Kamienice po liftingu

Gdy mury nie runą
Kamienice obstawione rusztowaniami to znak szczególny centrów dużych miast. Czasem kończy się na liftingu. Częściej rudera staje się apartamentowcem. I zmienia lokatorów.
Kamienica przy ul. Piłsudskiego w Krakowie. Ze starego budynku zostało niewiele.
KRN Media/materiały prasowe

Kamienica przy ul. Piłsudskiego w Krakowie. Ze starego budynku zostało niewiele.

Przy rewitalizacji ponadstuletnich kamienic trzeba spełniać wymagania konserwatora zabytków, odtwarzać detale elewacji, okucia, przywracać dawny charakter wspólnych przestrzeni.
Tomasz Stańczak/Agencja Gazeta

Przy rewitalizacji ponadstuletnich kamienic trzeba spełniać wymagania konserwatora zabytków, odtwarzać detale elewacji, okucia, przywracać dawny charakter wspólnych przestrzeni.

Kamienica w sercu krakowskiego Kazimierza, XIX-wieczna architektura, magia miejsca, zieleń drzew i dotyk sztuki – kusi deweloper poddający renowacji krakowskie kamienice. Takich ofert jest coraz więcej. Mieszkania w starych stylowych domach zawsze miały admiratorów. Deweloperzy, którym od kilku lat nie jest łatwo o kupca, wykorzystują ten sentyment: oferują apartamenty w autentycznych starych murach.

W Warszawie gruntowne remonty i modernizacje kamienic prowadzi fundusz inwestycyjny Fenix Group. Inwestorami (głównie indywidualnymi) są Polacy, Francuzi, Szwajcarzy, Brytyjczycy, Niemcy. Szefowie funduszu deklarują w folderach, że odnowa historycznych budynków jest ich pasją. Inna rzecz, że dobrze na tej pasji wychodzą.

Kamienice kupujemy od miasta albo spadkobierców dawnych właścicieli, którzy sami nie decydują się na remont. Płacimy od 1,5 tys. zł za metr – na Pradze – do ponad 4 tys. zł w Śródmieściu, zależnie od lokalizacji i stopnia zniszczenia budynku. Koszty remontów wahają się od 3 do 6 tys. zł w przeliczeniu na metr kw. Ceny naszych mieszkań są ściśle uzależnione od lokalizacji. W kamienicach na Pradze metr kosztuje 7–8 tys. zł. Przy ul. Poznańskiej 16, gdzie znajduje się nasze biuro, osiąga 1516 tys. zł w części frontowej, a w oficynie 1213 tys. zł – mówi Andrzej Kawalec, prezes Fenix Group.

Przy rewitalizacji ponadstuletnich kamienic trzeba spełniać wymagania konserwatora zabytków, odtwarzać detale elewacji, okucia, przywracać dawny charakter wspólnych przestrzeni. A jednocześnie wymienia się wszystkie instalacje, każdą klatkę schodową wyposaża w windę i – jeśli to możliwe – buduje podziemne garaże.

Fundusz Fenix Group przeprowadza podobną odnowę kamienic przy ul. Hożej, Górnośląskiej, Noakowskiego. Śródmieście zyska na urodzie, ale na wdzięczność mieszkańców Fenix Group nie powinien liczyć. Prywatny inwestor, który zamierza poddać kamienicę rewitalizacji, zaczyna zawsze od jej opróżnienia. Organizacje lokatorskie wypominają funduszowi drastyczne podnoszenie czynszów i doprowadzanie do eksmisji biednych najemców.

Reprywatyzacja kamienicy zawsze zapowiada podwyżki czynszów. Właściciel ma prawo do godziwego zysku z wynajmu – zapisano w ustawie o ochronie praw lokatorów. Jakiego dokładnie, nie wiadomo. Ale jeśli do godziwego, czyli raczej niemałego, zysku dodać wydatki na remont, można uzasadnić nawet stawkę czynszu rzędu 60–80 zł za metr, dwa razy wyższą od średniej rynkowej w Warszawie. W rezultacie taka operacja zawsze powoduje wymianę mieszkańców. W odnowionych śródmiejskich kamienicach będą mieszkali tylko ludzie zamożni.

Dotacje na remonty

W domach, w których znaczną część mieszkań wykupili lokatorzy, remonty przeprowadza się zwykle stopniowo i na mniejszą skalę. Ale są wyjątki. Jeśli wspólnota godzi się na nadbudowę domu, daje mu szansę na autentyczną drugą młodość. Kamienicy przy ul. Modrzewiowej 4 w Warszawie groziła rozbiórka. Zawalał się strop. Właścicielka sprzedała dom inwestorowi, który planował dobudowanie 1,5 kondygnacji. Inwestycja wymagała zgody wspólnoty (z 13 mieszkań 5 stanowi własność lokatorów), ale wobec perspektywy zawalenia się kamienicy sprzeciwu nie było.

Sprzedaż strychu i kredyt pozwoliły stworzyć nową nieruchomość. Ocieploną, z wyremontowanymi balkonami, własną kotłownią, wymienionymi instalacjami, ogrodzeniem terenu – wylicza Agnieszka Schreckenberg, która do niedawna administrowała tą kamienicą.

Przy ul. Karolkowej 78A w Warszawie strychy zostały adaptowane na mieszkania bez nadbudowy dodatkowej kondygnacji. Dom wygląda dziś jak nowy. – Wymieniliśmy wszystkie instalacje, budynek został ocieplony, naprawiliśmy balkony. Głównie za pieniądze ze sprzedaży strychów – twierdzi Zbigniew Gamdzyk, zarządca nieruchomości.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną