Świat

Awantura w USA. Co Trump myśli o bohaterach wojen?

Trump na cmentarzu Arlington w maju 2017 r. Wtedy też miał obrazić pamięć amerykańskich żołnierzy. Trump na cmentarzu Arlington w maju 2017 r. Wtedy też miał obrazić pamięć amerykańskich żołnierzy. Mike Theiler / Reuters / Forum
Szok i niedowierzanie wywołał artykuł w „The Atlantic”. Jego autor podał, że Trump obraził żołnierzy poległych w wojnach, wyrażając pogardę dla ich poświęcenia.

Niespełna dwa miesiące przed wyborami komentatorzy zastanawiają się, czy rewelacje te – oparte na informacjach z anonimowych źródeł i trudne do zweryfikowania – zaszkodzą prezydentowi w walce o reelekcję.

Czytaj też: Robi się brutalnie. Frontalny atak Trumpa na Bidena

Cmentarz pełen przegranych

Autor tekstu w „The Atlantic” Jeffrey Goldberg przypomniał podróż Trumpa do Francji w 2018 r., kiedy nie chciał on odwiedzić amerykańskiego cmentarza wojskowego Aisne-Marne 40 km od Paryża, na którym leżą żołnierze polegli w czasie I wojny światowej. Biały Dom wyjaśnił wtedy odmowę – źle przyjętą przez media – złą pogodą, która jakoby uniemożliwiła bezpieczną podróż helikopterem.

Według Goldberga prezydent miał jednak powiedzieć: „Po co mam jechać na ten cmentarz? Jest pełen przegranych” (Trump użył słowa loser, które ma bardziej pejoratywny wydźwięk, bo oznacza tyle co nieudacznik, ofiara losu). Podczas tej samej podróży prezydent miał nazwać „frajerami” żołnierzy piechoty morskiej poległych w bitwie pod Belleau Wood i pochowanych na cmentarzu Aisne-Marne.

Czytaj też: Kontrowersyjna, niezawodna. Melania, mocny atut Trumpa

„Nie rozumiem. Co oni z tego mieli?”

Goldberg przywołuje też wizytę Trumpa na cmentarzu wojskowym Arlington w Waszyngtonie w święto pamięci narodowej (Memorial Day) pod koniec maja 2017 r. Był tam razem z ówczesnym szefem swej kancelarii, emerytowanym gen. Johnem Kellym, którego syn syn zginął w 2010 r. w Afganistanie. Kiedy obaj zatrzymali się nad jego grobem, Trump miał powiedzieć: „Nie rozumiem. Co oni z tego mieli?”. W Afganistanie walczą żołnierze ochotniczej armii USA, w Wietnamie służyło wojsko z poboru.

Autor artykułu w „The Atlantic” przytoczył też relację anonimowego byłego wyższego urzędnika administracji, według którego prezydent powiedział: „To była głupia wojna. Ktokolwiek na nią poszedł, był frajerem”. Trump, którego krytyczna ocena wojny w Wietnamie jest znana, uniknął wtedy służby, podobnie jak wielu innych młodych ludzi z zamożnych i wpływowych rodzin.

W tekście cytuje się poza tym domniemaną wypowiedź prezydenta w czasie planowania parady w stolicy z okazji Święta Niepodległości 4 lipca. Miał jakoby sprzeciwiać się udziałowi inwalidów wojennych, gdyż – jak się wyraził – „to nie jest dobry widok, Amerykanie tego nie lubią”.

Czytaj też: Czy Donald Trump ma z kim przegrać?

Trump kontratakuje, dziennikarze potwierdzają

Biały Dom stanowczo zdementował te rewelacje, a sam prezydent zatweetował, że „The Atlantic” to „trzeciorzędne pismo”, które ma kłopoty finansowe i ratuje się sensacyjnymi kłamstwami. Tygodnik należy do znanych, renomowanych czasopism, a problemy ze sprzedażą mają dziś niemal wszystkie tradycyjne, drukowane media.

Dwa anonimowe źródła, na które powołuje się „Bloomberg News”, nie potwierdziły podanej przez Goldberga informacji o tym, co Trump powiedział na temat żołnierzy spoczywających na cmentarzu Aisne-Marne, ale nie kwestionują innych jego wypowiedzi. Niektórzy dziennikarze – w tym nawet reporterka prawicowej telewizji Fox News Jennifer Griffith – potwierdzili podobno prawdziwość rewelacji publicysty „The Atlantic”, chociaż nie jest na razie jasne, w jaki sposób. Trump zareagował na to żądaniem, aby Fox zwolnił Griffith.

Czytaj też: Jak to się robi w USA? Nawet Trump nie bojkotuje debat

Wcześniej okazywał pogardę McCainowi

Za wiarygodnością przynajmniej części doniesień może przemawiać to, że epizodu z cmentarza Arlington nie zdementował Kelly, w obecności którego Trump miał głośno się dziwić, że młodzi Amerykanie zaciągają się do wojska i walczą w Afganistanie. Były doradca prezydenta ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton uznał za bardzo prawdopodobne, że Trump powiedział to, co mu się przypisuje, chociaż sam tego nie słyszał. Bolton pokłócił się z Trumpem, stracił posadę i napisał o nim demaskatorską książkę.

Najbardziej przekonującym potwierdzeniem rewelacji o bezczeszczących pamięć poległych enuncjacjach prezydenta może być fakt, że podobną pogardę okazał senatorowi Johnowi McCainowi, bohaterowi wojny w Wietnamie. McCain dostał się do niewoli Vietcongu, był torturowany i spędził w wietnamskim więzieniu pięć lat, nie godząc się na wcześniejsze zwolnienie, oferowane mu jako synowi prominentnego admirała. Trump wielokrotnie mówił, że senator nie jest dla niego bohaterem, bo „dał się złapać”, a po jego śmierci sprzeciwiał się opuszczeniu flag do połowy masztu na gmachach państwowych (zgodził się dopiero po naleganiach współpracowników).

Czytaj też: Konwencja GOP. Trumpiści przystąpili do ofensywy

Prezydent traci poparcie wśród żołnierzy

Pretorianie Trumpa, jak wiceprezydent Mike Pence, twierdzą, że darzy on siły zbrojne wielkim szacunkiem i jest to szacunek odwzajemniony. Dowodem ma być zwiększenie wydatków na zbrojenia z jego inicjatywy i podwyżki żołdu. Trump, który jako nastolatek kształcił się w Nowojorskiej Akademii Wojskowej, podkreśla swoje więzi z armią i nominacje emerytowanych generałów na kluczowe stanowiska w jego rządzie – sekretarza obrony (James Mattis), doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego (H.R. McMaster) i szefa kancelarii prezydenckiej (Kelly) – zdawały się to potwierdzać, choć z czasem generałowie odeszli z jego administracji. Jak wskazywały sondaże, do niedawna większość wojskowych zdecydowanie popierała jego reelekcję, ceniąc go bardziej niż Bidena.

Poparcie to osłabło jednak, gdy Trump próbował użyć wojsk federalnych do tłumienia pokojowych demonstracji w Waszyngtonie po zabójstwie George′a Floyda – sprzeciwił się temu nawet przewodniczący kolegium szefów sztabów gen. Mark A. Milley. Według najnowszych badań opinii poparcie dla prezydenta w armii spadło do 37 proc., a 43 proc. żołnierzy służby czynnej wyraża gotowość głosowania na Bidena. W kampanii przed wyborami 2016 Trumpa popierało prawie dwa razy więcej wojskowych wyborców niż Hillary Clinton. Czy szokujące doniesienia o wypowiedziach na temat poległych żołnierzy jeszcze bardziej pogrążą go w oczach armii?

Czytaj też: Skąd Trump tak naprawdę ma pieniądze?

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną