Tajemnice bankowe na sprzedaż

Klientów sprzedam
Rządy znalazły nowy sposób na walkę z deficytami budżetowymi. Kupują kradzione dane zagranicznych banków i tropią własnych obywateli unikających podatków.
ULLSTEINBILD/BEW

List gończy policji księstwa Liechtenstein głosi: „Mężczyzna, 180 cm wzrostu, silnej budowy ciała, oczy brązowe, włosy ciemnobrązowe, nosi okulary lub szkła kontaktowe”. Heinrich Kieber mieszka podobno pod przybranym nazwiskiem w Australii, na wszelki wypadek niemiecki wywiad dał mu jeszcze dwa zapasowe paszporty. To on w 2008 r. sprzedał Republice Federalnej zestaw płyt z danymi klientów banku LGT w Liechtensteinie, uruchamiając największe w historii Niemiec śledztwo w sprawie unikania podatków. Ale według niektórych doniesień, Kieber był tylko przynętą rzuconą mediom i wściekłym klientom, by nie wpadli na trop prawdziwego złodzieja. Ktokolwiek ukradł, ma coraz więcej naśladowców.

W ubiegłym tygodniu Angela Merkel zatwierdziła zakup kolejnego pakietu danych, tym razem skradzionych z banku Crédit Suisse w Szwajcarii. Do służb skarbowych miał zgłosić się anonimowy informator.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną