Świat

251. dzień wojny. Potężny cios we Flotę Czarnomorską. Co mogą okręty stare jak świat?

Fregata Floty Czarnomorskiej odpalająca pocisk Kalibr, 19 czerwca 2022 r. Fregata Floty Czarnomorskiej odpalająca pocisk Kalibr, 19 czerwca 2022 r. Russian Defense Ministry Press Service / Associated Press / EAST NEWS
Niedawny atak na bazę morską w Sewastopolu przypomniał wszystkim o Flocie Czarnomorskiej, która swego czasu była oczkiem w głowie Putina. Ale do czego ona właściwie jest potrzebna Rosji i co jeszcze może?

Rosja kontynuuje ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy. Na szczęście dzisiejszy poranny atak był dość anemiczny, z czterech odpalonych rakiet zestrzelono trzy, tylko jedna w coś trafiła. Mimo to w wielu częściach Ukrainy dostawy prądu są przerywane na kilka godzin, w tym czasie prowadzi się naprawy, choć specjaliści alarmują, że kończą się części zamienne. Niewykluczone, że i tu będzie potrzebna pomoc Zachodu. Tymczasem następuje wzmocnienie ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Na początku listopada znajdą się w Ukrainie dwie pierwsze baterie systemu NASAMS, ponadto Amerykanie rozważają dostawy przeciwlotniczych zestawów rakietowych Hawk, które wycofali z uzbrojenia kilkanaście lat temu, ale mają je zmagazynowane. Mimo że hawk nie jest nowy, był bardzo skutecznym systemem przeciwlotniczym o zasięgu do 42 km, zwalczającym obiekty powietrzne lecące na wysokości od 25 do 24 tys. m. Wciąż jest używany przez wiele państw i np. Hiszpania zadeklarowała przekazanie Ukrainie dwóch baterii swoich hawków, a zatem system ten i tak niedługo się tam znajdzie. Gdyby jeszcze Amerykanie dodali kilka baterii, mogliby wypełnić lukę po ekssowieckich bukach, do których wyczerpuje się zapas rakiet, a którego nie ma jak uzupełnić.

Rosjanie wykonują dziwne ruchy

W rejonie na północ i na południe od miasta Swiatowe wciąż toczą się ciężkie walki.

Reklama