Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Episkopat broni Jana Pawła II. Kiedy Kościół stanie w prawdzie?

Abp Marek Jędraszewski i kard. Stanisław Dziwisz Abp Marek Jędraszewski i kard. Stanisław Dziwisz Piotr Tumidajski / Forum
Jan Paweł II według polskich biskupów jest prekursorem walki z pedofilią i ofiarą medialnych ataków. Najnowsze stanowisko Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski sprawia wrażenie defensywnego i interwencyjnego.

Jan Paweł II w oczach polskich biskupów jest prekursorem walki z pedofilią w Kościele rzymskokatolickim, autorem rewolucyjnej zmiany podejścia do krzywdzenia nieletnich przez osoby duchowne, pasterzem, który odważnie zmierzył się z kryzysem, człowiekiem swojej epoki, ciężko doświadczonym zmaganiami z ateistyczną polityką PRL. A zarazem ofiarą ataków na Kościół i jego pontyfikat, rewolucji 1968 r. na Zachodzie i zakorzenionych w niej ideologii propagujących hedonizm, relatywizm i nihilizm moralny, które głoszą, że nie ma jednej obiektywnej prawdy ani dobra i zła, a ludziom wszystko wolno. Tymczasem w rzeczywistości pontyfikat Jana Pawła II był wyjątkowy w historii Kościoła, świata, kultury i człowieka. Obecne medialne ataki są umyślną próbą zniszczenia jego znaczenia i autorytetu samego papieża Polaka. Próba ta wpisuje się w walkę z chrześcijaństwem, które broni biblijnej wizji człowieka. Taki obraz Wojtyły przedstawia opublikowane 18 listopada stanowisko Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski, w której zasiadają m.in. arcybiskupi Gądecki, Jędraszewski, Polak, prymas Polski, oraz kard. Nycz.

Czytaj też: Zasługi i winy Jana Pawła II. Pytania, których unikaliśmy

Odczarowywanie pontyfikatu

Dokument sprawia wrażenie defensywnego i interwencyjnego. Jest wyrazem zaniepokojenia krytyczną rewizją wizerunku papieża i próbą zahamowania publicznej dyskusji na ten temat. Ma dostarczyć argumentów obrońcom pontyfikatu, jego wizji pomnikowej. I wskazać winnych tak, by tę wizję skonsolidować. Próba ta jest jednak skazana na niepowodzenie, bo odczarowywanie pontyfikatu stało się faktem, a coraz liczniejsze niezależne reportaże śledcze – nie tylko w TVN, ale i w niezależnych mediach katolickich, na czele z „Więzią” – stworzyły masę krytyczną. Na stawiane w nich pytania Kościół instytucjonalny nie daje przekonujących odpowiedzi. Za to coraz wyraźniej widać, że Jan Paweł II działał – lub nie podejmował działania mimo alarmów – w ramach systemu nastawionego przede wszystkim na ochronę wpływów i interesów ludzi Kościoła, a nie ich ofiar, w szczególności ofiar pedofilii i drapieżnictwa seksualnego.

To prawda, że za pontyfikatu JPII doszło do zmian w prawie kościelnym, torujących drogę skutecznej walce z tą plagą w Kościele. Ale sedno sprawy polega na tym, że te zmiany nie działały. Zarówno za pontyfikatu Wojtyły, jak i jego następców – Benedykta XVI i Franciszka. W mediach światowych, w tym niezależnych od władzy kościelnej mediach katolickich, pokazano i pokazuje się nadal, że zmiany są de facto martwe, a to wynika z istoty systemu.

Czytaj też: Dziwny, smutny i straszny wywiad z kard. Dziwiszem

Kościół musi stanąć w prawdzie

Niedawno mieliśmy kolejny przykład: we Francji episkopat ujawnił, że aż jedenastu biskupów objęły dochodzenia świeckie lub watykańskie. Wcześniej czytaliśmy wstrząsające niezależne raporty o kryzysie pedofilskim w Niemczech i Irlandii, wciąż dowiadujemy się o kolejnych sprawach tego rodzaju w Kościele w USA. Skala kryzysu jest szersza, niż sugeruje stanowisko Rady Stałej polskiego episkopatu. Nie da się nim obarczyć „rewolucji 1968 r.”, bo dotyka on także Kościołów w krajach, w których jej nie było. Dlatego mówimy o kryzysie systemowym, wynikającym z praktyki, tradycji, nawyków, wobec których instrukcje i kanony są bezsilne. To, co w dokumencie nazwano kościelną „mentalnością dyskrecji” – opinia publiczna mówi o subkulturze omerty – jest jednym z najważniejszych powodów tej bezsilności.

Można się z dokumentem zgodzić w tym, że prezentyzm – rzutowanie naszej obecnej wiedzy o kryzysie pedofilskim i systemowym w Kościele – na pontyfikat Jana Pawła II, zakończony w 2005 r., jest problemem metodologicznym czy analitycznym. Nie można się jednak zgodzić z szukaniem winnych w „ideologiach”, bo zacząć trzeba od przyczyn wewnętrznych w samym Kościele. Częściowo obraz sytuacji nakreślony w dokumencie przypomina jako żywo polityczne przesłanie ultrakatolickiej prawicy. Te wszystkie ataki, spiski przeciwko chrześcijaństwu – to zdarta płyta konserwatywnej rewolty antymodernistycznej. Brzmi miło w uszach skrajnej prawicy od Uralu po Tybr i Potomac, ale nie uleczy bólu i cierpienia ofiar ani niepokoju mas katolickich o przyszłość Kościoła. Trzeba stanąć w prawdzie.

Czytaj też: Zniknięcie pedofila. Najpierw zawiódł Kościół, teraz służby

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną