Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Rynek

Roaming znów staniał. A za rok opłat nie będzie wcale

Flickr CC by 2.0
Telefonowanie podczas wyjazdów w ramach Unii będzie jeszcze tańsze, a za rok dodatkowe opłaty w ogóle znikną. Tylko co na to Brytyjczycy?

Odebrać? Czy nie odebrać? Może to coś ważnego? A może to telemarketing albo znajomy chce sobie tylko pogadać? Takie właśnie dylematy pojawiły się, gdy zaczęliśmy z komórkami wyjeżdżać za granicę. Wiadomo było, że telefonowanie w roamingu jest bardzo drogie, ale co gorsza, sporo trzeba też było zapłacić za odbieranie rozmów – nawet 2 złote za minutę w Europie. Do dzisiaj roaming jest bardzo drogi. Z jednym wyjątkiem.

Od 2007 r. ceny spadają systematycznie w ramach Europejskiego Obszaru Gospodarczego, czyli w krajach Unii, a także w Norwegii i na Islandii. Wieloletnia batalia Komisji i Parlamentu Europejskiego sprawiła, że krok po kroku dochodzimy do historycznego momentu. Nastąpi on w lipcu przyszłego roku, gdy opłaty w unijnym roamingu zostaną zrównane z tymi krajowymi.

W sobotę jeszcze do tego nie dojdzie, ale – już po raz ostatni – ceny spadną jeszcze raz. Minuta rozmowy będzie kosztować już tylko niewiele powyżej 50 groszy, a za odebranie zapłacimy zupełnie symboliczne pieniądze, bo 5 groszy za minutę. Stanieje również, co bardzo ważne w czasach mobilnego internetu, transmisja danych, a jeden megabajt ma kosztować maksymalnie 25 groszy.

W ten sposób powstały dwa światy – bardzo taniego unijnego roamingu i bardzo drogiego roamingu wszędzie poza Unią, Norwegią i Islandią. Nawet w Szwajcarii unijne limity roamingu nie obowiązują, więc tam wciąż obowiązują ceny rzędu 5 złotych za minutę rozmowy. Podobnie drogo jest na Ukrainie, a stawki poza Europą bywają wciąż horrendalne. Kłopot w tym, że niedługo przykra niespodzianka może czekać wszystkich wyjeżdżających do Wielkiej Brytanii.

Jeśli obywatele Zjednoczonego Królestwa zdecydują 23 czerwca o opuszczeniu Unii, wspólnotowe przepisy przestaną tam z czasem obowiązywać. Sami Brytyjczycy zapłacą dużo więcej za roaming podczas pobytu w Hiszpanii czy Francji, za to obywatele krajów unijnych nie będą mogli zapewne skorzystać z roamingu bez żadnych dopłat w Londynie czy Liverpoolu. Być może taki argument przekona niektórych, wciąż zastanawiających się, jak zagłosować w zbliżającym się referendum.

Likwidacja od przyszłego roku jakichkolwiek dopłat w unijnym roamingu spowoduje bardzo ciekawą sytuację. Teoretycznie możliwe będzie kupno karty SIM operatora w jednym kraju i używanie jej w innym na co dzień. Oczywiście taka sytuacja byłaby dla telekomów prawdziwym koszmarem, bo musiałyby konkurować ze sobą w obrębie całej Unii. Niestety, prawdopodobnie nie możemy liczyć na taki raj dla klientów, bo operatorzy wymogli na Komisji Europejskiej ograniczenia.

Będą oni mogli naliczać dodatkowe opłaty, gdy zorientują się, że z roamingu klient korzysta stale, a nie tylko okazjonalnie. A szkoda, bo skoro mamy jednolity rynek z wolnym przepływem usług i towarów, także branża telekomunikacyjna powinna być jego elementem. Może kiedyś Unia zdecyduje się na likwidację jakichkolwiek ograniczeń, aby każdy z nas mógł wybrać najlepszego dla siebie operatora na naprawdę wspólnym rynku.

Nie traćmy nadziei, bo przecież nikt jeszcze dziesięć lat temu nie przypuszczał, że korzystanie z komórek za granicą będzie mogło być kiedyś tak tanie i bezstresowe. I zamiast jak zawsze narzekać na Brukselę, trzeba uczciwie przyznać: to się akurat unijnym politykom i urzędnikom naprawdę udało.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Niezbędnik

Prawda według filozofów

Prawda jest cechą zdania. Po prostu. Jej przeciwieństwem jest fałsz. Zdanie może być prawdziwe, fałszywe albo nie wiadomo jakie. Tylko jak to stwierdzić? Dzięki czemu mamy pewność, że o jednych zdaniach daje się powiedzieć, że są prawdziwe lub fałszywe, a o innych nie?

Magdalena Środa
04.04.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną