Świat

Gubernator Andrew Cuomo. Bohater USA spada z piedestału

Demokratyczny gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo był najpopularniejszym politykiem w kraju. Demokratyczny gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo był najpopularniejszym politykiem w kraju. Reuters / Forum
Zarzuty o ukrywanie danych na temat koronawirusa, oskarżenia o molestowanie. Kreowany na bohatera walki z pandemią gubernator stanu Nowy Jork nie jest tym, za kogo się podawał.

W marcu 2020 r., kiedy koronawirus zaczynał zbierać w USA śmiertelne żniwo, demokratyczny gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo był najpopularniejszym politykiem w kraju. Lekceważący pandemię prezydent Donald Trump tracił poparcie nawet wśród republikanów, a kandydat demokratów Joe Biden wydawał się niewidoczny. Cuomo przeciwnie – na codziennych konferencjach prasowych poświęconych walce z zarazą emanował siłą przywódcy pochłoniętego troską o los wyborców. Ojcowska postawa gubernatora sprawiła, że stał się prawdziwym pupilem mediów, które sugerowały, że to on, a nie Biden, powinien kandydować do Białego Domu. Cuomo został nawet laureatem nagrody Emmy przyznawanej za widowiska telewizyjne – na wyróżnienie takie zasługiwały według jurorów jego briefingi na temat covid-19.

Po roku okazało się – nie po raz pierwszy – że lepiej uważać ze wznoszeniem pomników za życia. Andrew Cuomo, niegdysiejszy bohater i idol mediów, jest dzisiaj pariasem we własnej partii. Kilka tygodni temu wyszło na jaw, że biuro gubernatora ukrywało prawdziwą – olbrzymią – liczbę zgonów na covid w stanowych domach spokojnej starości. Wyjaśnienia Cuomo w tej sprawie były mętne i wykrętne. Przyznał, że „spóźnił się” z podaniem rzetelnych danych m.in. z powodu obaw, że zostaną wykorzystane przeciw niemu przez administrację Trumpa. Zamiast przeprosin zarzucał krytykom atak polityczny.

Czytaj też: Ameryka przegrywa bój z covid-19

Kobiety oskarżają Cuomo

Kiedy wrzawa wokół domów opieki zaczynała ucichać, w telewizji i innych mediach pojawiły się kobiety, byłe pracownice administracji stanowej, oskarżające gubernatora o molestowanie seksualne. 36-letnia Lindsey Boylan utrzymuje, że 63-letni Cuomo pocałował ją w usta „bez ostrzeżenia”. 25-letnia Charlotte Bennett twierdzi, że wypytywał ją, czy była w intymnych związkach ze starszymi mężczyznami, i czynił aluzje, które jednoznacznie rozumiała jako propozycje seksu. Ana Liss opowiedziała dziennikarzowi „Wall Street Journal”, że Cuomo nazywał ją „sweetheart” (kochanie), całował w rękę i pytał o jej prywatność, np. o to, czy ma chłopaka. Wszystko to miało się dziać w ostatnich latach, ale publicznie wystąpiła także Karen Hinton, rzeczniczka Cuomo z czasów, gdy był ministrem gospodarki mieszkaniowej (1997–2001), twierdząc, że w pokoju hotelowym w Los Angeles w 2000 r. obejmował ją „zbyt mocno, za długo i zbyt intymnie”.

Gubernator przepraszał za swoje zachowanie, ale utrzymywał, że nie miało ono charakteru erotycznych podchodów, a polegało na okazywaniu familiarnej poufałości, typowej dla niektórych polityków. Podkreślał też, że „nikogo nie dotknął”. W domyśle: w niewłaściwy sposób.

Czytaj też: Molestowanie. Jak sobie radzić z naruszaniem granic

#MeToo w Nowym Jorku

Eskalacja skandalu skłoniła przywódców partii w stanie Nowy Jork, by zwrócić się przeciw gubernatorowi. Liderka demokratycznej większości w stanowym Senacie Andrea Stewart-Cousins wezwała go do rezygnacji ze stanowiska. Przywódca większości w stanowym zgromadzeniu Carl Heastie dał do zrozumienia, że się z nią zgadza, chociaż nie wezwał Cuomo wprost do ustąpienia. Ten wszakże oświadczył, że tego nie zrobi, i dodał, że można go usunąć z urzędu tylko w drodze impeachmentu. Impeachment gubernatora wymaga długiej i skomplikowanej procedury w obu izbach stanowej legislatury. „Wybrali mnie wyborcy, a nie politycy” – zaznaczył. Ale ci pierwsi też cofają poparcie. Według sondaży nieznaczna większość nie chce, by rezygnował ze stanowiska, ale też nie życzy sobie jego reelekcji.

Z wypowiedzi kobiet oskarżających Cuomo wynika – jeśli założyć, że wszystkie mówią prawdę – że nie jest on raczej Harveyem Weinsteinem, gwałcicielem ani seksualnym drapieżcą. Rewelacje na jego temat to powtórka zarzutów stawianych w ostatnich latach dziesiątkom mężczyzn z wierchuszki świata polityki, biznesu czy show-biznesu. Od niepamiętnych czasów zachowywali się w ten sposób, wykorzystując pozycję i władzę, i uchodziło im na sucho. Zapomnieli – jak Cuomo – że czasy się zmieniły, żyjemy w epoce #MeToo i tolerancja dla męskich figlów w tym stylu się skończyła. Zwłaszcza w Ameryce.

Czytaj też: 16 kobiet oskarża Trumpa o molestowanie i gwałt

Bohater, heros, arogant

Poważny jest skandal z organizacją walki z koronawirusem. W ostatnich dniach znalazły się nowe dowody: Cuomo nakazał wysyłać chorych z przepełnionych szpitali do domów opieki w stanie Nowy Jork. Zmarło tam 15 tys. osób – kilkakrotnie więcej niż w podobnych instytucjach w innych stanach. Biuro gubernatora ukrywało tę liczbę, obawiając się reakcji departamentu sprawiedliwości, wówczas pod kontrolą Trumpa. Z innych relacji byłych współpracowników wynika, że był szefem brutalnym, który nie tylko stawiał trudne do spełnienia wymagania, ale potrafił też publicznie upokarzać.

Wizerunek bohatera okazał się, niestety, portretem fałszywym. Media wystawiły mu przedwczesny pomnik, bo w czasie nasilenia się pandemii Ameryka desperacko potrzebowała prawdziwego lidera. Gubernator wykazał się nie tyle talentami organizacyjno-przywódczymi, ile zdolnościami kreowania wizerunku, mistrzem PR. Jak bardzo mu na tym zależało, świadczy to, że natychmiast napisał książkę na temat swojej walki z zarazą. Pod powłoką herosa, eksponującego image ojcowskiego twardziela, krył się jednak butny arogant w typowo nowojorskim stylu. Który zjednuje sobie fanów, ale i zyskuje mnóstwo wrogów.

Czytaj też: Andrew Cuomo, przywódca czasów zarazy

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Chłopcy 30+, czyli faceci jak dzieci

Psychologowie alarmują: to już epidemia. Pokolenie 20-, 30-, a nawet 40-latków nie chce dorosnąć.

Agnieszka Sowa
12.07.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną