Świat

Wirus, populiści i cudowny twarożek. Zapiski Adama Przeworskiego

Sprzątanie ulicy w Neapolu podczas epidemii koronawirusa Sprzątanie ulicy w Neapolu podczas epidemii koronawirusa IPA / Backgrid UK / Forum
Dla przywódców odchodzących od demokracji kluczowe jest przekonanie zwolenników, że wszystko jest albo będzie dobrze. Populistyczni przywódcy nie mogą sobie pozwolić na przyznanie, że coś idzie nie tak.
Concilium Civitas/Polityka

Uwięziony przez pandemię w mieszkaniu na Manhattanie prof. Adam Przeworski, jeden z gigantów światowej politologii, zaczął spisywać refleksje tworzące coś w rodzaju dziennika czasu zarazy. Łączy w nich zapis osobistych doświadczeń z refleksją politologiczną i socjologiczną. Dzięki uprzejmości Concilium Civitas, której Przeworski jest członkiem, publikujemy dziś drugą część dziennika. Pierwszą można przeczytać tu.

Czytelników odpornych na modele matematyczne zachęcamy do przetrwania pierwszych dwóch akapitów, potem już nie będzie żadnych wzorów.

Kluczowy współczynnik reprodukcji

25 marca 2020 r.

Podstawowy sposób myślenia o epidemiach to model SIR (stworzony w 1927 r.; istnieje bardzo dobra strona w angielskiej Wikipedii na ten temat). Założenia są następujące: S to susceptible, czyli osoby podatne na zakażenie, I to infected, czyli osoby zakażone, R to recovered, czyli osoby, które wyzdrowiały (co jest eufemizmem, bo tutaj zalicza się także tych, którzy umarli, oraz zakłada się, że odporność jest trwała). Za każdym razem I zakaża β osób podatnych i γ zakażonych zdrowieje. R0 = β /γ to „podstawowy współczynnik reprodukcji”, czyli stosunek tempa zakażeń podczas kontaktu do liczby wyzdrowień w określonym przedziale czasowym.

Epidemia rozprzestrzenia się, jeśli R0 (S/N) >1, i słabnie, jeśli R0 (S/N) <1, gdzie S/N to obecna proporcja osób podatnych na zakażenie w populacji. Jeśli pozwoli się epidemii na swobodny rozwój, w dłuższym czasie liczba zakażonych zmieni się na S ≤ N. Epidemia kończy się, kiedy nie ma osób zakażonych, I = 0, albo kiedy nikt z zakażonych nie może zakażać innych, β = 0. A zatem ważne jest przeprowadzanie testów. Z punktu widzenia ochrony zdrowia oczywiście kluczowe jest utrzymanie liczby zakażonych z poważnymi objawami poniżej wydolności systemu ochrony zdrowia. Co więcej, moglibyśmy wielokrotnie badać osoby, które nie są R, moglibyśmy także izolować zarówno osoby zakażone, jak i te, z którymi miały one kontakt w okresie inkubacji, by choroba się nie rozprzestrzeniała.

Czytaj też: Jaki świat się wyłoni z tej pandemii

Trump i jego zwolennicy myśleli, że to minie

Dlatego też eksperci doradzają, by przeprowadzać jak najwięcej testów. Jeśli nie możemy przeprowadzić ich u wszystkich, musimy polegać na powszechnej izolacji, social distancing, w nadziei na zredukowanie rozprzestrzeniania się zakażenia. Z ekonomicznego punktu widzenia kluczowy test to nie ten na infekcję, ale ten na odporność. Gdybyśmy mogli przebadać wszystkich pod kątem odporności, to ci, u których stwierdzono by odporność, mogliby powrócić do działalności gospodarczej, zapewniając dobra i usługi pozostałym.

Jeśli moje rozumowanie jest poprawne (najnowocześniejsze modele biorą pod uwagę aktuarialne dane i niepewność), niepojęte jest, dlaczego większość rządów (poza Koreą Południową) nie przeprowadza masowych testów. Tak, jesteśmy źle przygotowani. A przecież na świecie są tysiące laboratoriów, w których można by przeprowadzać testy. Rządy mogłyby nakazać firmom prywatnym i państwowym masową produkcję koniecznego sprzętu. Jestem zaskoczony, że wielki biznes nie naciska na produkcję i wykorzystanie testów na odporność, co przyspieszyłoby ich powrót do rentowności, zamiast czekać na pomoc.

Administracja prezydenta Donalda Trumpa jeszcze utrudniła przeprowadzanie badań, nakazując agencji odpowiedzialnej za zwalczanie epidemii CDC nieprzeprowadzanie testów i zakazując ich niektórym laboratoriom w stanie Waszyngton. Mogę jedynie zgadywać, że Trump naprawdę wierzył, że kryzys sam minie, a chciał uniknąć szkód dla giełdy. Na rynku i tak wybuchła panika, ale zwolennicy Trumpa dalej myślą, że to po prostu minie.

Czytam artykuły na temat reakcji rządów na pierwsze sygnały wirusa. Trudno dostrzec większe różnice między reżimami. Zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone aktywnie zwalczały przepływ informacji. Francja tego nie robiła, ale popełniła błąd, bo wszelkiej maści uczeni twierdzili, że to tylko „zwykła grypa”. Spośród krajów, w których śledzę sytuację, tylko rząd Argentyny w pełni ujawnił wszystko, co wie, i podjął działania wyprzedzające – być może dlatego, że nauczył się czegoś, obserwując kraje, w których epidemia była bardziej zaawansowana. Oto moje najlepsze źródła, które tworzą kronikę zbrodni przeciwko ludzkości: z Chin artykuł „The Straits Times”, „South China Morning Post”, z Francji tekst „Le Monde”, z USA – artykuł „The Atlantic”.

Bendyk: Czeka nas Wielka Transformacja

Populiści nie mogą przyznać, że coś idzie nie tak

Ale coś mnie zastanawia. Wszyscy szaleni przywódcy są populistami: Trump w USA, Jair Bolsonaro w Brazylii, López Obrador w Meksyku czy Jarosław Kaczyński w Polsce. Kilka cytatów:

Trump w Davos: „Całkowicie panujemy nad sytuacją. To tylko jeden człowiek, który przybył z Chin. Mamy to pod kontrolą. Wszystko będzie dobrze”. Trump pod koniec lutego: „W przeciągu kilku dni [liczba zakażeń] spadnie prawie do zera. Nieźle się spisaliśmy”.

Bolsonaro: „Covid-19 to gripezinha, grypka” (dziennik „O Globo”, 20 marca).

Kaczyński: „Jestem przekonany, że w tej chwili nie ma żadnych przesłanek do tego, by wprowadzić stan klęski żywiołowej, najsłabszy ze stanów nadzwyczajnych” (TVN 24, 21 marca).

Rosario Murillo, wiceprezydent Nikaragui: „Ponieważ pandemia Covid-19 zagraża całemu światu, kochajcie się, jednoczcie się w swoich dzielnicach, regionach i społecznościach i troszczcie się o siebie nawzajem”. (Jej mąż prezydent Ortega zwołał marsz obywateli pod hasłem „Amor en el tiempo de Covid-19”, „Miłość w czasach Covid-19”; BBC News in Spanish, 21 marca).

Czy to przypadek wynikający z mojego wyboru przypadków? Czy też jest w tym coś systemowego? Wraz ze Zhaotianem Luo (w książce „Democracy and Its Vulnerabilities: Dynamics of Democratic Backsliding”, 2019) doszliśmy do wniosku, że populizm to sytuacja, gdy przywódcy osłabiają demokrację przy poparciu swoich zwolenników, których zadowala to, co przywódca dla nich robi. Dla przywódców odchodzących od demokracji kluczowe jest przekonanie zwolenników, że wszystko jest albo będzie dobrze, poleganie na sile pozytywnego myślenia. Cały ten mechanizm polega na tym, że populistyczni przywódcy nie mogą sobie pozwolić na przyznanie, że coś idzie nie tak.

Podkast „Polityki”: Szansa na reset. Jaki świat po pandemii

Twarożek, który uleczy wszystkie choroby

Trudno odróżnić manipulację od zwykłej głupoty. Oto co mówi rzeczniczka francuskiego rządu Sibeth Ndiaye: „Wirus przenosi się drogą kropelkową, ale nie przenosi się w powietrzu. Na stadionie piłkarskim jesteś na otwartej przestrzeni, nie zakazisz się przez powietrze” (by oddać sprawiedliwość, zapewne kazano jej powiedzieć coś takiego). A oto wypowiedź chilijskiego ministra zdrowia Jaime Mañalicha z 22 marca: „Co będzie, jeśli wirus ulegnie mutacji, która stworzy mniej zjadliwą jego postać? Tak naprawdę wywołuje on jedynie objawy lekkiego przeziębienia, jak większość koronawirusów. Co się stanie, jeśli dojdzie do mutacji i powstanie dobry wirus? To zupełnie inny scenariusz, który nie ma nic wspólnego z obecną sytuacją”. Najlepszy był chyba Bolsonaro: „Grupa ryzyka to osoby po sześćdziesiątce. Po co więc zamykać szkoły?” („O Globo”, 24 marca).

Desperacja wywołana sytuacją ekonomiczną Republiki Weimarskiej w 1929 r. otworzyła możliwości przed szarlatanami oferującymi przeróżne cudowne lekarstwa. Moim ulubionym jest twarożek, który miał leczyć wszelkie choroby. Kiedy ludzie są zdesperowani, łapią się każdej nadziei. Dlatego być może nie należy się dziwić temu, co mówią Trump, Bolsonaro, López Obrador czy dyktator Wenezueli Nicolas Maduro.

Bolsonaro: „Nie będzie załamania. Jestem pewien skuteczności requinolu, który właśnie przechodzi testy kliniczne poza Brazylią”. („Economico”, 21 marca).

López Obrador, zapytany, jak zamierza chronić Meksyk, wyjął z portfela dwa amulety i z dumą je zaprezentował. Tarczą ochronną jest „Odejdź, Szatanie”, powiedział, odczytując inskrypcję na amulecie: „Zatrzymajcie się, wrogowie, bo serce Jezusa jest ze mną” („Time”, 20 marca).

Prezydentowi Maduro jakiś „naukowiec” z czasów jego poprzednika Hugo Chaveza zapisał miksturę, która prawdopodobnie zwalcza Covid-19. Trawa cytrynowa, imbir, czarny bez, czarny pieprz, cytryna i miód to składniki, których potrzeba, by nie złapać wirusa... „Wierzę lekarzowi – powiedział chavistowski dyktator, po czym dodał: – Zrobiliśmy z Cilią dziewięć butelek preparatu i zgodnie z zaleceniem lekarza przyjmuję go od czasu do czasu” („Infobae”, 24 marca).

Czytaj też: Po pandemii – kryzys. Jak już teraz z nim walczyć?

Między skrajnościami

Niektóre sposoby postępowania wydają się oczywiste. Należą do nich testy na infekcje, przekierowanie wszelkich potencjalnych zasobów do ochrony zdrowia, przeznaczanie masowych środków na badania leków przeciwwirusowych, przeprowadzanie testów na odporność, szczepienia. Trudny jest wybór pomiędzy ochroną ludzi przed potencjalnie śmiertelnie niebezpiecznym wirusem i utrzymywaniem działalności gospodarczej.

Jedna skrajność zakłada, według najlepszych szacunków, że jeśli działalność gospodarcza miałaby dalej przebiegać bez żadnych ograniczeń, w ciągu roku epidemia obejmie od 40 do 70 proc. populacji świata i zabije 32–52 mln osób. Drugie ekstremum to sytuacja, gdy nikt nie pracuje i wszyscy umieramy z głodu i braku podstawowych usług. To jest decyzja, przed jaką stają przywódcy polityczni, i tu istnieją pomiędzy nimi zauważalne różnice.

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson początkowo był przeciwko ograniczaniu działalności ekonomicznej, ale potem w pośpiechu zmienił front. Trump wydaje się niezdecydowany, ale jego ostatnie wypowiedzi wskazują, że skłonny jest poświęcić ludzkie życie, by zapobiec zapaści na giełdzie. Wszystkie kraje zamykają szkoły i lotniska: takie środki mają niskie koszty ekonomiczne.

Do 22 marca mamy jednakże duże różnice w podejściu do social distancing – od całkowitej rezygnacji z tego środka (według BBC News in Spanish jest tak w Nikaragui, na Kubie i, co zaskakujące, w Urugwaju) po godzinę policyjną i zamknięcie wszystkich placówek świadczących usługi nienależące do tych podstawowych, a także kwarantannę, często ze specjalnymi restrykcjami dla osób powyżej określonego wieku. Wybrane strategie wydają się zależeć od tego, jak zaawansowana jest epidemia, a większość polityków (z chlubnym wyjątkiem Alberto Fernandeza z Argentyny) reaguje na bieżąco raczej niż z wyprzedzeniem.

Przez kilka następnych lat nastąpi eksplozja badań socjologicznych dotyczących ograniczeń związanych z epidemią. Kto ukrywał informacje, a kto tego nie robił? Jak opinia publiczna reagowała na zapewnienia polityków i na śmierć tych, którzy zachorowali? Czy ludzie byli skłonni zaakceptować ograniczenia swoich podstawowych wolności i czy podporządkowywali się zaleceniom rządów? Kogo słuchali politycy: doradców politycznych, naukowców, lekarzy, ekonomistów? Z tych rozważań wysnuć można oczywisty wniosek: epidemia jest źródłem śmiertelnej fascynacji intelektualnej.

Czytaj też: Wszyscy żyjemy teraz zdalnie

Adam Przeworski jest emerytowanym profesorem politologii i ekonomii politycznej nowojorskiego uniwersytetu NYU. Najczęściej cytowane są jego pionierskie prace na temat relacji między poziomem rozwoju gospodarczego i trwałością demokracji oraz relacji między ustrojem politycznym (demokracją, autorytaryzmem) a rozwojem gospodarczym. Ostatnio wydał „Crises of Democracy” (Cambridge University Press, 2019). „Życie w czasach Covid-19” ukazało się wcześniej na stronie Concilium Civitas.

Tytuł i śródtytuły od redakcji.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Homofobusy jeżdżą po polskich miastach. Szokują i wykluczają

Homofobusy rozpowszechniają nieprawdziwe informacje na temat osób LGBT. To akcja Fundacji Pro-Prawo do Życia, która wbrew nazwie odmawia osobom nieheteroseksualnym prawa do wolnego od dyskryminacji życia w Polsce.

Agata Szczerbiak
17.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną