Fundamentalny wpływ używek

Wiecznie na rauszu
Używki towarzyszą nam od tysięcy lat. Niektórzy nawet twierdzą, że miały fundamentalny wpływ na rozwój ludzkiej cywilizacji.
Tabliczka z wizerunkiem syryjskiego najemnika pijącego piwo w towarzystwie żony i dziecka, 1350 r. p.n.e.
Corbis

Tabliczka z wizerunkiem syryjskiego najemnika pijącego piwo w towarzystwie żony i dziecka, 1350 r. p.n.e.

Egipska rzeźba przedstawiająca warzenie piwa, ok2465-2323 r.p.n.e.
Corbis

Egipska rzeźba przedstawiająca warzenie piwa, ok2465-2323 r.p.n.e.

Indianin palący fajkę pokoju, 1912 r.
EAST NEWS

Indianin palący fajkę pokoju, 1912 r.

Flasza z kryzą dowodząca wytwarzania opium, znaleziona w Rybnie, w najstarszym neolitycznym grobowcu na Mazowszu.
Marek Ostrowski/Materiały prywatne

Flasza z kryzą dowodząca wytwarzania opium, znaleziona w Rybnie, w najstarszym neolitycznym grobowcu na Mazowszu.

Kiedy zaczęliśmy się odurzać, pobudzać i rozweselać? W nauce są dwa obozy. Jedni uważają, że wpływ używek był znikomy, no bo przecież kubek herbaty, papieros czy kieliszek czegoś mocniejszego nie może wpływać na rozwój ludzkości. Według drugich to właśnie od używek wszystko się zaczęło. Gdy nauka, dzięki kontaktom z różnymi ludami plemiennymi, odkryła wiele nowych roślin psychoaktywnych, w sztuce pradziejowej zaczęto dostrzegać przedstawienia wizji narkotycznych, wizerunki grzybów i makówek oraz znajdować przedmioty mogące mieć związek z używkami. Najbardziej radykalną z hipotez wysunął amerykański pisarz, filozof, etnobotanik Terence McKenna. W wydanej w 1992 r. książce „Pokarm bogów” twierdził, że spożywanie grzybów halucynogennych przyczyniło się do powstania cywilizacji. Wszystko dzięki psylocybinie. Alkaloid ten poprawia wzrok (więc nasi przodkowie stali się lepszymi myśliwymi), działa jak afrodyzjak, przede wszystkim jednak daje wrażenie rozmywania granic zmysłów (synestezja), co zdaniem McKenny doprowadziło do rozwoju języka. Pomysł nazwany teorią naćpanej małpy (Stoned Ape) większość przyjęła z przymrużeniem oka, niektórzy jednak doszli do wniosku, że coś w tym może być.

Podobną tezę, choć już opartą na badaniach, ogłosił w 2009 r. Patrick McGovern z University of Pennsylvania w Filadelfii. Archeolog specjalizujący się w identyfikowaniu śladów alkoholu na ściankach naczyń stwierdził, że staliśmy się rolnikami, by zapewnić sobie stały dostęp do napojów procentowych. Przypadkowe spożycie sfermentowanych owoców zachęciło ludzi do poszukiwania sposobu na produkcję alkoholu, który w Chinach wytwarzano już 9 tys. lat temu. Chromatografia cieczowa i spektometria masowa osadów z naczyń znalezionych na neolitycznym stanowisku Jiahu wykazały obecność kwasu winowego, wosku pszczelego i roślinnych steroli. A zatem ówcześni mieszkańcy Chin mogli wytwarzać trunek o zawartości ok. 10 proc. alkoholu z owoców, miodu i ryżu. McGovern sugeruje, że ryż mieszano ze śliną, zapewniającą przemianę ziaren w cukier słodowy. Po sfermentowaniu napój gwarantował przyjemny rausz i był źródłem energii.

Dlaczego zostaliśmy rolnikami?

Najbardziej rewolucyjne jest jednak przekonanie badacza, że ludziom przechodzącym na rolnictwo chodziło przede wszystkim o alkohol, a produkcja chleba była jedynie produkcją wtórną. Wielu uczonych sądzi, że Patrick McGovern za odważnie wysnuł swą teorię. Wyniki badań pozostałości napojów wyskokowych ze ścianek pradziejowych naczyń wcale nie są jednoznaczne, bo alkohol wyparowuje, więc o jego obecności spekuluje się jedynie na podstawie składników, z których powstał. Dobrym przykładem są Sumerowie, którzy wytwarzali napój ze sfermentowanego jęczmienia, pszenicy płaskurki i słodu. Co prawda, badania laboratoryjne i teksty potwierdzają ten skład, ale na tej podstawie nie jesteśmy w stanie powiedzieć, czy trunek ten bardziej przypominał piwo czy kwas chlebowy. Brak opisu jego produkcji sprawia, że nigdy nie będziemy pewni, czy ulubiony napój Sumerów był już piwem. – Podobny problem mamy z kwasem winowym występującym w winie, jak i w soku innych owoców, dopiero badanie obecności charakterystycznych pozostałości mówi o tym, czy substancja mogła być alkoholem – mówi Marcin Biskupski, chemik z Laboratorium Analysis.

Mimo tych problemów nasza wiedza na ten temat ciągle się poszerza. Jeszcze niedawno jedyną wskazówką mówiącą o przeznaczeniu naczynia był jego kształt oraz znajdujące się na nim napisy. Dziś można nie tylko zbadać skład chemiczny wyskrobin, ale i genetyczne ślady winogron. Jest pewne, że nawet jeśli niełatwy do wykrycia alkohol nie był motorem rozwoju rolnictwa, to jest on równie stary lub nieco tylko młodszy niż chleb, a w Azji i Europie od tysiącleci stanowi najbardziej rozpowszechnioną używkę i podstawowy składnik diety.

Dzieci konopii

A co z paleniem? Dowody na używanie różnych substancji roślinnych są łatwiejsze do zarejestrowania niż alkoholu. Co prawda, w Euroazji tytoń pojawił się dopiero w XVI w., ale za to znacznie wcześniej znaliśmy konopie indyjskie, bogate w psychoaktywny tetrahydrokannabinol. Znalezione w Turfanie w tzw. grobowcu szamana zioło ma 2700 lat, ale badacze przypuszczają, że konopie palono znacznie wcześniej wszędzie tam, gdzie rosło naturalnie. Najsłynniejszymi palaczami trawki byli Scytowie, o czym dość obszernie rozpisywał się Herodot, a archeolodzy w zamożniejszych grobach znajdowali zapasy konopi na drogę w zaświaty i specjalne zestawy do inhalacji (składające się z namiociku, do którego wkładano głowę, oraz garnka, w którym palono liście konopi).

W Nowym Świecie, gdzie dominował tytoń, palono cygara i fajki. Najstarsza fajka, znaleziona na wyspie Marajó u ujścia Amazonii, ma 3600 lat, natomiast pierwsze fajki do palenia tytoniu z Ameryki Północnej pochodzą z kultury Adena z I tys. p.n.e. Do niedawna brakowało materialnych świadectw palenia tytoniu w Mezoameryce. – Majowie palili liście tytoniu zwinięte w cygara – mówi archeolog dr Jarosław Źrałka z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. – O konsumpcji tytoniu, zwanego przez nich may, wspominają teksty, a motywy jego palenia czy handlu nim są obecne w ikonografii. Teraz pojawiły się pierwsze wyniki badań chemicznych, potwierdzające obecność nikotyny w majańskich naczyniach. Niewielki garnuszek wykonany w Campeche, w Meksyku, ma napis „dom/miejsce jego (lub jej) tytoniu” i datowany jest na VIII w. Po wielu latach przechowywania go w Bibliotece Kongresu USA chemicy z Rensselaer Polytechnic Institute postanowili sprawdzić, czy w jego wnętrzu zachowały się jakieś ślady tytoniu. O dziwo, znaleziono tam mikroskopijne pozostałości nikotyny. Ustalono nawet, że garnuszek nie służył jako popielniczka, tylko był pojemnikiem na tytoniowe liście.

Nieszkodliwy alkaloid

Najłatwiejszy do wyśledzenia jest jeden z mniej szkodliwych alkaloidów - lekko pobudzająca teobromina. Występuje w ziarnach kakaowca, które zanim trafiły do Europy w XVII w., przez tysiące lat spożywano w Mezoameryce. Badania naczyń na obecność kakao zaczęły się już w latach 80., gdy badacze z Harvardu natrafili w Rio Azul, mieście Majów, na grobowiec mężczyzny z V w. Na jednym z naczyń widniał hieroglif kakaw, a gdy odkryto ciemny osad na jego ściankach, podejrzewano, że mogą to być pozostałości kakao. Analiza w laboratoriach producenta czekolady Hershey Company potwierdziła, że zawiera on teobrominę.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną