Rynek

Budżet prawdę Ci powie

Janusz Lewandowski Janusz Lewandowski Komisja Europejska
W Unii Europejskiej nie brakuje politycznych wizjonerów i eksperckich scenariuszy przyszłości. Ale momentem, w którym mieszkańcy wspólnego, europejskiego domu mówią sobie sprawdzam, jest czas ujawnienia projektu wieloletniego budżetu Unii – tak zwanych wieloletnich ram finansowych.

Siedmioletni horyzont i zawar­tość Wieloletnich Ram Finanso­wych zmienia charakter rozmowy o przyszłości. W kąt idą rozmaite polityczne deklaracje i eksperckie podpowiedzi. Rozpoczyna się realny spór o to, co Unia może sfinansować, a czego nie. Swoistym fetyszem w tej rozgryw­ce staje się tzw. pozycja netto państwa, czyli różnica pomiędzy przychodami a wkładem własnym do budżetu. Odży­wa tradycyjny podział na beneficjentów i sponsorów budżetu. Jedni i drudzy pragną sprzedać porozumienie budże­towe jako sukces własnego kraju (juste retour). Dlatego Komisja Europejska, szykując projekt, musi rozpoznać mapę realnych interesów i sondować główne stolice. Wiem coś o tym, bo taki projekt już kiedyś szykowałem. Uzgadnianie bu­dżetu rodzi olbrzymie emocje i napięcia. Wprawdzie gra toczy się o niezbyt wielkie pieniądze – równowartość 1 proc. PKB krajów członkowskich i 2,5 proc. wydat­ków publicznych w Unii, ale jest to budżet, który gwarantuje przewidywalne finanso­wanie wieloletnich inwestycji. Bezcenny dar dla krajów, które są w cywilizacyj­nym pościgu.

Unijny budżet na lata 2014-2020, który przygotowywałem jako komisarz ds. budżetu, był zapewne ostatnim przejawem solidarności z nowymi krajami ze wschodu.

SZCZEGÓLNE OKOLICZNOŚCI

Projektowanie i uzgadnianie Wielolet­nich Ram Finansowych to nigdy nie jest business as usual. Zawsze towarzyszą temu jakieś nadzwyczajne uwarunko­wania. W czasie naszego debiutu w Unii było to jej historyczne rozszerzenie. Klub zamożnych państw UE przyjął 10 krajów relatywnie biednych (beneficjentów net­to), co czyniło „stare” kraje ostrożnymi i zaważyło na sporach o budżet na lata 2007–13. Płatnicy netto kalkulowali, jakie mogą być polityczne skutki zwiększonej składki na rzecz zjednoczonej Europy. Miało to większe znaczenie niż górnolot­ne wizje przyszłości. Z kolei budżet na lata 2014–20, który projektowałem, rodził się w głębi kryzysu finansowego. Bruksela wzywała kraje członkowskie do zaciska­nia pasa (austerity), co nie sprzyjało am­bitnym planom wydatków na poziomie wspólnotowym. W krytycznym momen­cie wkroczył do akcji brytyjski premier David Cameron, żądając drastycznych cięć, by przekonać rodaków do pozostania w Unii. Nie przekonał, ale budżet euro­pejski zmalał po raz pierwszy w dziejach europejskiej integracji. Tym bardziej nale­ży docenić sukces negocjacyjny naszego kraju. Obroniliśmy rosnącą kopertę dla Polski – kraju, który konsumuje jedną czwartą unijnej polityki spójności! Wnio­skiem z kryzysu było powiązanie funduszy z zasadą racjonalnego gospodarowania. Jak zwykle potrzebne były dwa szczyty Unii, by osiągnąć porozumienie.

Siedmioletni horyzont i zawar­tość Wieloletnich Ram Finanso­wych zmienia charakter rozmowy o przyszłości.ShutterstockSiedmioletni horyzont i zawar­tość Wieloletnich Ram Finanso­wych zmienia charakter rozmowy o przyszłości.

SOLIDARNOŚĆ Z POŁUDNIEM

Przymiarki do nowej Perspektywy na lata 2021–27 naznaczone były pięt­nem kryzysu migracyjnego. Miał on swoje apogeum w roku 2015 – granice Unii prze­kroczyło 0,9 mln nielegalnych uchodźców, a liczba wniosków azylowych osiągnęła hi­storyczny poziom 1,3 mln. Stąd gotowość finansowania wydatków na osłonę przed kryzysem migracyjnym (Asylum and Mi­gration Fund) oraz wzmocnienie ochrony granic zewnętrznych Unii. Ostentacyj­nie demonstrowana obojętność Polski i Węgier wobec problemów krajów śród­ziemnomorskich zaważyła na konstrukcji polityki spójności.

Mój budżet na lata 2014–20 był zapewne ostatnim przejawem solidarności z „no­wymi” krajami ze Wschodu. Projekt, któ­ry ujrzał światło dzienne 28 maja 2018 r., był wyrazem solidarności z Południem. Zyskiwały kraje najbardziej narażone na imigrację z Bliskiego Wschodu i Afryki. W naszej części Europy udało się jedynie Bułgarii i Rumunii. Wszystkie inne kraje traciły. Wkrótce jednak nowo uformowa­na Komisja Europejska, pod wodzą Ursu­li von der Leyen, ogłosiła nowy priorytet, który zaciążył nad strukturą budżetu – Zielony Ład. Było to w grudniu 2019 r. Nikt wtedy nie zgadywał dramatu następ­nych miesięcy. 13 marca 2020 r., w dwa dni po ogłoszeniu globalnej pandemii, Światowa Organizacja Zdrowia uznała Europę za epicentrum zarazy, z większą niż w pozostałej części świata liczbą za­rażeń i zgonów.

Pieniądze będą związane z praworządnością. Fundusze UE muszą się „zazielenić”. To wyzwanie dla kraju rządzonego przez koalicję, która ma patriotyczny stosunek do węgla.

Śmiertelny wirus wymusił kolejne prze­wartościowanie planów budżetowych. Priorytetem stała się ochrona zdrowia oraz łagodzenie gospodarczych i społecz­nych następstw pandemii. Uzgodniono programy bez precedensu w dziejach Unii, takie jak program SURE, asekurujący pracowników w zamrożonych sektorach, czy wspólny zakup szczepionek. Prze­łomowy charakter ma jednak program New Generation EU, z uwagi na swą ska­lę – przewiduje zaciągnięcie zobowiązań rzędu 750 mld euro na rynkach finan­sowych w oparciu o gwarancje budżetu wspólnotowego. Należy docenić nadzwy­czajne przejawy unijnej solidarności. Tyle że wspomniane programy mają charakter awaryjny i tymczasowy – w reakcji na pan­demię. Mają trzyletni horyzont.

ZIELONY ŁAD W DOBIE PANDEMII

O przyszłości Unii więcej nam mówi 7-letni budżet na lata 2021–27. Widać w nim nowe elementy (choćby program EU4Health), ale nadal dwie trzecie cało­ści budżetu stanowi polityka spójności i polityka rolna. Oznacza to podtrzyma­nie tradycyjnych priorytetów, czyli wy­równywanie szans na wspólnym rynku i wspomaganie europejskiej gospodarki żywnościowej. To akurat dobra wiado­mość dla Polski. Zła jest taka, że tracimy prawie jedną czwartą funduszy struktu­ralnych w porównaniu z Perspektywą Fi­nansową przygotowaną na lata 2014–20. Nie jest to więc sukces, tylko dotkliwa po­rażka rządu PiS. W dodatku dostęp do tych przewidzianych dla nas funduszy nie jest bezwarunkowy. Pieniądze będą związane z praworządnością, a programy muszą się „zazielenić” – 30 proc. funduszy struktu­ralnych powinno finansować Zielony Ład.

A w awaryjnym Funduszu Odbudowy, stanowiącym trzon programu New Ge­neration EU, jest mowa nawet o 37 proc. To zarazem szansa i wyzwanie dla kraju rządzonego przez koalicję, która ma pa­triotyczny stosunek do węgla. Główny znak zapytania dotyczy jednak tego, czy te dary Unii Europejskiej, nazywanej przez prezydenta Dudę „wyimaginowaną wspólnotą”, będą dzielone sprawiedliwie, czy też zasilą fundusz wyborczy euroscep­tycznych zwolenników „dobrej zmiany”?

JANUSZ LEWANDOWSKI

Autor jest ekonomistą i politykiem, w latach 90. był ministrem przekształceń własnościowych, a po wejściu Polski do Unii posłem do Parlamentu Europejskiego. W latach 2010–14 komisarzem ds. budżetu i programowania finansowego. Od 2016 r. członek zespołu doradców ekonomicznych PO.

.Materiały klienta.

Polityka 19.2021 (3311) z dnia 04.05.2021; Rynek; s. 47
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Chwiejne dzieciństwo. Nastolatki coraz wcześniej sięgają po alkohol

Nastolatki piją. Pierwszy raz po alkohol sięgają w wieku 12–13 lat. Kiedy mają 15–18, były już co najmniej raz pijane.

Katarzyna Kaczorowska
05.09.2021
Reklama