Świat

Kogo Unia wpuści, a kogo nie? Jest lista krajów

Lotnisko Orly w Paryżu, 26 czerwca 2020 r. Lotnisko Orly w Paryżu, 26 czerwca 2020 r. Charles Platiau / Reuters / Forum
Bruksela po żmudnych negocjacjach wreszcie ustaliła listę krajów, z którymi będzie otwierać granice od 1 lipca. Nie ma na niej ani USA, ani Rosji. Polska wstrzymała się od głosu.

Przyjęta dziś lista to „rekomendacja” dla krajów UE oraz pozaunijnej części strefy Schengen (Islandii, Liechtensteinu, Norwegii i Szwajcarii), bo kwestia granic zasadniczo leży w uprawnieniach poszczególnych państw, a nie unijnych instytucji. Bruksela może tylko podejmować próby koordynacji i wydawać niewiążące zalecenia. Mimo to wszystkie kraje wspólnoty deklarują, że podporządkują się tej decyzji podjętej większością kwalifikowaną w Radzie UE, czyli głosami co najmniej 15 z 27 członków UE reprezentujących minimum 65 proc. jej ludności.

Czytaj też: „Lato nie będzie normalne”. Bruksela chce ratować wakacje

Kto wjedzie do Unii?

Do spisu krajów, z którymi Unia będzie otwierać granice od 1 lipca (to może potrwać parę dni), wciągnięto dziś Algierię, Australię, Kanadę, Gruzję, Japonię, Czarnogórę, Maroko, Nową Zelandię, Rwandę, Serbię, Koreę Południową, Tajlandię, Tunezję i Urugwaj. Lista ma być „weryfikowana”, czyli zapewne wydłużana co dwa tygodnie.

Kraje UE wprowadziły zakaz wjazdu dla podróżnych spoza wspólnoty (nie licząc obywateli UE, ich rodzin oraz „uzasadnionych przypadków”, jak lekarze, dyplomaci, naukowcy) już w marcu, a jego znoszenie okazało się teraz dość trudnym przedsięwzięciem. Jak tłumaczy nam jeden z dyplomatów, Komisja Europejska przygotowała bardzo długą listę opartą na wskaźnikach epidemicznych (przede wszystkim liczba zakażeń na 100 tys. ludzi zbliżona do średniej), ale pod naciskiem niektórych krajów (np. Holandii obawiającej się ognisk zakażeń na lotnisku w Schiphol) ten spis w zeszłym tygodniu coraz bardziej się skracał. Podnoszono m.in. argumenty, że dane o zakażeniach gdzieniegdzie nie są dostatecznie wiarygodne. Z drugiej strony część Unii naciskała na szybkie uchylenie granic dla państw mających bliskie relacje gospodarcze lub historyczne. Na przykład Portugalia bez sukcesu zabiegała o wciągnięcie na listę swej byłej kolonii Angoli.

Ostatecznie lista 14 krajów okazała się tak skomplikowaną wypadkową wskaźników epidemicznych, geopolitycznych i gospodarczych, że w ostatni piątek późnym wieczorem m.in. ambasadorzy Włoch, Polski i Hiszpanii w Brukseli zadeklarowali, że nie są w stanie poprzeć decyzji bez ponownych konsultacji ze swymi stolicami. Polska miała „zastrzeżenia weryfikacyjne” co do metodologii sporządzenia listy, ale dziś była w grupie krajów tylko wstrzymujących się od głosu. Decyzję zatwierdzano zdalnie w „procedurze pisemnej”.

Czytaj też: UE szykuje pieniądze dla Polski. Ale jest „ale”

Co z Chinami? Pod pewnymi warunkami

Zagwozdką były Chiny, które Komisja Europejska zaproponowała wciągnąć na listę przez wzgląd na dobre wskaźniki epidemiczne. Jednak ambasadorzy w zeszły piątek zdecydowali, że warunkiem otwarcia granic dla mieszkańców kraju tak dużego i ważnego na scenie globalnej musi być, ze względów politycznych, jednoczesne otwarcie granic Chin dla przyjezdnych z UE. Dlatego do listy 14 krajów wymienionych na początku artykułu dodano Chiny – tego dotoczyły długie debaty – z gwiazdką, która oznacza „otwarcie granic pod warunkiem potwierdzenia wzajemności”.

Tuż potem Hiszpania zażądała, by taką samą gwiazdkę umieścić przy Maroku czy Algierii, które na razie nie planują otwarcia granic dla Europejczyków od 1 lipca. To jednak napotkało skuteczny odpór ze strony Francji. I sprawiło, że Madryt nie poparł decyzji, lecz wstrzymał się od głosu.

Nawet Polska nie zabiegała o USA

Zakaz wjazdu do UE nadal obejmuje Stany Zjednoczone, które jako pierwsze – i bez zapowiedzi – zamknęły w marcu granice dla Europejczyków. Przeciw otwarciu się na podróżnych z USA bardzo mocno świadczy stan nasilającej się pandemii w Ameryce, a niewykluczone, że i w tym przypadku byłyby kłopoty z „gwiazdkową” wzajemnością.

Choć utrzymanie zakazu dla Stanów wywołało poruszenie w anglojęzycznych mediach, to okazało się dość mało kontrowersyjne w samej Brukseli. O wciągnięcie Amerykanów na listę nie zabiegała nawet Polska, a tylko Grecy mieli w pewnym momencie ostrzegać w zeszłym tygodniu, że zaczną bez koordynacji z resztą Unii przyjmować samoloty z pasażerami USA. Bardzo szybko wycofali się z tych zapowiedzi. Zresztą pytani przez nas dyplomaci z Brukseli twierdzą, że nie doświadczyli amerykańskich nacisków na otwarcie granic już 1 lipca.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Niezbędnik

Skąd się biorą pioruny? Odpowiedź może zaskoczyć

Piorun pojawia się nagle, znika błyskawicznie i nie pozwala się łatwo zbadać. Skąd to budzące zachwyt i grozę zjawisko bierze energię oraz jak ją uwalnia? Odpowiedź może zaskoczyć.

Andrzej Hołdys
07.07.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną