszych milionerów ze świata – gromadzi dzieła sztuki. Niestety, imponujące niekiedy kolekcje, które powstały w ostatnich 20 latach, skwapliwie chowano przed wzrokiem postronnych i wykorzystywano do ozdabiania coraz większych i coraz liczniejszych prywatnych rezydencji. Aliści mamy właśnie do czynienia z pierwszym wyłomem. Oto w poznańskim Starym Browarze otwiera się wystawa części zbiorów Grażyny Kulczyk. Wprawdzie ekspozycję oglądać będzie można zaledwie przez kilka miesięcy, ale jej właścicielka obiecuje, że to jest rodzaj próby generalnej przed stworzeniem w przyszłości stałego prywatnego i ogólnie dostępnego dla publiczności muzeum.

Dla kolekcjonerów w pierwszym pokoleniu dość typowe jest gromadzenie wszystkiego. Owa przypadłość nie ominęła także Grażyny Kulczyk. A zatem mamy tu prawdziwe bogactwo stylów, kierunków, epok historycznych, od ikon po obrazy abstrakcyjne, od XIX-wiecznego malarstwa akademickiego, przez Malczewskiego i klasyków nowoczesności, po sztukę najmłodszą i awangardową. Trzeba jednak przyznać, że kurator wystawy z owej radosnej różnorodności uczynił walor, zestawiając prace w tzw. tematyczne sale, jak np. sala aktu, rzeźby cielesnej, mody, religijna, a nawet perwersyjna. W ten sposób dzieła pasujące do siebie jak pięść do nosa nagle znalazły się w zgodnej koegzystencji. Na szczęście miał w czym wybierać; to naprawdę przebogata kolekcja, głównie sztuki najnowszej. Czyżby Grażyna Kulczyk pozazdrościła Peggy Guggenheim? Oby.

Reklama

Czytaj także

Archiwum Polityki

Niepokorni

Historię PRL odmierza kilka dat społecznych protestów przeciw ludowej władzy, zwykle brutalnie lub krwawo tłumionych. W 1956 r. – czerwiec, w 1968 r. – marzec, w 1970 r. – grudzień, w 1976 r. – znów czerwiec... I gdyby nie tamte zdarzenia sprzed 30 lat, nie byłoby pewnie sierpnia 1980 r. i wyjątkowej polskiej drogi do wolności.

Marcin Kołodziejczyk
13.05.2006
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną