Społeczeństwo

Myślę, ale nie jestem

Myślę, ale nie jestem

Władza często nie potrafi odnaleźć ludzi, którzy istnieją (np. b. senator Henryk Stokłosa), tymczasem niedawno udało jej się odnaleźć człowieka nieistniejącego w ogóle.
Jak doniósł „Dziennik”, niejakiego Jana Kapronia, lat 61, w sensie biurokratycznym nie było, gdyż nie posiadał stosownych dokumentów stwierdzających, że on to on albo nie on. Władza nie zawracała sobie nim głowy, bo była pewna, że go nie ma, on zaś był szczęśliwy, gdyż miał pewność, że jest, i to subiektywne przekonanie w zupełności mu wystarczało.

Policja odkryła go przez przypadek, przeszukując pewne mieszkanie. W mieszkaniu tym oprócz gospodarza przebywał Kaproń. Po sprawdzeniu w gminie, że nikt taki nie istnieje, funkcjonariusze Kapronia zatrzymali, gdyż jak się okazało, nie miał on nie tylko żadnych dokumentów, ale i wymaganego numeru PESEL, co sprawiało, że nie istniał już tak bardzo, że bardziej już nie można.

Żeby pomóc człowiekowi odnaleźć się jakoś, skonfrontowano go z kimś, kto podobno mógł być jego bratem. Brat (gdyż okazało się, że był to on) nagłym widokiem Kapronia nie był zachwycony, bo już dawno pogodził się z myślą, że Kaproń zniknął (podobno w wieku 14 lat uciekł z domu przed agresywnym ojczymem i więcej się nie pokazał).

Jan Kaproń, który myślał, że przez cały czas był, także nie wygląda na zachwyconego faktem, że teraz wreszcie naprawdę jest. Ma dokumenty, meldunek, numer PESEL, bierne i czynne prawo wyborcze – jednym słowem nieźle wpadł. Co więcej, proces przywracania Jana Kapronia do istnienia może wkrótce przybrać na sile. To, że nie było go w bogatych zasobach administracyjnych kolejnych RP, nie przesądza przecież tego, że nie ma go w jeszcze bogatszych zasobach IPN. A to, że w sensie formalnym nie istniał, nie oznacza, że jego nazwisko (które niewątpliwie przez cały czas istniało) nie pojawiło się w donosach, protokołach z podsłuchów, a może i na formularzach współpracy z SB.

Niewykluczone, że dopiero z tych zasobów niedawno zaistniały Jan Kaproń dowie się, kim naprawdę jest, a zwłaszcza kim naprawdę był.
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Syn, który nie rozstał się ze swoją matką – częsta przyczyna małżeńskich kryzysów

Prof. Bogdan de Barbaro o relacjach z teściowymi i teściami, babciami i dziadkami.

Agnieszka Krzemińska
17.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną