Wychowanie przez zamykanie
Dlaczego trudne dzieci trafiają na oddziały psychiatryczne. Ciężki spadek po Ziobrze
Kamil ma 13 lat. „Zdemoralizowany chłopak” – orzekli nauczyciele. Regularny wagarowicz, notorycznie nieprzygotowany do lekcji. W dodatku podburza klasę przeciwko wychowawcy, wywołuje awantury, nieraz przyłapany na paleniu papierosów. Nikt w szkole nie potrafił go okiełznać i sprowadzić, jak to mówią, na właściwą drogę.
Od rodziców został zabrany, gdyż matka i przybrany ojciec gnębili go, podobnie jak jego brata. Chłopcy w wieku kilku lat trafili do pieczy zastępczej. Potem do domu dziecka, następnie do innego, wreszcie do kolejnej rodziny zastępczej. Takie dzieci nazywa się „wędrującymi”. Opiekunowie mimo nadzoru kuratorskiego i zaleceń terapeutycznych (Kamil miał za sobą również 11 pobytów w szpitalach psychiatrycznych) nie stworzyli mu możliwości regularnych spotkań z terapeutą, choć chłopiec ma ADHD i zdiagnozowano u niego zaburzenia więzi. Dla takich dzieci szkoła jest wyzwaniem, bo bez wsparcia domu i nauczycieli nie potrafią sobie w niej poradzić.