Świat

Szczyt UE–USA. Koniec bardzo długiego konfliktu

Ursula von der Leyen i Joe Biden podczas szczytu UE–USA. 15 czerwca 2021 r. Ursula von der Leyen i Joe Biden podczas szczytu UE–USA. 15 czerwca 2021 r. Yves Herman / Forum
Trump pragnął rozpadu UE, a Biden na każdym kroku opowiada, jak mocno ją popiera. Ale chce wciągnąć Europejczyków do ostrej rywalizacji z Chinami, co budzi we wspólnocie mieszane reakcje.

We wtorek w Brukseli prezydent USA Joe Biden, szef Rady Europejskiej Charles Michel i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen odbyli pierwszy od siedmiu lat oficjalny szczyt UE–USA. Największym doraźnym osiągnięciem jest zgoda w sprawie pięcioletniego rozejmu w liczącym 17 lat konflikcie o europejskie i amerykańskie subsydia dla Airbusa i Boeniga. Ten spór doprowadził w 2019 r. do nałożenia wzajemnych ceł karnych, za których sprawą biznes po obu stronach musiał do dziś zapłacić ponad 3 mld euro.

USA i UE zawiesiły te dodatkowe haracze graniczne już w marcu tego roku, a na szczycie postanowiono, że w ciągu pięciu lat – już bez sięgania po cła – dojdzie do wypracowania ostatecznego kompromisu w sprawie Boenig/Airbus. Dużą zachętą do ugody było rosnące ryzyko coraz sprawniejszej konkurencji Chin także w przemyśle lotniczym.

Podkast: Z czym Joe Biden przyleciał do Europy?

USA, UE i chiński problem

Biden mocno naciska na Zachód – na szczytach G7, NATO oraz UE–USA – by skupił się na strategicznych wyzwaniach ze strony Pekinu. Ale wielu Europejczyków, w tym Niemcy, Francuzi czy unijne instytucje, ma opory wobec całkowicie czarno-białego wpisania Europy w starcie „świata demokracji” i „świata autorytaryzmów”, jak Waszyngton ujmuje teraz całościowo rywalizację dowodzonego przez siebie bloku z Chinami. Zarówno USA, jak i UE opisują relacje z Chinami w kategoriach „partnerstwa, konkurencji oraz systemowej rywalizacji”, ale nawet długie tarcia o szczegółowe „chińskie” zapisy ze spotkań G7, NATO oraz UE–USA pokazują, że jeszcze daleko do zmontowania spójnego stanowiska przeciwstawiającego się Pekinowi tak ostro, jak chciałby Waszyngton.

Bruksela podkreśla, że jest świadoma systemowej rywalizacji z Chinami, ale zarazem spora część krajów boi się, że Europa zostanie postronną ofiarą „nowej zimnej wojny”. Obawy podsycają pretensje USA o unijno-chiński projekt umowy inwestycyjnej (CAI) z końca 2020 r., choć Trump zaledwie parę miesięcy wcześniej wynegocjował z Pekinem bardzo podobne warunki inwestycji bez żadnego oglądania się na UE, a Biden nie zamierza z tego rezygnować.

Podczas poprzedniego szczytu UE–USA głównym tematem była umowa o wolnym handlu i inwestycjach (TTIP), którą czasem nazywano wręcz „handlowym NATO”. Bruksela i ówczesny prezydent Barack Obama mieli nadzieję na jej sfinalizowanie przed końcem jego kadencji, co się nie udało. Potem Trump zamroził rokowania, a powrotu do TTIP nie planuje Biden, bo ambitna liberalizacja handlu i rynku inwestycji uderzałaby w jego foreign policy for the middle class, którą w Europie czasem wytyka się jako łagodniejszą wersję „America First”.

Jednym z głównych celów TTIP było utrzymanie dominacji wspólnych zachodnich reguł i standardów w nowych technologiach i światowym handlu, zanim będzie za późno z racji rosnącej siły Chin. Zgodnie z ustaleniami wtorkowego szczytu to zadanie ma teraz przejąć nowa Rada Handlu i Technologii, w ramach której UE i USA mają koordynować działania w sprawie standardów w dziedzinie sztucznej inteligencji, komputerów kwantowych, biotechnologii. „Unia i Stany Zjednoczone mają długą wspólną historię. Ukształtowaliśmy większość ubiegłego stulecia. Nadszedł czas, aby kształtować także to stulecie w oparciu o nasze wspólne demokratyczne wartości” – powiedział Michel.

Czytaj też: USA budują globalny sojusz. Polska zostaje na uboczu

Cła, szczepionki, podatki i klimat

Obie strony także na forum Rady Handlu i Technologii mają rozmawiać o nadal budzących zastrzeżenia USA pomysłach na „węglową wyrównawczą opłatę graniczną” (CBAM). Ujednolicałaby ceny towarów (w kilku najbardziej emisyjnych branżach) importowanych do UE z tych krajów, które nie walczą dostatecznie z emisjami CO2 i dzięki temu zyskują przewagę nad producentami z Unii ponoszącymi duże koszty walki o klimat.

W tej samej radzie mają się toczyć rozmowy o wciąż nierozwiązanym problemie zaporowych ceł na unijną stal i aluminium, które Donald Trump nałożył w 2018 r., odwołując się do zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego USA. Otwartym problemem jest również pogodzenie planów UE na opłatę za dostęp gigantów cyfrowych do wspólnego rynku z podatkiem „co najmniej 15 proc.” od wielkich korporacji międzynarodowych, do którego dąży grupa G7.

Odrębne konsultacyjne forum powołano w sprawie zwiększania produkcji szczepionek na covid, choć dziś nie rozstrzygnięto sporu o uchylanie patentów, za czym opowiada się Waszyngton, a wobec czego sceptyczna jest Europa. UE i USA potwierdziły zamiar zaszczepienia „co najmniej dwóch trzecich ludności świata” do końca 2022 r.

„Unia jest niezwykle silnym i tętniącym życiem podmiotem, który ma wiele wspólnego ze zdolnością Europy Zachodniej do zapewnienia kręgosłupa, wsparcia dla NATO” – przekonywał Biden przy dziennikarzach w rozmowie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem podczas weekendowego szczytu G7.

USA, przez wiele lat bardzo sceptyczne wobec inicjatyw UE w kwestii obronności (jako uzupełnienia NATO), teraz ślą pozytywne sygnały, a Amerykanie z zadowoleniem mówili we wtorek o niedawnym zaproszeniu dla nich do jednego z unijnych projektów obronnych (mobilność wojskowa) w ramach mechanizmu PESCO.

Czytaj też: Jakiej Ameryki chce Biden

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Historia

Droga sztuka – w co się teraz inwestuje

Aukcyjny rynek sztuki w Polsce w swojej 30-letniej historii przeżywał hossy i bessy, mody i nagłe zwroty. Ale mniej więcej od roku po prostu staje na głowie.

Piotr Sarzyński
22.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną