Rynek

Zrzutka do dziury

Deficyt budżetowy: w tym nietypowym kryzysie lepiej reagować na fakty niż na prognozy.
Zaplanowany na ten rok niski deficyt budżetowy (18,2 mld zł) przed czasem i niemal w całości został wykonany i teraz trzeba wrócić do rzeczywistości, szukać ścieżek ratunku. Rząd, jak zawsze w takich przypadkach, może trzymać na uwięzi, a jeszcze lepiej ciąć wydatki (niestety, większość jest obowiązkowa), więcej pożyczać (co pogorszy rynkową wycenę polskich papierów, a deficyt znacznie przekroczy dopuszczalne w Unii normy) lub zwiększyć dochody. Minister finansów, którego już po raz drugi opozycja próbowała w Sejmie bezskutecznie odwołać, nie ukrywa, że w tym i w przyszłym roku skorzysta ze wszystkich trzech dróg. Na pocieszenie dodaje, że podnoszenie podatków ma się odbywać na samym końcu. Także dlatego, że wyższe obciążenia firm i obywateli zapewne dobiłyby i tak już rachityczny wzrost.

Strategia jest więc teoretycznie prosta, ale wszyscy czekają na szczegóły, przy okazji wytykając ministrowi, że przez ostatnie kilka miesięcy okazał się zbyt wielkim optymistą i „oszczędnie gospodarował prawdą”. Może i tak, ale w tym nietypowym kryzysie lepiej reagować na fakty niż na prognozy. Widać zresztą, że pompowanie państwowych pieniędzy w gospodarkę nie pobudza automatycznie rozwoju. Minister Rostowski próbuje więc jazdy na gapę: czeka, aż koniunkturę poprawią swoimi pieniędzmi te kraje, które najwięcej nabroiły i są najsilniej dotknięte kryzysem.

Niestety, na gapę zbyt długo jechać się nie da. Skoro dochody się kurczą, a wydatki nie spadają, to w tej odsłonie rząd chce powiększyć deficyt o ponad 9 mld zł, poszukać kolejnych 3 mld oszczędności w ministerstwach i sięgnąć po dywidendę z największych państwowych spółek. Wszystko to nie wystarczy do zasypania dziury budżetowej (w tym roku przypuszczalnie 30–50 mld zł). Skoro z powodów politycznych zmiany w systemie zabezpieczenia społecznego są nierealne, nie pozostanie nic innego jak nieprzyjemna mieszanka wzrostu podatków (premier mówi, że poznamy ją latem). Skutki tej operacji naprawdę odczujemy w 2010 i 2011 r. Pomysł, aby ewentualne podwyżki podatków wprowadzić tylko na czas określony, może ułatwić przełknięcie tej gorzkiej pigułki.

Polityka 27.2009 (2712) z dnia 04.07.2009; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 8
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Lefebryści. Schizmatycy w łonie Kościoła katolickiego

Papież Franciszek i jego poprzednik Benedykt XVI wykonali pewne gesty wobec tradycjonalistycznego Bractwa św. Piusa X. Czy może dojść do pojednania? I jakie pole manewru mają obie ze stron, skoro każda z nich uważa, że to ta druga powinna się nawrócić?

Roman Graczyk
05.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną