Społeczeństwo

Abp Głódź zmienia zdanie. Wraca sprawa ks. Jankowskiego

Ks. prałat Henryk Jankowski i abp Leszek Sławoj Głódź, 2008 r. Ks. prałat Henryk Jankowski i abp Leszek Sławoj Głódź, 2008 r. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
Młyny kościelne w końcu ruszyły. Kuria wyraźnie oświadczyła, że na polecenie z Watykanu abp Głódź powołuje komisję do zbadania zarzutów przeciw ks. Jankowskiemu.

Mamy takie powiedzenie, że Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy. Może się sprawdzi, bo właśnie przyszła wieść z Gdańska, że abp Leszek Sławoj Głódź zmienił zdanie w sprawie ks. Henryka Jankowskiego. Chodzi o zarzuty molestowania seksualnego, którego zmarły duchowny miał się dopuścić na nieletnich, a konkretnie małoletniej bohaterce słynnego reportażu nieżyjącej już dziennikarki Bożeny Aksamit.

Abp Głódź zmienił zdanie

Reportaż, opublikowany w grudniu 2018 r. w „Gazecie Wyborczej”, opowiada o „sekrecie św. Brygidy” – ks. Jankowski był proboszczem w parafii przy kościele pod jej wezwaniem – i stawia pytanie, dlaczego Kościół przez lata pozwalał krzywdzić dzieci.

Hierarcha po publikacji tego wstrząsającego materiału odmawiał zajęcia stanowiska. Uznał, że sprawa jest zamknięta. I że zamiast wracać do historii opowiedzianej autorce reportażu przez Barbarę Borowiecką, należy bronić dobrego imienia księdza patrioty i Kościoła gdańskiego, którym Głódź kieruje, bo chodzi tu w istocie o kolejny atak na Jankowskiego, na niego samego, na Kościół i wiarę katolicką. Dał do zrozumienia, że tak samo uważa Watykan.

Czytaj też: Kto i jak mógłby rozstrzygnąć sprawę ks. Jankowskiego

Watykan już nie milczy w sprawie pedofilii

Ale dziś w Kościele powszechnym i w samym Watykanie linia milczenia, tuszowania i obrony przez atak w sprawie pedofilii w szeregach duchowieństwa już nie obowiązuje. Ma wciąż poparcie w niektórych wpływowych kręgach, lecz słabnie w konfrontacji z drastyczną prawdą, że to, co się nie powinno było nigdy zdarzyć, jednak się zdarzyło. Zło pedofilii i ekscesów seksualnych z udziałem księży zapuściło w Kościele głęboki korzeń, którego wyrwanie okazuje się trudne i żmudne. Zwłaszcza w krajach kulturowo katolickich i pod rządami polityków ostentacyjnie manifestujących swoją wiarę i przywiązanie do Kościoła.

Tam jednak, gdzie ofiary przestępstw i nadużyć seksualnych odważają się opowiedzieć swoje historie i gdzie funkcjonują niezależne od Kościoła i polityków media, rośnie szansa, że zostaną one wysłuchane, a wyrządzone krzywdy – sprawiedliwie osądzone. Duże znaczenie ma determinacja nie tylko ofiar, ale i społeczności katolików.

Czytaj też: Oskarżam biskupów, księży i świeckich mojego Kościoła

Widzimy to na przykładzie sprawy molestowanej przez ks. Jankowskiego pani Borowieckiej. Nie odpuściła, gdy nie dostawała odpowiedzi na listy na ten temat słane do władz kościelnych i prokuratury w Gdańsku. Zdołała jednak zainteresować swoją historią papieskiego ambasadora w Warszawie abp. Salvatore′a Penacchio. Nuncjusz zresztą też zmienił zdanie. Jeszcze na początku marca, przed pandemią, spotkał się wprawdzie z grupą gdańskich katolików, którzy interweniowali w sprawie umycia rąk przez abp. Głódzia w kontekście ks. Jankowskiego. Nuncjusz poinformował wtedy, że żadne zawiadomienie o niej nie wpłynęło do Watykanu i nie toczy się żadne watykańskie postępowanie na ten temat.

Młyny kościelne mielą powoli

A jednak coś drgnęło. Młyny kościelne z opóźnieniem, ale ruszyły. Kuria gdańska wyraźnie oświadczyła, że na polecenie z Watykanu, przekazane przez nuncjaturę w Polsce, abp Głódź powołuje teraz komisję do zbadania zarzutów przeciwko ks. Jankowskiemu. To wymowne, że musiał dopiero przemówić papieski Rzym, aby coś drgnęło. Pani Borowiecka przyjęła wiadomość o komisji z zadowoleniem. Można się jednak zastanawiać, czy nie przedwcześnie. Nic na razie nie wiemy o składzie i planie prac komisji. Kuria podała, że ma ona zebrać informacje „w aspekcie historycznym i moralnym”. Ale co to znaczy? Przecież informacji nie brak – w obu aspektach. I czy podejmie „aspekt” postawy abp. Głódzia, przecież tak samo ważny?

Czytaj także: Samosąd nad pomnikiem ks. Henryka Jankowskiego

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Nauka

W kosmos tanie latanie

Prywatni przedsiębiorcy próbują opuścić Ziemię jak najmniejszym kosztem. Reszta ludzkości też może się załapać.

Jędrzej Winiecki
25.11.2014
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną