Paradoks klimatyczny: oczyszczając atmosferę ze związków siarki, podgrzewamy planetę. Co z tym robić?
Średnia roczna temperatura na Ziemi wystrzeliła w ostatniej dekadzie. W czterech poprzednich podnosiła się w tempie ok. 0,2 st. C na 10 lat, a w latach 2013–23 – 0,3 st. C. Jak wskazują analizy danych klimatologicznych, był to najszybszy wzrost w historii pomiarów prowadzonych od drugiej połowy XIX w. Co za niego odpowiada? Oczywiście gazy cieplarniane, które nieustannie tłoczymy do atmosfery w gigantycznych ilościach – jednak tylko w połowie. Za kolejną część również jesteśmy odpowiedzialni, tyle że tym razem chodzi o szybkie ograniczanie emisji lotnych związków siarki szkodliwych dla zdrowia i środowiska – dowodzi w najnowszym PNAS zespół Drew Shindella z Duke University.
Związki siarki w atmosferze
Mówimy o wyjątkowo uciążliwym zanieczyszczeniu. Siarkowe gazy – głównie SO2 – przechodzą w powietrzu wiele reakcji chemicznych. W ich wyniku powstają drażniące płuca aerozole, czyli drobiny stałej materii, które wywołują astmę, osłabiają układ oddechowy i obciążają serce. Związki siarki powodują także poważne szkody ekologiczne: większość z nas słyszała zapewne o kwaśnych deszczach – masowych zabójcach lasów. Jednak te same siarkowe drobiny schładzają glob, odbijając część promieniowania słonecznego lub inicjując powstawanie działających podobnie niskich chmur. Kiedy więc ograniczamy ilość takich drobin w atmosferze, przyspieszamy wzrost temperatury. Shindell i jego zespół oceniają, że skok globalnych temperatur odnotowany w latach 2013–23 był w 52 proc. konsekwencją masowego instalowania filtrów siarkowych na statkach oraz kominach elektrowni węglowych w Azji. Przede wszystkim w Chinach.
W raportach IPCC schładzający efekt aerozoli siarkowych oszacowano na 0,4 st. C. Z innych analiz wynika jednak, że może on sięgać nawet 0,5–0,7 st. C. O tyle wzrosłaby temperatura na Ziemi, gdyby z atmosfery usunięto wszystkie takie aerozole. „To dużo – podkreśla Shindell. – Pozbycie się zanieczyszczeń siarkowych przy jednoczesnym dalszym tłoczeniu gazów cieplarnianych może doprowadzić do szybkiego przekroczenia progu bezpieczeństwa klimatycznego wynoszącego 1,5 st. C. Możliwe, że właśnie to dzieje się teraz”.
Czytaj także: Jak się pozbyć CO2, który wisi nam nad głowami? Jest pomysł. Trochę szalony
Dwa lata temu inna grupa naukowców obliczyła, że zredukowanie do zera emisji związków siarki spowoduje do połowy XXI w. dodatkowe ogrzanie Arktyki o 0,8 st. C.
„Mamy jednak do czynienia z jednorazowym efektem, który zakończyłby się po usunięciu zanieczyszczeń siarkowych. Tyle że nie od razu. Nasze modele pokazują, że gdyby wszystkie takie zanieczyszczenia zniknęły z atmosfery dziś, szybszy wzrost temperatury z tego powodu utrzymałby się aż do połowy XXI w.” – dodaje Shindell. Jednocześnie, podobnie jak inni uczeni, uważa on, że zaprzestanie oczyszczania atmosfery ze związków siarki nie jest tu rozwiązaniem. Choćby dlatego, że – jak ocenia Światowa Organizacja Zdrowia – w samych Chinach zła jakość powietrza odpowiada za blisko milion przedwczesnych zgonów rocznie. „Jedynym środkiem zaradczym jest zatem jeszcze szybsza redukcja emisji gazów cieplarnianych” – konkluduje naukowiec.
Sięgnij do źródeł
Badania naukowe: East Asian aerosol cleanup has likely contributed to the recent acceleration in global warming