Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

„Lato nie będzie normalne”. Bruksela próbuje ratować wakacje

Lato 2020 r. nie będzie normalne. Lato 2020 r. nie będzie normalne. Ricardo Gomez Angel / Unsplash
Komisja Europejska chce żelaznego prawa do zwrotu pieniędzy za odwołane podróże. Apeluje o koordynację działań na granicach i tworzenie „korytarzy komunikacyjnych”.

„To lato nie będzie normalne” – stwierdziła dziś Margrethe Vestager, wiceszefowa Komisji Europejskiej, dodając, że „jeśli będziemy współpracować, nie będziemy skazani na tkwienie w zamkniętych domach”. KE przyjęła dziś „pakiet turystyczny”, który z jednej strony ma ułatwić Europejczykom zaplanowanie lata, a z drugiej uratować szeroko pojętą branżę turystyczną. Odpowiadała ona do tej pory za blisko 10 proc. PKB w Unii (21 proc. w Grecji, 13 proc. we Włoszech, 5 proc. w Polsce), a według wstępnych szacunków na koniec roku jej dochody mogą się skurczyć o ok. 40 proc.

Czytaj także: Północ–Południe. Koronakryzys zaczyna dzielić Unię

Zwrot gotówki i kropka

Szukanie równowagi między biznesem i prawami konsumentów doprowadziło do spięć między Komisją Europejską i kilkunastoma krajami (m.in. Francją, Holandią i Polską), które już w kwietniu naciskały na zawieszenie przepisów gwarantujących zwrot pieniędzy za odwołane podróże, przeloty czy całe pakiety turystyczne. Ich zdaniem zwrot środków można by zastąpić bonami (voucherami) na kupno nowych usług. Apelowała o to nawet największa centroprawicowa frakcja w europarlamencie, zwykle szczycąca się ochroną praw konsumentów.

KE, która ma na forum Unii monopol na inicjatywę prawodawczą, odrzuciła dziś te wszystkie naciski. „Prawo do zwrotu pieniędzy musi pozostać. Kropka. Nie wiemy, czy chodzi o jedyne pieniądze, które ktoś miał do wydania na wakacje, i potrzebuje ich z powrotem już teraz. Nie wiemy i nie nam o tym rozsądzać” – tłumaczyła Vestager. Bruksela zachęca, by tak uatrakcyjniać vouchery, żeby klienci wybierali je zamiast gotówki. Mogłyby być ważne nawet 12 miesięcy, pozwalałyby na kupno biletów na inne nazwisko albo na zamianę na gotówkę. To budżet państwa miałby zagwarantować, że bony nie przepadną w razie bankructwa danej firmy. Bruksela jest gotowa zatwierdzić taką formę publicznej pomocy.

Czytaj też: Wakacje za jeden tysiąc. Rządowe bony nie uratują turystyki

Korytarzem z Danii do Grecji

Komisja – m.in. wbrew apelom Grecji – nie naciska na duże przyspieszenie w znoszeniu obostrzeń na granicach wewnętrznych, choć w tej kwestii ma tylko uprawnienia doradcze. Wzywa zaś do koordynacji. Restrykcje najpierw miałyby być znoszone między regionami lub całymi krajami o podobnie niskim poziomie zakażeń. Na przykład Dania i Grecja rozmawiają o lotniczym „korytarzu komunikacyjnym”, który już na początku wakacji pozwoliłby na swobodne podróże między krajami – i zdaniem Komisji byłoby to zgodne z prawem UE.

Jak jednak podkreśliła komisarz ds. wewnętrznych Ylva Johansson, nie można doprowadzić do dyskryminacji. Dlatego już na miejscu, choćby we wspomnianej Grecji, usługi turystyczne powinny być dostępne dla wszystkich Europejczyków bez względu na paszport. Ponadto KE namawia, by otwieranie się poszczególnych rejonów obejmowało przyjezdnych ze wszystkich stron w Unii (a nie np. wyłącznie Niemców w jakichś częściach Austrii), o ile spełniają podobne warunki epidemiczne.

Wśród zaleceń sanitarnych Brukseli jest noszenie masek ochronnych w środkach masowego transportu, ale nie ma twardej rekomendacji, by linie pozostawiały w samolotach niezajętych środkowych foteli.

Czytaj też: Świat u progu recesji. Jak źle będzie? Spójrzmy na literki

Prymus Belgia zawiesza aplikację

Jednym z ważnych elementów stopniowego przywracania normalnego ruchu w Unii miałyby się według KE stać aplikacje śledzące kontakty osób zakażonych, choć w większości krajów takie projekty dopiero raczkują. Komisja ponownie wezwała państwa wspólnoty, by poszczególne aplikacje potrafiły wkrótce ze sobą współdziałać, czyli były użyteczne także w razie podróży zagranicznych. Szkopuł w tym, że takie pomysły wywołują ogromny sprzeciw i spory o poszanowanie prywatności. Na przykład Belgia na razie zrezygnowała z prac nad aplikacją, choć była wśród unijnych prymusów w tej dziedzinie.

Współpraca miałaby się opierać na pełnej dobrowolności w ściąganiu i stosowaniu programów śledzących i ograniczeniu do minimum zbieranych informacji. Ale dotychczas kraje nawet nie zdołały uzgodnić, czy zaszyfrowane „siatki kontaktów” z aplikacji mają trafiać do scentralizowanych baz, czy też – dzięki „systemowi rozproszonemu” – mają być przechowywane tylko na telefonach.

Czytaj też: Czego nie rozumie Morawiecki, czyli korepetycje z budżetu UE

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Kim pan jest, panie W.? Skąd się wziął i na czym dorobił cichy bohater afery taśmowej

Cała Polska usłyszała o zeznaniach Marcina W. Najpierw, że Marek Falenta sprzedał Rosjanom słynne „taśmy prawdy”; potem, że Michał Tusk przyjął 600 tys. euro łapówki. Ale równie ciekawe jak zeznania są biznesy Marcina W. I jego związki z CBA.

Marek Czarkowski
05.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną