„Polityka”. Dajemy pełny obraz.

Czytaj, słuchaj, odkrywaj świat!

SUBSKRYBUJ
Społeczeństwo

Pęknięcie w Kościele. W sprawie uchodźców nie mówi jednym głosem

Abp Stanisław Gądecki Abp Stanisław Gądecki Łukasz Dejnarowicz / Forum
Kościół rzymskokatolicki, którego słucha i któremu ufa wciąż znacząca część społeczeństwa, powinien zająć wyraźne stanowisko wobec dramatycznych wydarzeń na granicy. Zbiórka na rzecz pomocy humanitarnej nie wystarczy.

W niedzielę 21 listopada w Kościele rzymskokatolickim w Polsce ma się odbyć zbiórka na rzecz pomocy humanitarnej dla migrantów, którzy utknęli na granicy polsko-białoruskiej. Do zbiórki wezwał przewodniczący konferencji episkopatu abp Stanisław Gądecki. Biskup kielecki Jan Piotrowski w odpowiedzi na ten apel poprosił wiernych w swej diecezji, by przyłączyli się do inicjatywy. Zebrane datki mają trafić do katolickiej organizacji dobroczynnej Caritas za pośrednictwem jej diecezjalnych oddziałów. Od września Caritas zebrała milion złotych na ten cel. Nie wiemy jednak, jak rozdziela pomoc między migrantów, mundurowych i ludność lokalną.

Czytaj też: Rząd robi wszystko, by kryzys skończył się źle

Kościół nie jest od kibicowania

Miejmy nadzieję, że opinia publiczna pozna finansowy rezultat niedzielnej zbiórki. Będzie on jakimiś miernikiem jakości polskiego katolicyzmu. Ale to dobrze, że KRK dostrzegł problem humanitarny, którego znaczenie pomniejszają niektórzy politycy obozu rządzącego.

Jest jednak poważny problem: napływają informacje, że część księży stawia opór inicjatywie Gądeckiego. Nie chcą pomagać uchodźcom i migrantom, tylko polskim mundurowym na granicy. W sieci krąży tweet księdza Daniela Wachowiaka z archidiecezji poznańskiej: „księża kibicują w zdecydowanej większości temu, kogo wspierać trzeba; utożsamianie Jezusa z każdym migrantem jest pójściem na modną łatwiznę”. Nie, niechrześcijańską łatwizną jest redukowanie sprawy pomocy do „kibicowania” w ciemno obecnej polityce migracyjnej rządu. Ma ona, jak powszechnie wiadomo, słabe punkty i mroczne strony.

Czytaj też: Dlaczego unikam przeprowadzenia lekcji o uchodźcach

PiS mąci w głowach świeckim i duchownym

Takie wrzutki to efekt propagandy rządowej, która oddziałuje także na kler. W efekcie Kościół jawi się jako pęknięty, choć w tej sprawie powinien być zjednoczony. I nie ulegać antyewangelicznemu przekazowi nacjonalistów i ksenofobów. Musi się z nim konfrontować władza kościelna. Na pośrednich i niższych szczeblach systemu kościelnego pęknięcie jest bardziej widoczne. Jeden z moich znajomych księży został upomniany przez zakonnego przełożonego, by publicznie ograniczył temat migrantów. Pewnie ma się zająć „tymi, którymi trzeba”.

Obóz rządzący koncentruje się na tzw. wojnie hybrydowej, patriotycznym nakazie obrony granicy państwa, na wsparciu mundurowych pełniących służbę w strefie stanu wyjątkowego. To stawia kler w sytuacji fałszywego wyboru: albo popieramy rząd, albo pomoc dla migrantów. Ale jak mają popierać pomoc migrantom, kiedy propaganda rządowa i prawica przedstawia ich jako zagrożenie, najazd „islamskich nachodźców”, a ludzi dobrej woli, w tym katolików i prawosławnych na Podlasiu, jako naiwnych idealistów bądź wrogów wewnętrznych, agentów wpływu działających na rzecz białoruskiego dyktatora? Te chwyty propagandowe mącą w umysłach i świeckim, i duchownym.

Czytaj też: PiS zasłania nam właśnie oczy i zatyka uszy

Watykan i krokodyle łzy Kremla

W takiej sytuacji Kościół rzymskokatolicki, którego słucha i któremu ufa wciąż znacząca część społeczeństwa, powinien zająć wyraźne stanowisko wobec dramatycznych wydarzeń na granicy. Zbiórka na rzecz pomocy humanitarnej nie wystarczy. Akcję należałoby dopełnić jasnym przekazem, dlaczego biskupi o nią apelują. Wolontariuszy i wszystkich niosących pomoc episkopat powinien poprzeć i wesprzeć, odcinając się od kampanii ich dyskredytującej w oczach społeczeństwa. To oni są solą polskiej ziemi.

Dodatkowo komplikuje sytuację niezręczność watykańskiego „ministra spraw zagranicznych” abp. P.R. Gallaghera. Podczas niedawnej wizyty w Moskwie zignorował on polityczny aspekt kryzysu granicznego i podkreślił, że dziś KRK w Polsce sprzeciwia się polityce migracyjnej obecnego rządu w Warszawie.

To manipulacja, bo episkopat wprawdzie dystansuje się od polityki rządu w tej sprawie i apeluje o pomoc humanitarną dla migrantów, lecz nie odcina się od obrony granicy państwowej. Wbijanie klina między Kościół urzędowy a rząd służy propagandzie Mińska i Moskwy, a nie rozwiązaniu problemu humanitarnego. Kryzys ma wiele wymiarów, nie tylko humanitarny. Krokodyle łzy Kremla nad losem migrantów to gra dyplomatyczna Rosji z UE, tak wysoki rangą przedstawiciel Stolicy Apostolskiej nie powinien się do niej włączać.

Czytaj też: Kryzys na granicy wkracza w nową fazę. Decydującą?

Dialog na własnym podwórku

Komunikat wydany w piątek po zakończeniu spotkania biskupów stwierdza, że „nie ma konfliktu między dobrze rozumianym patriotyzmem i koniecznością obrony naszych granic a pomocą bliźniemu w potrzebie w duchu dobrego Samarytanina”. Czytamy w nim także, że episkopat apeluje o dialog, pojednanie, odstąpienie od języka nienawiści i nietolerancji. Nie wyjaśnia jednak, jak chce się w ten dialog włączyć na własnym podwórku.

Czytaj też: Roczne dziecko zmarło na granicy. Nie ma nikogo bardziej bezbronnego

Reklama

Czytaj także

Kraj

Układ się rozpada. Spowiedź byłego doradcy Morawieckiego

Tomasz Krawczyk, były doradca Lecha Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego, o nadziejach i złudzeniach ludzi PiS.

Rafał Kalukin
03.12.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną