Bon to dawna religia, obecna w Tybecie jeszcze przed upowszechnieniem się buddyzmu. Właśnie z niej wywodzą się, do dziś wykorzystywane, rytualne karty tsakali.
Taką kolekcję kart postanowił zbadać międzynarodowy zespół naukowców współtworzony przez badaczy m.in. z Uniwersytetu Warszawskiego, Hamburskiego oraz francuskiej École Pratique des Hautes Études. Efekt stanowi monografia „The Zhangzhung Nyengyü 'Tsakalis': A Cross-Disciplinary Analysis” [1].
Czym są karty tsakali?
Słowo „Tsakali” bywa interpretowane jako „miniaturowy obraz”, jak i „karta inicjacyjna”. Z jednej strony dzieło sztuki, z drugiej – święty przedmiot. Najstarsze zachowane zabytki tego typu pochodzą już z XIII w.
– Można porównać je do kart Tarota, które jednak służą głównie do wróżenia, a jedynie sporadycznie do samopoznania i medytacji. Jeżeli szukać analogii do funkcji rytualnych, można wymienić obrazki święte i przedmioty liturgiczne. W sztuce zaś najbliższym odpowiednikiem mogłyby być ikony – mówi dr hab. Agnieszka Helman-Ważny, prof. ucz., z Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW.
Badacze analizowali symbolikę i funkcje kart, widniejące na nich inskrypcje, imiona i inne nazwy własne, tybetańskie cyfry, jak i techniki wykonania, papier, tusz oraz farby.
Pełna talia metodologii
Badany zestaw to 65 kart, które tybetolog Charles Ramble otrzymał od Lopona Tenzina Namdaka Rinpoche – tybetańskiego mistrza duchowego religii Bon.
W tej talii dominują czerwone tła i złote wykończenia, co wpisuje się w estetykę sztuki tybetańskiej, w której czerwień bywa wiązana z siłą życiową oraz mocą rytualną pozwalającą na duchową transformację, a złoto podkreśla sakralny i prestiżowy charakter przedstawień.
Karty łączą rzemiosło, sztukę słowa oraz obrazu – na stronach recto znajdują się iluminowane przedstawienia bóstw, świętych osób lub rytualnych przedmiotów, zaś na stronach verso zapisane są inwokacje, mantry lub formuły magiczne.
Badacze wyszli od analiz z zakresu historii kultury i sztuki. Następnie skupili się na samej materialności zabytku.
– Kluczowe okazało się zachowanie odpowiedniej kolejności stosowania poszczególnych metod. Niektóre z nich, takie jak obrazowanie wielospektralne (MSI), wskazywały kierunek dalszych badań – na przykład analiz XRF czy spektroskopii Ramana. Dzięki nim dowiedzieliśmy się, w których miejscach użyto tych samych pigmentów, co umożliwiło precyzyjną i całościową identyfikację farb oraz technik malarskich. Obrazowanie w podczerwieni ujawniło ukryty pod warstwą farby system oznaczeń kolorów – rodzaj instrukcji, która wskazywała, które obszary miały być pomalowane danym kolorem. Zwróciło także uwagę na różnice w strukturze papieru poszczególnych kart, co pozwoliło odkryć zróżnicowanie technologiczne w produkcji użytego papieru. Na tej podstawie ustaliliśmy, że karty były przygotowywane w różnych okresach, co później potwierdziły badania radiowęglowe oraz analiza z zakresu historii sztuki – wyjaśnia badaczka.
Awers i rewers historii Tybetu
Rytuały inicjacyjne z użyciem tsakali miały i mają do dziś konkretny, ale też indywidualny przebieg. Np.: uczeń siadał przed mistrzem, a nauczyciel pokazywał kolejne karty przedstawiające bóstwa lub mistrzów danej linii przekazu. Potem prezentował adeptowi stronę z iluminacją i odczytywał zapisane na odwrocie modlitwy lub formuły.
Uczestnik rytuału miał nie tylko patrzeć, lecz także wyobrażać sobie daną postać, by móc być obdarzonym jej cechami lub osiągnięciami oraz błogosławieństwem. Wreszcie – mistrz dotykał głowy adepta plikiem kart, potwierdzając akt przekazu. Tsakali działały więc jako rytualna podpora – porządkując etapy ceremonii, prowadząc wizualizację i wspierając akt przekazu duchowego. Do dziś przechowują też pamięć o kolejnych ogniwach duchowej tradycji. To jednak nie wszystko.
– Oprócz aspektu niematerialnego, karty tsakali dostarczają także informacji o kulturze materialnej: o technikach wytwarzania zabytków na podłożu papierowym, rodzajach materiałów stosowanych w sztuce i piśmiennictwie, kanonach malarstwa, kaligrafii oraz dbałości o detale. Bez naszych badań wiele z tych informacji pozostałoby nieznanych. Karty tsakali stanowią swoisty łącznik między przeszłością a teraźniejszością, pokazując, jak tradycja, sztuka i duchowość splatały się w życiu dawnych Tybetańczyków – podsumowuje prof. Agnieszka Helman-Ważny.
dr hab. Agnieszka Helman-Ważny
prof. ucz. bibliolog, historyk papieru, konserwator zabytków. Jest profesorem w Katedrze Książki i Historii Mediów Wydziału Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii UW oraz członkiem Centrum Doskonałości „Understanding Written Artefacts” w Centrum Badań nad Kulturami Rękopisów na Uniwersytecie Hamburskim. Jej zainteresowania naukowe koncentrują się wokół takich zagadnień, jak historia książki i papieru we wschodniej części Azji Centralnej (w pierwszym tysiącleciu n.e.) i rejonie Himalajów, kultura materialna Tybetu czy badania i konserwacja zabytków na podłożu papierowym.
Artykuł jest częścią cyklu poświęconego badaniom realizowanym na Uniwersytecie Warszawskim.
Więcej materiałów na: https://serwisnaukowy.uw.edu.pl/
[1] Książka w otwartym dostępie znajduje się tutaj: https://www.degruyterbrill.com/document/doi/10.1515/9783111623214/html#contents)