Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Szczyt NATO i pierwszy sukces. Co jeszcze się wydarzy, co będzie istotne?

Turcja zgodziła się na zaproszenie Szwecji i Finlandii do NATO. Na zdjęciu prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan i prezydent USA Joe Biden Turcja zgodziła się na zaproszenie Szwecji i Finlandii do NATO. Na zdjęciu prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan i prezydent USA Joe Biden Forum
Zaproszenie Szwecji i Finlandii to jedna z tych decyzji, do których politycy i generałowie z 30 i więcej krajów będą się odwoływać przez najbliższą dekadę, a może dłużej. Choćby dlatego warto się przygotować, bo ten madrycki szczyt NATO przejdzie do historii.

Szczyt NATO to ostatni etap dyplomatycznego triathlonu. Pierwsza połowa tego szczególnego roku kończy się trzema szczytami organizowanymi w Europie, ale dotyczącymi de facto całego świata, a w każdym razie tej jego części, którą uznajemy za najważniejszą i która ma największy wpływ na sytuację w naszym regionie.

Pierwszy był szczyt Unii Europejskiej i krajów z nią związanych, którego najbardziej pamiętnym wydarzeniem było przyznanie Ukrainie i Mołdawii statusu krajów kandydatów, co formalnie rozpoczyna długą drogę do członkostwa. Drugi etap ściągnął do Bawarii w Niemczech politycznych liderów Ameryki i Azji – i można śmiało powiedzieć, że odbywał się w najpiękniejszych „okolicznościach przyrody”. Ale przeszklony pawilon z widokiem na Alpy nie był w stanie przysłonić raczej mrocznej perspektywy na gospodarczą przyszłość świata, z jaką mierzyli się – i której chyba nie dali rady – przywódcy G7, grupy najsilniejszych ekonomicznie demokratycznych państw. Poza czterema mocarstwami europejskimi: Niemcami, Francją, Wielką Brytanią i Włochami, zasiadają w tym gronie prezydent USA, premier Kanady i premier Japonii.

Do finałowej serii spotkań na szczycie NATO dołączają jeszcze zaproszeni przywódcy państw Azji i Pacyfiku: Korei Południowej, Australii i Nowej Zelandii, czyli najbliższych azjatyckich i pacyficznych sojuszników USA. Choć Australia i Nowa Zelandia nie są członkami NATO, ich udział w szczycie jest uzasadniony, bo Sojusz po raz pierwszy tak poważnie odnieść się ma do największego wyzwania na Pacyfiku, jakim są Chiny. Zwłaszcza że wraz z USA, Kanadą i Wielką Brytanią tworzą anglosaski „sojusz pięciorga oczu”, swoiste porozumienie wywiadowcze, którego rola w opanowywaniu rozmaitych kryzysów jest nie do przecenienia. Choć rzadko wychodzi na jaw.

Jak widać z tej listy, minione i najbliższe kilka dni to swego rodzaju „szczyt świata”, rzecz jasna tego transatlantyckiego, demokratycznego i wywodzącego się historycznie z Europy.

Trudno powiedzieć, by to szacowne zgromadzenie odbywało się w jakimś szczególnym miejscu. Zamiast pięknego zabytkowego pałacu, których w Madrycie i na jego przedmieściach nie brakuje, wybrano po prostu centrum kongresowo-targowe IFEMA, które przypomina każde inne tego typu miejsce na świecie, ale ma zasadniczą zaletę: położone jest 10 minut jazdy od głównego lotniska Barajas. Klimatyzowane, przestronne hale są na pewno łatwe do zaadaptowania i zapewniają wciąż cenny dystans, ale nie zostawią wielu wspomnień – te same szare biurka, te same niebieskie wykładziny. Na ekranie przed salą zaaranżowaną na miejsce najważniejszych spotkań wyświetla się komunikat o tajności obrad i zakazie wnoszenia elektroniki.

Tylko nieliczni członkowie delegacji państwowych zobaczą poza hotelami inne wnętrza. Wtorkowa uroczysta kolacja u króla Filipa VI Burbona jest pierwszym formalnym punktem 35. szczytu NATO. Ale król jest na tyle nowoczesny, zorientowany i zainteresowany tematyką, że bez ceremonii wystąpił na dużo skromniejszym forum, poprzedzającej szczyt konferencji współorganizowanej przez NATO i trzy think tanki z USA, Niemiec i Hiszpanii. W środę rano wszystkie delegacje wróciły do centrum konferencyjnego.

Jeszcze pierwszego wieczoru NATO ogłosiło pierwszy sukces. Po kilku tygodniach nerwów i jednej rundzie negocjacji trójstronnych Turcja zgodziła się złagodzić obiekcje i pozwolić na zaproszenie do Sojuszu Szwecji i Finlandii, które wniosek o członkostwo złożyły zaledwie w maju. Przewidywane najszybsze poszerzenie NATO może więc stać się faktem.

W środę rano prezydent Joe Biden zapowiedział zaś utworzenie w Polsce kwatery głównej V korpusu armii USA. „Artykuł 5. to świętość – mówił. – Atak na jeden kraj jest atakiem na całe NATO. Potwierdzimy nasze zobowiązanie do obrony każdego centymetra kwadratowego naszego terytorium. Sojusz będzie przygotowany do odparcia zagrożenia z każdego kierunku: z lądu, morza i powietrza”. I dodał: „W Polsce stworzymy stałą kwaterę główną V korpusu armii USA i wzmocnimy naszą interoperacyjność NATO–USA na wschodniej flance”. Pisaliśmy więcej o tej inicjatywie w 2020 r.

Nowe podejście do Rosji

Szczyty NATO mają swój ceremoniał i swoje zwyczaje. Otwarcie drzwi sojuszniczego forum przez sekretarza generalnego nie służy temu, by przyjeżdżające delegacje miło się poczuły – to pierwsze oficjalne przemówienie, jakie tego dnia trafi w medialny obieg. Podobnie jak na szczytach unijnych przywódcy mają swobodę wypowiedzi przed progiem obrad. A dziennikarze mają prawo wykrzykiwać pytania, bo czasem padają jakieś odpowiedzi. Na ten ewentualny dialog z mediami zarezerwowano prawie dwie godziny. Potem drugie powitanie przez sekretarza generalnego, ale już skierowane głównie do uczestników, i znowu wytyczenie agendy, może wezwanie do jedności, pokazanie obserwatorom, po co się tu zgromadzili. I nieodłączny element – wspólna fotografia 30 liderów, którym towarzyszy kilka osób z cywilnych i wojskowych struktur NATO: sekretarz generalny, szef komitetu wojskowego, czasem głównodowodzący wojsk Sojuszu w Europie. Dopiero po tych ceremoniałach zaczyna się pierwsza robocza sesja. Jedna z trzech zaplanowanych na madryckim szczycie.

Przedpołudniowe obrady Rady Północnoatlantyckiej potrwać mają według oficjalnego harmonogramu od 10:30 do 13:30. Jak pisze w komunikacie polski MON, te trzy godziny poświęcone będą rosyjskiej wojnie przeciwko Ukrainie, jej następstwom, a także dalszemu pakietowi wsparcia dla Kijowa. W tym czasie wystąpi – poprzez łącze wideo – prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który nie marnuje żadnej okazji, by przemówić do międzynarodowych partnerów i sojuszników. Zapewne będzie znowu apelował o jak najwięcej najlepszego uzbrojenia, pomoc finansową, determinację do odpierania rosyjskich ataków w każdej postaci.

To na tej sesji planowane jest także przyjęcie nowej koncepcji strategicznej, która wskazuje kluczowe cele i zadania NATO w świetle coraz bardziej niebezpiecznej i nieprzewidywalnej sytuacji geopolitycznej. Nakreśla nowe podejście do Rosji, wyznacza wspólną odpowiedź na wyzwanie związane z polityką Chin i potwierdza determinację do obrony każdego sojusznika. Szczyt najpierw zajmie się więc tym, co najważniejsze – zatwierdzeniem nowego podejścia do obrony i odstraszania (głównie wobec Moskwy), wsparciem Ukrainy w jej walce oraz wytyczeniem politycznego szlaku na najbliższą dekadę. O ile moje źródła się nie mylą, po tej sesji nowa koncepcja strategiczna NATO może zostać opublikowana. Przed 14 sekretarz generalny Jens Stoltenberg powinien wystąpić na jednej z dwóch konferencji prasowych. Pytań będą dziesiątki, czasu pewnie dwa–trzy kwadranse, ale każde wypowiedziane zdanie, zwłaszcza o Rosji, Ukrainie, nowej koncepcji obrony czy wzmocnieniu wschodniej flanki – to gorący news. Norweg zdominuje nagłówki w ciągu dnia. Zapewne najczęściej będzie w nich „szefem NATO”, którym nie jest, bo NATO żadnego szefa nie ma.

Czytaj też: Nowe szaty tyrana. Co dziś przeraża Putina?

Turcja wpuściła Szwecję i Finlandię

Gdy Stoltenberg będzie omawiał rezultaty pierwszej sesji, które zostały w dużej mierze zapowiedziane i nie powinny przynieść niespodzianek, na miejsce przybędą delegacje krajów partnerskich NATO, z których dwa są jednocześnie krajami kandydującymi. Skandynawowie są powściągliwi w okazywaniu emocji, więc trudno oczekiwać ze strony prezydenta Finlandii czy premier Szwecji smakowitych cytatów, ale już wiadomo, że wszystko się udało i oba kraje mogą oczekiwać formalnego zaproszenia do NATO. Zapewne dlatego w kuluarach dojdzie też do rozmowy Biden–Erdoğan, która nie mogłaby się odbyć, gdyby nie była przypieczętowaniem sukcesu. Premier Szwecji już zadeklarowała, że jej kraj jest skłonny dokonać zmian w prawie, by usprawnić ściganie podejrzanych o terroryzm. Turcji chodziło jednak nie tylko o zwalczanie wojowniczych Kurdów, ale o dostawy broni, w tym amerykańskiej, i innego rodzaju blokady wywołane antydemokratyczną polityką Erdoğana, który grał nimi jako kartą przetargową. Szczegóły tego „dealu” pewnie dłuższy czas będą wychodzić na jaw.

Druga sesja Rady Północnoatlantyckiej, właśnie z partnerami NATO, może być gorąca również dlatego, że – jak pisze MON – obrady z udziałem Australii, Finlandii, Gruzji, Japonii, Korei Południowej, Nowej Zelandii, Szwecji i Unii Europejskiej koncentrować się będą na rosnącej potędze Chin oraz jej konsekwencjach dla interesów i bezpieczeństwa Sojuszu. NATO wyjrzy daleko poza Europę i swoje „mandatowe” terytorium. Do tej pory nie miało to najlepszych skutków, ale teraz wszyscy rozumieją powagę wyzwania. NATO na prośbę Amerykanów stopniowo wchodzi w globalną koalicję może jeszcze nie antychińską, ale wyczuloną na chińską ekspansję i agresję. Sekretarz generalny będzie miał o czym opowiadać na drugiej konferencji prasowej ok. 18.

A potem liderów czeka część nieoficjalna, ale nie mniej ważna. Odbędą się przynajmniej trzy spotkania przy stole, w czasie których to, co na talerzu, wcale nie będzie najważniejsze. Tzw. robocze i oficjalne kolacje służą „szczerej i otwartej” wymianie poglądów, często są po prostu dalszym ciągiem negocjacji z formalnych sesji, o ile coś jeszcze zostało do załatwienia. W dodatku wieczorem będzie można przejść na dużo głębszy poziom szczegółów, bo osobno spotkają się głowy państw i rządów, osobno szefowie MSZ, osobno ministrowie obrony – a każde z tych gremiów to inny format Rady Północnoatlantyckiej. Zwyczajowo w wojskowym gronie spotykają się też szefowie sztabów generalnych i szefowie obrony państw członkowskich, choć w oficjalnym programie madryckiego szczytu taki punkt nie figuruje. W każdym razie to będzie długi wieczór i krótka noc. Jak na hiszpańskie warunki upału nie będzie, nocą da się zaczerpnąć powietrza, rano pobiegać. Bo kolejny dzień wciąż wymaga skupienia.

Czytaj też: Czy przecenialiśmy armię Rosji? Mówi znany zachodni analityk

Widzimy się w Wilnie

Znany ze zdrowego trybu życia Stoltenberg tylko o pół godziny opóźnił przyjazdy oficjeli w drugim dniu, ale początek oficjalnych obrad przyspieszył. Trzecia szczytowa sesja Rady Północnoatlantyckiej zacznie się o godz. 10, ale kwadrans wcześniej odbędzie się uroczyste podpisanie deklaracji uczestnictwa w nowej inicjatywie NATO: Funduszu Innowacyjności. Należy oczekiwać, że to wydarzenie zgromadzi pokaźną liczbę uczestników, jest bowiem wyrazem nowego podejścia Sojuszu do zarządzania zmianami technologicznymi, również w tzw. przełomowych technologiach, których zastosowanie obronne może przynieść istotne przewagi na polu walki. Mowa o szcztucznej inteligencji, algorytmach, automatyzacji i autonomizacji systemów, komputerach kwantowych i sieciach wymiany danych tak szybkich, że nasze cywilne 5G przy nich to kolokwialny pikuś. Same obrady też mogą dotyczyć obronnej technologii. Jak pisze MON, ostatnia sesja w gronie 30 sojuszników poświęcona będzie zagrożeniom i wyzwaniom z południowego kierunku strategicznego. Jej celem będzie podsumowanie działań na rzecz walki z terroryzmem, omówienie możliwości przeciwdziałania kryzysowi żywnościowemu i zwalczania ingerencji państw trzecich w wewnętrzne procesy państw partnerskich NATO, a także wsparcia partnerów w budowie ich zdolności obronnych.

Będzie więc mowa o atakach cybernetycznych, dezinformacji, manipulacji propagandą i fake newsami. Resort Mariusza Błaszczaka dodaje, że rozmowy dotyczyć będą też wydatków obronnych i wypełnienia zobowiązania 2 proc. PKB na obronność do 2024 r. W Polsce na koniec bieżącego roku ma to być ok. 2,4 proc., a w najnowszych tabelach NATO z wynikiem 2,42 proc. Polska jest na trzecim miejscu – za Grecją i USA. Pod względem wydatków nominalnych analitycy Sojuszu podliczyli nasz budżet obronny na 17 mld dol., co daje Polsce siódme miejsce po tak bogatych krajach jak USA, Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy i Kanada. Można powiedzieć, że w tej dziedzinie należymy już nie tylko do G20, ale nawet G7.

Czytaj też: USA ćwiczą na Bałtyku. Już nikt nie pozwoli sobie na miękką grę

Polska nie tylko wydatkami i nie tylko ekspresowymi zakupami MON Błaszczaka będzie się chwalić. Prezydent Andrzej Duda, szef delegacji, zapowiedział, że ogłosi na szczycie zwiększenie kontyngentów w misjach obrony i odstraszania NATO. Czyli więcej polskich żołnierzy trafi na Łotwę i do Rumunii, a może jeszcze gdzieś. Skoro cały Sojusz ma powiększać i wzmacniać obecność na wschodniej flance, to Polska jako największy militarnie kraj regionu bierze część tych obowiązków na siebie.

Około południa w czwartek cały ten wysiłek powinien być podsumowany i jeszcze raz opisany przez sekretarza generalnego Jensa Stoltenberga, który zapewne ostatecznie potwierdzi, że w przyszłym roku przywódcy państw NATO spotkają się na szczycie w Wilnie. Będzie to kolejny symbol zaangażowania na wschodniej flance. Stolicę Litwy dzieli 30 km od granicy z Białorusią, za którą do tego czasu stacjonować może rosyjska broń jądrowa. Litwa to też cel brutalnych ataków propagandowych Rosji i Białorusi, a nawet adresat gróźb o charakterze zbrojnym. Szczyt NATO na Litwie pokaże, że Sojusz się ich nie boi.

A jak tylko skończy się szczyt, zacznie się dyskusja o jego rezultatach i analiza dokumentów. Nowa koncepcja strategiczna będzie tematem na doktoraty i konferencje, nowy model obrony – trochę wysuniętej, a trochę zdalnej – pewnie zbierze falę krytyki. W Polsce, co należy odnotować, dyskusję polityczną zapoczątkuje zwołanie Rady Bezpieczeństwa Narodowego w poniedziałek. To ważne, że prezydent uznał za stosowne podzielić się wrażeniami z Madrytu, szkoda, że nie spytał partnerów z pozarządowych ugrupowań politycznych przed wyjazdem, co sądzą o polskich postulatach i szansach ich realizacji. Koalicja Obywatelska przed szczytem przeprowadziła konferencję, dokument opublikowała też pokrewna jej Konferencja Ambasadorów. Inne głosy partyjne były dużo cichsze, może wcale ich nie było. A szkoda, bo temat bezpieczeństwa militarnego będzie z nami długo i pora się przyzwyczaić do jego spokojnego, ale dogłębnego omawiania.

Czytaj też: Bałtyk w NATO, czyli jak Zachód zamyka Putinowi okno

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Pusty Kościół. To już jest krach

Ks. prof. Andrzej Kobyliński o problemie pedofilii i innych grzechach polskiego Kościoła, kryzysie powołań oraz galopującej laicyzacji młodych.

Joanna Podgórska
04.03.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną