Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 9,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Nie tylko miliardy z KPO. Polska może mieć problem z kolejnymi dużymi funduszami UE

Premier Mateusz Morawiecki i szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen Premier Mateusz Morawiecki i szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen Christophe Licoppe / Unia Europejska
Polska nadal nie przedstawiła Brukseli zasad monitorowania Karty Praw Podstawowych, a to jest niezbędne do wypłat funduszy spójności.

Po raz pierwszy w siedmiolatce budżetowej 2021–27 jasno sprecyzowano, że warunkiem wypłat z polityki spójności jest przestrzeganie Karty Praw Podstawowych. To ważne, biorąc pod uwagę, że dla Polski przeznaczono z tych funduszy aż 76,5 mld euro. Wcześniej Komisja Europejska też miała obowiązek (choć ogólniej zapisany) sprawdzania, czy kraj przestrzega Karty (przypomnijmy choćby blokowanie pieniędzy dla „stref wolnych od ideologii LGBT” w 2021 r.). W ostatnich miesiącach główne spory o te fundusze między Warszawą a Brukselą dotyczyły sposobu monitorowania ochrony praw mniejszości.

Czytaj też: „Męczarnia”. Jak Bruksela radzi sobie z pisowską władzą

Na razie tylko 1 procent

Od weekendu (głównie za sprawą artykułu w „Financial Times”) krąży informacja, że oprócz miliardów euro z Krajowego Planu Odbudowy zagrożone są kolejne wielkie fundusze dla Polski. O co chodzi?

Rząd PiS i Solidarnej Polski z premierem Mateuszem Morawieckim w czerwcu zawarł z KE tzw. umowę partnerstwa, która stanowi podstawę gospodarowania polityką spójności. I w tej umowie – ale uwaga, za obustronną zgodą – stwierdzono, że Polska nie spełnia warunku „skutecznego stosowania i wdrażania Karty Praw Podstawowych”. W zeszłym tygodniu szef dyrekcji ds. polityki regionalnej Marc Lemaître potwierdził – o czym napisał właśnie „Financial Times” – że Polska nadal tego warunku nie spełnia.

„Polskie władze same wskazały na niewypełnianie warunku Karty. Powinny wprowadzić rozwiązania w zakresie sprawozdawczości dla Komitetu Monitorującego w razie przypadków niezgodności z Kartą tych projektów, które były wspierane przez fundusze spójności. Polskie władze muszą wprowadzić skuteczne mechanizmy zapewniające zgodność realizacji programów z Kartą. Musi też istnieć mechanizm składania skarg” – mówił w poniedziałek rzecznik KE Stefan De Keersmaecker. Ale uchylił się od precyzyjnej odpowiedzi, z którym obszarem Karty Praw Podstawowych jest największy problem. Z naszych rozmów w instytucjach UE wynika, że chodzi przede wszystkim o brak jednolitego systemu monitorowania przestrzegania Karty w inwestycjach z polityki spójności.

Jaki jest tego efekt? Dopóki ten błąd nie zostanie naprawiony, Warszawa dostanie zaledwie 1 proc. z planowanych dla naszego kraju funduszy spójności – głównie na pomoc techniczną przy opracowaniu planów inwestycji. Z drugiej strony sprawa z perspektywy polskich urzędników nie jest aż tak gardłowa, bo wnioski o pierwsze poważne wypłaty, według normalnego harmonogramu polityki spójności, powinny pojawić się dopiero w 2023 r.

Czytaj też: Jak PiS dawał się rozgrywać Orbánowi

Sprawa sądów może wrócić

Jak wynika z nieoficjalnych informacji, Komisja Europejska domagała się, by w polskich programach z polityki spójności znalazła się jakaś forma gwarancji, że fundusze nie zasilą m.in. ogłaszanych za rządów Zjednoczonej Prawicy „stref wolnych od ideologii LGBT+”. Chodzi też o gwarancje zaskarżalności np. inwestycji wpływających na środowisko, co nadal nie jest w pełni dostępne dla organizacji pozarządowych.

A co ze sprawą niezawisłości sądów? Karta mówi o „prawie do skutecznego środka prawnego i dostępu do bezstronnego sądu”, a zatem daje KE możliwość pytania, czy mechanizmy kontroli przestrzegania Karty w Polsce opierają się na niezawisłych sądach.

Jak tłumaczy nam jeden z brukselskich prawników, w Unii ogólne stwierdzenie, że w danym kraju obywatele nie mają dostępu do niezależnego sądownictwa, w zasadzie jest zastrzeżone dla tzw. procedury z art. 7 traktatu o UE. A taka nadal tkwi nierozstrzygnięta w Radzie UE. I tak np. w ubiegłym tygodniu TSUE odpowiedział na pytanie prejudycjalne neosędziów (powołanych z udziałem upolitycznionej KRS) i nie przyjął wniosków o odrzucenie ich jako niezadanych przez prawdziwy sąd.

Czy ze względu na kłopoty niezależnych sędziów można trwale zablokować pieniądze przez odwołanie do Karty Praw Podstawowych? – To byłoby odejście od dotychczasowej linii Ursuli von der Leyen. Ale w razie dalszych ataków na sądownictwo i eskalacji na linii Warszawa–Bruksela i tego nie można już wykluczyć – mówi jeden z naszych brukselskich rozmówców.

Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej nie odpowiedziało na moje mailowe pytania, kiedy spodziewa się rozwiązania problemu warunku Karty Praw Podstawowych w polityce spójności.

Czytaj też: Czy Meloni zagrozi stabilności Unii? PiS i Fidesz cieszą się za wcześnie

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Rząd tnie cesarki, choć Polki boją się rodzić naturalnie. Co się dzieje na porodówkach?

Polka idzie dziś po zaświadczenie od psychiatry nie tylko wtedy, kiedy potrzebuje aborcji, ale i po to, żeby zagwarantować sobie cesarskie cięcie. Rodzi w ten sposób już co druga. Eksperci WHO i ONZ przypatrują się tej sytuacji ze zdziwieniem, pytając, co właściwie dzieje się na polskich porodówkach?

Agata Szczerbiak
02.12.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną