Świat

Co zrobi Bruksela, jeśli Morawiecki nie wycofa wniosku z TK

Premier Węgier Viktor Orbán i premier Polski Mateusz Morawiecki Premier Węgier Viktor Orbán i premier Polski Mateusz Morawiecki Krystian Maj / Kancelaria Prezesa RM
Portugalska prezydencja w Radzie UE przeprowadziła we wtorek wysłuchanie Polski (pierwsze od grudnia 2018 r.) i Węgier w ramach postępowania z art. 7. Co z niego wynika?

Pytania zadawali ministrowie z około dziesięciu krajów, w tym Michael Roth w imieniu Niemiec i Francji (oba kraje trzymały się wspólnych oświadczeń również podczas poprzednich dyskusji o praworządności), a także politycy z Holandii, Luksemburga, Hiszpanii, Austrii, Danii, Finlandii. Nikt nie wystąpił z oświadczeniem popierającym władze Polski, ale powtórzyło się – dotkliwe dla Komisji Europejskiej – milczenie młodszej części Unii z Europy Środkowo-Wschodniej. Z niewielkimi wyjątkami tak było również podczas poprzednich debat o praworządności.

Milczenie młodszej części wspólnoty budzi w Brukseli pewne obawy przed eskalowaniem konfliktów na linii Zachód–Wschód. Jednocześnie w Polsce, na Węgrzech, a ostatnio nawet w Słowenii jest to używane jako argument, że stara część Europy nie rozumie młodszej.

Według naszych rozmówców minister Konrad Szymański przekonywał, że sprawa art. 7 ciągnie się już czwarty rok i jej głównym skutkiem jest podsycanie antyunijnych nastrojów w Polsce. „Oprócz formalnych wysłuchań były inne dyskusje o Polsce, a zatem dzisiaj to już bodaj piętnasty raz toczy się rozmowa o polskiej praworządności w Radzie UE. I niezwykle rutynowy przebieg tego dzisiejszego wysłuchania musi, także u innych krajów, wzbudzać pytania o wartość dodaną. Powstaje pytanie, jak długo można rozmawiać na te same tematy” – mówił Szymański po obradach w Luksemburgu.

Czytaj też: Niewiarygodni i podejrzani. W co Morawiecki gra z UE?

Bruksela broni prymatu prawa UE

Nowym elementem, o który ministrowie wypytywali Szymańskiego, były wnioski do Trybunału Konstytucyjnego (głównie od premiera Mateusza Morawieckiego) dotyczące pojmowania i zakresu nadrzędności prawa unijnego nad krajowym. Ich celem w uproszczeniu jest stwierdzenie pierwszeństwa konstytucji w zakresie wymiaru sprawiedliwości, co skutkowałoby uznaniem wyroków TSUE w tej dziedzinie za niekonstytucyjne.

Przed dwoma tygodniami komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders zwrócił się do Morawieckiego o wycofanie wniosku z TK. „Dziś przypomniałem w Radzie UE, że polski Trybunał Konstytucyjny już dwa razy, w 2005 oraz 2010 r., orzekał co do zgodności unijnych traktatów z konstytucją. Ale wówczas zajmowanie się przez TK takimi zagadnieniami z jakichś powodów nie wzbudzało żadnego zainteresowania Komisji Europejskiej” – powiedział Szymański.

Co zrobi Komisja, jeśli Morawiecki nie wycofa wniosku do TK? „Będziemy musieli przeanalizować wyrok i działać. Przypominam, że wszczęliśmy postępowanie przeciwnaruszeniowe wobec Niemiec w związku z wyrokiem trybunału z Karlsruhe” – mówiła Jourova.

Czytaj też: Czy Trybunał Przyłębskiej wykolei Polskę z europejskich torów?

Co z mniejszościami na Węgrzech

Gorętsze było wysłuchanie Węgier, wobec których postępowanie z art. 7 wszczęła w 2018 r. nie Komisja Europejska, lecz Parlament Europejski. Europosłowie chcą stwierdzenia „wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia” wartości podstawowych UE nie tylko w wymiarze sprawiedliwości, lecz także w obrębie systemu wyborczego, antykorupcyjnego, wolności wypowiedzi, nauki, religii, zrzeszania się, praw podstawowych migrantów, osób ubiegających się o azyl oraz mniejszości. A dziś w Luksemburgu węgierską część wysłuchania zdominowała kwestia praw LGBTIQ+.

Kraje Beneluksu przygotowały wspólne oświadczenie potępiające węgierską ustawę sprzed tygodnia, która miesza przepisy przeciwko pedofilii z ochroną nieletnich przed „homopropagandą”, wprowadza zakaz „przedstawiania i promowania tożsamości płciowej innej niż płeć przy urodzeniu, zmiany płci i homoseksualizmu” wobec osób poniżej 18. roku życia. Te mało precyzyjne przepisy mogą doprowadzić nawet do zakazu emisji filmów czy reklam z gejami w porach niezastrzeżonych dla dorosłych. A niemal na pewno wynika z nich zakaz nauczania w szkołach o LGBTIQ+ w poprawny i neutralny sposób.

„To rażąca forma dyskryminacji ze względu na orientację seksualną, tożsamość płciową i ekspresję, tym samym zasługuje na potępienie. Piętnowanie osób LGBTIQ stanowi wyraźne naruszenie ich podstawowego prawa do godności, zapisanego w Karcie Praw Podstawowych. Wzywamy Komisję Europejską jako strażnika traktatów do wykorzystania wszystkich dostępnych narzędzi w celu zapewnienia pełnego poszanowania prawa UE na Węgrzech, w tym poprzez skierowanie sprawy do TSUE” – ogłosiły we wtorek Belgia, Holandia, Luksemburg, Niemcy, Francja, Hiszpania, Szwecja, Dania, Finlandia, Irlandia, a także – akurat w tej kwestii nie cała „młodsza część Unii” milczała – Litwa, Łotwa oraz Estonia.

Węgierski minister Peter Szijjarto utrzymuje, że Węgry padają ofiarą nieporozumień i manipulacji. „Ta ustawa nie dyskryminuje żadnej grupy społecznej, a więc także społeczności gejowskiej” – przekonywał w Luksemburgu.

Teoretycznie postępowanie z art. 7 może prowadzić do sankcji, ale na to nie ma apetytu w Unii, a ponadto trzeba by tu niemożliwej do osiągnięcia jednomyślności. Sam fakt wszczęcia tej procedury ma z czysto prawnego punktu widzenia jeden efekt – pozostałe państwa UE przy wnioskach azylowych z Polski albo Węgier nie mają obowiązku automatycznie uznawać ich za „kraje bezpieczne”, czyli z góry odrzucać prośby o jakąkolwiek ochronę międzynarodową dla Polaków czy Węgrów.

Czytaj też: Bruksela nie odpuszcza Warszawie sprawy sędziów

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Wybuchowe wesele. Zostali bez domu i z kredytem na całe życie

W jednej chwili wesele Wawrzyniaków zamieniło się w koszmar. Każdego dnia nurtuje ich pytanie: jak tu obchodzić rocznicę?

Norbert Frątczak
18.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną