Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

71. dzień wojny. Ostatni akord walki o Mariupol. Kto chce zaszkodzić Putinowi?

Rosyjska ofensywa kompletnie utknęła. 3 maja 2022 r. Rosyjska ofensywa kompletnie utknęła. 3 maja 2022 r. Russian Defence Ministry / TASS / Forum
Rosja ma pełną świadomość, że z każdym dniem zbliża się do porażki. Napływ uzbrojenia czyni Ukrainę coraz silniejszą mimo całego wyczerpania, jakie wiąże się ze stawianiem tak heroicznego oporu.

Na wschodzie bez zmian: ofensywa kompletnie utknęła. Nigdzie, dosłownie nigdzie – ani pod Iziumem, ani pod Limanem, Rubiżnem, Siewierodonieckiem, Popasną i Donieckiem, nawet pod Zaporożem i Hulajpołem – Rosjanie nie posunęli się o włos. Nie znaczy to, że nie próbowali. Przypuścili kilka silnych ataków, ale wszystkie zostały odparte. Artyleria nadal jest aktywna, co świadczy o tym, że Rosjanie usprawnili logistykę – pompują pociski i rakiety z wieloprowadnicowych wyrzutni w takim tempie, że muszą je systematycznie dowozić w sporej obfitości. Że będą stopniowo się uczyć i naprawiać błędy, było wiadomo, miejmy jednak nadzieję, że wrodzone niedbalstwo i lekceważenie obowiązków wezmą górę. Niech niemoc będzie z orkami!

Szturm na Azowstal. Ostatni akord w Mariupolu

Niestety, 4 maja zaczął się ostateczny szturm na zakłady Azowstal w Mariupolu. Wojska Donbabłe, czyli separatyści z Doniecka, wtargnęły do podziemnych korytarzy, wprowadzone tu przez jednego z pracowników huty. Nie wiadomo, czy to zdrajca, czy został zmuszony. Ale niewykluczone, że to już ostatni akord walki o Mariupol. Miasto zostanie zapewne zdobyte, co Rosja triumfalnie ogłosi 9 maja.

Ponawiano też ataki na sieci kolejowe, usiłując sparaliżować dostawy uzbrojenia na wschód Ukrainy. Te zapasy to dla niej ratunek i Rosjanie to wiedzą, stąd ciągłe próby trafienia w kluczowe węzły. Są zdesperowani – kończy im się broń kierowana do ataków na cele naziemne, więc użyli kosztowych rakiet przeciwokrętowych P-800 Onyks, odpalanych w awaryjnym trybie z nawigacją na podstawie bezwładnościowego układu zliczenia drogi, choć główny sposób naprowadzania tej rakiety to radar wykrywający okręt. Niestety, mimo to odnieśli pewne sukcesy. Dziś dotarły doniesienia o zniszczeniu mostu w Dnieprze, przez który płynął główny strumień zaopatrzenia dla Donbasu.

.Karolina Żelazińska/Polityka.

Czytaj też: To są ci najlepsi rosyjscy dowódcy?

Czy Putin wciągnie Łukaszenkę w wojnę?

4 maja ministerstwo obrony Białorusi ogłosiło, że prowadzi szeroko zakrojone ćwiczenia w przemieszczaniu wojsk na terytorium całego kraju. Chodzi rzekomo o sprawdzian możliwości reagowania na kryzys w dowolnym rejonie. Generalnie jednostki dość chaotycznie przemieszczają się w różnych kierunkach, głównie na granice z Litwą i Ukrainą.

To drugie oczywiście nieco bardziej niepokoi. Ponieważ ruchy rosyjskich, ale też białoruskich wojsk były dość często pokazywane w sieci przez prężną białoruską opozycję, 3 maja wyłączono w kraju dostęp do większości stron internetowych. Nie wiemy już zatem dokładnie, co się dzieje.

Załóżmy jednak, że zdesperowany Putin zdołał namówić wiernego druha Łukaszenkę, by wtargnął do Ukrainy. Czym dysponuje Białoruś? Ma cztery brygady zmechanizowane: 6. Kijowsko-Berlińską Brygadę Zmechanizowaną Gwardii (BZGw), 11. Przykarpacko-Berlińską BZGw, 19. Nikołajewsko-Budapesztańską BZGw i 120. Rogaczewską BZGw. Sama gwardia, sama elita! Do tego 51. Orszańska Brygada Artylerii, 111. Brygada Artylerii i 231. Brygada Artylerii (każda ma 36 armat samobieżnych 2S5 Giacynt, 36 haubic holowanych Msta-B, wszystkie kalibru 152 mm), 465. Brygada Rakietowa z 36 wyrzutniami Toczka U, 336. Brygada Artylerii Rakietowej z 36 wyrzutniami BM-30 Smercz, 427. Pułk Artylerii Rakietowej i 1199. Pułk Artylerii Rakietowej (oba po 36 wyrzutni BM-27 Uragan).

Co może zrobić to wojsko z czterema brygadami? Choć ma dość silne wsparcie artyleryjskie, to jednak niewiele. I jaką wolę walki wykazaliby białoruscy żołnierze? Nie zbuntowaliby się? Wszak po stronie Ukrainy walczy wielu ochotników z Białorusi, mówi się nawet o trzech kompletnych batalionach. A może te gwardyjskie brygady zmechanizowane przeszłyby wraz ze sprzętem na stronę ukraińską? Przynajmniej w jakiejś części – to już byłoby coś.

Nie należy przy tym zapominać, że na Białorusi stacjonuje wciąż rosyjska 29. armia. Ma jednak tylko 36. Łozowską Brygadę Zmechanizowaną, prócz tego oczywiście brygadę artylerii i brygadę rakietową.

Od razu sobie powiedzmy: mimo silnego wsparcia artyleryjskiego pięć brygad zmechanizowanych, w tym jedna poharatana i cztery niepewne, to za mało, by myśleć o natarciu na Tarnopol. Po stronie ukraińskiej pierwszy pas obrony trzymają cztery brygady terytorialsów: 100. Wołyńska BOT, 104. Rówieńska BOT, 115. Żytomierska BOT i 112. Kijowska BOT. W drugim pasie: 103. Lwowska BOT, 105. Tarnopolska BOT, 106. Chmielnicka BOT i 120. Winnicka BOT. Są też odwody sił regularnych, gotowych do kontrataku: 14. Brygada Zmechanizowana im. Kniazia Romana Wielkiego i 62. Brygada Zmechanizowana.

Czytaj też: Ukraińska artyleria robi robotę. Rosjanie mogą się bać

Dlaczego na Białorusi wyłączyli internet?

Zgrupowanie wroga stacjonujące na Białorusi nie ma co marzyć o atakowaniu Tarnopola. A ewentualne ciężkie straty w siłach białoruskich mogą tu wywołać poważne niepokoje.

A może już wywołały? Białorusini mogli podnieść głowy, gdy zobaczyli słabość Rosji. Zawsze się bali rosyjskiej interwencji w razie przewrotu i próby obalenia Łukaszenki. Tak jak my w PRL obawialiśmy się sowieckiej reakcji, dzięki której władza ludowa miała być wieczna. Swego czasu opowiadano u nas taki dowcip. Prominentny działacz PZPR poprosił o pozwolenie na emigrację do RFN. Oczywiście wezwano go na egzekutywę. „Towarzyszu, co to ma znaczyć, dlaczego chcecie emigrować z naszego szczęśliwego kraju?”. Odparł: „Są dwa powody. Po pierwsze, jak nasza władza upadnie, ludzie powywieszają nas na drzewach…”. Przerywa mu sekretarz: „No wiecie? Nasza władza nigdy nie upadnie!”. Działacz na to: „No właśnie, to jest ten drugi powód”.

I tak sobie właśnie pomyślałem, że chaotyczne ruchy białoruskich wojsk w różnych kierunkach to może żadne przygotowanie do inwazji, ale reakcja na ewentualne niepokoje społeczne... Nie wyłączono internetu, gdy Rosjanie nacierali na Kijów i Białorusini wszystko relacjonowali: gdzie widzieli wojska, jakie samoloty startowały, jakie lądowały… A teraz, kiedy sojuszniczych Rosjan już na Białorusi prawie nie ma? Jakiej tajemnicy chce strzec Łukaszenka? Może coś jest na rzeczy?

Czytaj też: Wywózki z Ukrainy aż pod chińską granicę. Stara metoda Rosji

Atak na Mołdawię? Mrzonki

No cóż, rozmarzyłem się, wróćmy na ziemię. Pisałem wczoraj, że próba wprowadzenia rosyjskich wojsk do Naddniestrza i atak na Mołdawię to teraz pomysł idiotyczny. Może i most w miejscowości Zatoka zniszczono, odcinając skrawek Ukrainy oddzielający Mołdawię od Morza Czarnego. Ale obronę trzyma tam nadal 45. Brygada Powietrzno-Szturmowa. Wojska powietrzno-szturmowe zachowano w Ukrainie z jednego powodu – po ZSRR został zapas sprzętu dla wojsk desantowych, w tym bojowe wozy BMD-1 i BMD-2. W te pojazdy wyposażono część najlepiej wyszkolonej piechoty, która przechodzi zarazem szkolenie w desantowaniu ze śmigłowców. W razie potrzeby jednostki te mają być użyte do taktycznego desantu na bliskich tyłach wroga lub szybko się przemieścić drogą powietrzną. Ale w Ukrainie nie ma dość śmigłowców, by wysadzić te brygady jako desant wszystkie naraz. Koncepcja jest zatem taka – na danym odcinku zawsze brygada jest, więc kiedy potrzebny jest desant, przylatują śmigłowce – i działamy. A na co dzień to doskonale wyszkolona piechota zmechanizowana. I właśnie tak należy traktować 45. Brygadę Powietrzno-Szturmową – jestem przekonany, że odeprze każdy desant od strony morza, jeśli ktokolwiek wpadłby na tak głupi pomysł.

Nawet gdyby jakimś cudem Rosjanom udał się przerzut wojsk do Naddniestrza i gdyby stamtąd zmontowano ofensywę na Tarnopol od południa – co by się stało? Wciąż stoją na przeszkodzie 101. Zakarpacka BOT, 102. Iwano-Frankiwska BOT i 107. Czerniwiecka BOT, a od strony Odessy jeszcze 122. Odeska BOT i regularna 5. Brygada Pancerna.

Moim zdaniem taki wariant – jednoczesny atak na Mołdawię i wejście do Naddniestrza – to mrzonki. Podobnie jak próba wyprowadzenia stąd ataku na Odessę. A jeszcze bardziej fantastyczny jest pomysł ataku z Białorusi i Naddniestrza zbieżnie na Tarnopol, by przeciąć szlaki dostaw uzbrojenia dla Ukrainy. Putin śni zapewne o takiej możliwości, tyle że z rzeczywistością ma to niewiele wspólnego. Ciekaw jestem, czy wie, że to poza jego zasięgiem. Bo jeśli nie wie, to może nakaże wojskowym realizację takiego scenariusza? Uważam, że cała ta hucpa służy tylko jednemu – chodzi o to, by odciągnąć ukraińskie wojska od Donbasu. Niech pilnują Naddniestrza, zamiast rozwalać kolejne czołgi pod Słowiańskiem czy Popasną.

Czytaj też: Naddniestrze. Czy rosyjscy generałowie chwycą się brzytwy?

Kto chce zaszkodzić Putinowi?

No i te pożary w Rosji. To doprawdy jakaś plaga. Wczoraj zapaliła się cysterna z rozpuszczalnikiem w Dzierżyńsku, wywołując pożar na obszarze przemysłowym o powierzchni 2000 m kw. Podobno nikt nie zginął, ale to kolejny ważny obiekt, który ostatnio zapalił się bądź eksplodował. Dymiło się we wschodniej strefie przemysłowej, a są tu rzeczy niesamowite: wielki zakład chemiczny „Korund”, w którym niegdyś produkowano broń chemiczną, a dziś robi się różne polimery, lakiery, plastiki itp. Są też dwa zakłady firmy Sibur-Nieftiechim, w tym produkujący kaprolaktam (tu wybuchł pożar). Ta dziwaczna substancja to półprodukt używany w produkcji polimerów czy opon samochodowych. Najpierw zajęła się ogniem cysterna kolejowa.

Dzierżyńsk to ciekawe miasto, takie rosyjskie centrum przemysłu chemicznego, znane z niezbyt czystego powietrza i gleby – dekady niedbalstwa w wielkich zakładach chemicznych zrobiły swoje. Miasto leży jakieś 50 km na zachód od Niżnego Nowogrodu (do 1990 r. – Gorki, mieszczą się tu słynne zakłady samochodowe GAZ). Wspominam o tym, bo trudno zakładać, że to robota ukraińskich dywersantów. Mogli wysadzić most kolejowy pod Biełgorodem czy znajdujący się tam skład amunicji. Ale nie podpalili ani instytutu NII-2 w Twerze, ani nie wywołali pożaru w 323. Lotniczym Zakładzie Remontowym w bazie Wozdwiżenka na Dalekim Wschodzie, ani nie zaatakowali Dmitrijewskiego Zakładu Chemicznego w mieście Kinieszma w obwodzie iwanowskim (na wschód od Moskwy).

Kto zatem stoi za tą serią dziwnych zdarzeń? Moim zdaniem ktoś, kto chce wykazać, że Putin nie panuje nad sytuacją. Swego czasu tak właśnie został „załatwiony” Jelcyn – organizowanymi przez FSB atakami „terrorystycznymi” na bloki mieszkalne. Kto dziś ma interes, by zaszkodzić Władimirowi Władimirowiczowi? Z jednej strony oligarchowie, którzy tracą majątki i nie mogą już wyjechać na Zachód. Ale sami nie mają dość sił. Każdy z nich może w dowolnej chwili wylądować w kolonii karnej. Z drugiej strony jest generalicja. Już wie, że orderów za Ukrainę nie będzie. Co ich czeka? Wywalenie ze służby bez emerytury albo gorzej – areszt i proces? Czy są na tyle naiwni i sądzą, że zachowają po tym wszystkim stanowiska i przywileje? Na co więc mają czekać? Moim zdaniem przyparta do muru generalicja to tykająca bomba...

I znów się rozmarzyłem. Ale może czasem warto.

Czytaj też: Pucz albo rewolucja. Czy da się położyć kres rządom Putina?

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Rynek

Nowe szaty tyrana. Dlaczego Putin zaatakował i co go dziś przeraża?

Sergei Guriev, profesor ekonomii, były doradca prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa i były główny ekonomista EBOiR, o tym, co może czekać Putina i Rosję pod jego dyktatorskimi rządami.

Jacek Żakowski
16.05.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną