Pochwała stabilności. Nobel z ekonomii dla badaczy, którzy pomagają łagodzić kryzysy
Polityka stabilizacyjna – brzmi skomplikowanie, ale w rzeczywistości jej cel jest prosty. Chodzi o to, żeby ograniczać wahania koniunktury, które mogą prowadzić albo do przegrzania gospodarki i zbyt wysokiej inflacji, albo do recesji i wzrostu bezrobocia. Teoretycznie metody są dobrze znane: trzeba podnosić stopy procentowe i ograniczać wydatki publiczne, gdy inflacja rośnie, a obniżać stopy i zwiększać wydatki budżetowe (nawet kosztem wzrostu zadłużenia), gdy nadchodzi kryzys.
Zwłaszcza gdy źródłem kłopotów jest – jak obecnie – kryzys energetyczny. Wyższa inflacja nie jest wcale efektem dobrej koniunktury, ale skutkiem niestabilnych cen importowanych surowców, od których wiele krajów, w tym także Polska, jest uzależnionych.
Nobel z ekonomii
Tegorocznego Nobla w dziedzinie ekonomii otrzymali dwaj amerykańscy profesorowie – Robert E. Hall i Michael Woodford. W swoich pracach zajmowali się właśnie polityką stabilizacyjną i jej wpływem na koniunkturę. Szwedzki bank centralny, który tradycyjnie wybiera laureatów, podkreśla, że wyniki ich badań są wykorzystywane przez rządy i banki na całym świecie. A to dlatego, że dzięki Hallowi i Woodfordowi inaczej patrzymy dzisiaj na politykę stabilizacyjną. Modele wykorzystywane do jej kształtowania są budowane nie odgórnie, lecz oddolnie. Dzięki temu uwzględniają decyzje podejmowane przez miliony gospodarstw domowych i tysiące przedsiębiorstw.
Profesor Hall wyszedł z założenia, że obywatele podejmują decyzje o konsumpcji na podstawie swoich oczekiwań dotyczących przyszłości. Jeśli jesteśmy optymistami, wydajemy więcej niż gdy jesteśmy pesymistami. W tym drugim przypadku wolimy oszczędzać, obawiając się pogorszenia naszej sytuacji. Kłopot w tym, że zmian tych zachowań nie da się łatwo przewidzieć, bo nie wiemy, co przyniesie przyszłość. Hall przekonuje zatem, że badacze powinni brać pod uwagę następującą hipotezę: zmian poziomu konsumpcji po prostu nie możemy prognozować. Przynajmniej w przypadku znacznej części gospodarstw domowych.
Profesor Woodford rozwinął badania Halla. Zwrócił między innymi uwagę na to, że na inflację wpływają oczekiwania przedsiębiorstw dotyczące przyszłych stóp procentowych. To dlatego ogromną rolę odgrywa wiarygodność banków centralnych i przejrzystość ich działania. Dziś wydaje nam się to oczywiste, choć nie zawsze tak było. Jeśli chodzi o komunikację z firmami i konsumentami, pole do poprawy ma z pewnością nasza Rady Polityki Pieniężnej. Ostatnie lata mocno nadwyrężyły jej wiarygodność – nie tylko z powodu wielu nietrafionych decyzji dotyczących wysokości stóp procentowych (zbyt głębokiego ich obniżenia w pandemii, zbyt późnego podnoszenia, gdy inflacja zaczęła szybko rosnąć), ale też politycznego zaangażowania części jej członków na czele z prezesem NBP.
Recepta na kryzys?
Jak podkreśla Bank Szwecji, badania wyróżnionych dziś ekonomistów pomogły w walce z poważnymi turbulencjami. Były szczególnie użyteczne w okresie pandemii i kryzysu energetycznego, spowodowanego inwazją Rosji na Ukrainę. Skutki zawirowań okazały się mniej poważne niż w latach 70. XX wieku, gdy szok naftowy wpędził świat w poważną recesję czy w latach 30. poprzedniego stulecia, kiedy skutkiem załamania bankowego okazała się długa i bardzo bolesna depresja.
Oczywiście okresy recesji czy wysokiej inflacji nie zniknęły i z pewnością będą powracać. Jednak eksperci przyznający tegorocznego Nobla przekonują, że dzięki modelom stworzonym przy udziale takich badaczy jak Hall i Woodford, są one mniej bolesne i krótsze. Oby tak było również w przyszłości.