Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Lotniczy zwrot na Europę. Polska akcjonariuszem Airbusa?

Airbus A330 Lufthansy na lotnisku we Frankfurcie Airbus A330 Lufthansy na lotnisku we Frankfurcie Jan Rosolino / Unsplash
Nowe maszyny Airbus dla polskiej armii i Lotu w zamian za wejście Polski do akcjonariatu koncernu? Taki handel wymienny mógłby okazać się dla nas korzystny i przy okazji wysłać sygnał do Waszyngtonu.

Czy polityka Donalda Trumpa osłabi sojusz polsko-amerykański? Na to liczy najwyraźniej Airbus, który – według francuskiego dziennika „Le Monde” – ma nadzieję na zdobycie polskich zamówień – zarówno wojskowych, jak i cywilnych. Airbus rywalizuje z brazylijskim Embraerem o kontrakt na aż 84 nowe samoloty regionalne dla Lotu. Decyzję o wyborze dostawcy zarząd polskich linii miał podjąć już w zeszłym roku, ale została ona przesunięta z powodu kadrowego zamieszania.

Airbus, wielki nieobecny naszej floty

Teraz na fotel prezesa Lotu wrócił Michał Fijoł, więc rozstrzygnięcia można spodziewać się w najbliższych tygodniach. Airbus, który proponuje nam popularny model A220, pozostaje wielkim nieobecnym we flocie narodowego przewoźnika. Jego podstawą są maszyny Embraera i Boeinga. W przypadku szerokokadłubowych samolotów dalekiego zasięgu Lot użytkuje amerykańskie dreamlinery (787), a wąskokadłubowe maszyny o większej pojemności to 737 w wersji starszej i MAX. Ze współpracy z Boeingiem trudno jednak być zadowolonym w ostatnich latach. Część dreamlinerów pozostaje uziemiona z powodu kłopotów z silnikami, a dostawy 737 MAX są znacznie opóźnione. To z kolei efekt chaosu w amerykańskich fabrykach koncernu.

Czytaj także: Boeing z podciętymi skrzydłami. Co dalej z amerykańskim gigantem?

Polska akcjonariuszem Airbusa?

Plany Airbusa, o których pisze „Le Monde”, są ponoć powiązane z nieoficjalnymi zamiarami polskiego rządu. Według gazety odżył stary pomysł wejścia Polski do akcjonariatu Airbusa, rozważany już w czasach poprzednich rządów PO i porzucony przez PiS. Ta partia do Airbusa miała stosunek wręcz wrogi i zerwała z nim negocjacje dotyczące zakupu śmigłowców wojskowych Caracal. Obecnie w akcjonariacie Airbusa znajdują się Francja i Niemcy (po ok. 11 proc. akcji) oraz Hiszpania z 4 proc. udziałów. Wejście Polski, nawet na poziomie symbolicznym 1–2 proc., miałoby wzmocnić naszą pozycję jako wiarygodnego partnera, mocniej związać nas z europejskimi partnerami, a może i wysłać sygnał do Waszyngtonu.

Europejskie samoloty dla Polski

Zwłaszcza teraz, gdy trudno powiedzieć, czy dotychczasowe zobowiązania sojusznicze Stanów Zjednoczonych są jeszcze cokolwiek warte. Kapitałowe zaangażowanie w Airbusa pomogłoby też jego pozycji negocjacyjnej na naszym rynku i byłoby logiczną konsekwencją znacznych dotąd inwestycji koncernu w Polsce. Nie oznaczałoby jednak, że wszystkie kolejne zamówienia od Lotu będzie automatycznie dostawał ten koncern. Linie francuskie, niemieckie czy hiszpańskie są przecież klientami zarówno Airbusa, jak i Boeinga, a decyzje o zakupie samolotów podejmują na podstawie analiz biznesowych, a nie politycznych poleceń. Na razie do Polski na negocjacje wybiera się, po raz kolejny w ostatnim czasie, szef Airbusa Guillaume Faury. Handel wymienny – europejskie samoloty dla Lotu i naszej armii w zamian za zgodę na wejście Polski do akcjonariatu giganta – wydaje się atrakcyjnym rozwiązaniem. Pod warunkiem że pójdą za nim kolejne inwestycje Airbusa w naszym kraju.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną