Twoja „Polityka”. Jest nam po drodze. Każdego dnia.

Pierwszy miesiąc tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Sukces Bidena, klęska Trumpa. Georgia daje demokratom oddech

Reelekcja demokratycznego senatora Raphaela Warnocka w stanie Georgia jest ogromnym sukcesem jego partii i prezydenta Joe Bidena. Reelekcja demokratycznego senatora Raphaela Warnocka w stanie Georgia jest ogromnym sukcesem jego partii i prezydenta Joe Bidena. Carlos Barria / Reuters / Forum
Wynik drugiej tury wyborów do Senatu w Georgii – reelekcja demokratycznego senatora Raphaela Warnocka – jest ogromnym sukcesem jego partii i prezydenta Joe Bidena, któremu ułatwi rządy w drugiej kadencji. Jest także dotkliwą porażką byłego prezydenta Donalda Trumpa.

Wtorkowe wybory uzupełniające w Georgii zorganizowano, ponieważ w pierwszej turze, 8 listopada, żaden z kandydatów nie uzyskał wymaganych w tym stanie minimum 50 proc. głosów. We wtorek Warnock, czarnoskóry pastor kościoła baptystów, pokonał różnicą prawie 3 pkt proc. (51,4:48,6) republikańskiego kandydata Herschela Walkera, również Afroamerykanina, sławnej gwiazdy futbolu amerykańskiego. Kandydaturę tę poparł Trump, twierdząc, że wystarczy celebrycki status Walkera, chociaż nie ma on żadnego doświadczenia w polityce ani przygotowania do pełnienia odpowiedzialnej roli senatora. Okazał się w dodatku kłamcą i hipokrytą – kilka kobiet, z którymi był związany, ujawniło, że opłacił im przerwanie ciąży, chociaż w kampanii wyborczej podkreślał, że popiera totalny zakaz aborcji. Wbrew faktom utrzymywał, że był policjantem, i mijał się z prawdą na temat swego wykształcenia, twierdząc, że ma dyplom wyższej uczelni z wyróżnieniem, chociaż studiów wcale nie ukończył. Popełniał gafę za gafą, mówiąc m.in. „this erection (zamiast: election)”. Przegrał, chociaż w listopadowych wyborach na inne kluczowe stanowiska, gubernatora i sekretarza stanu, zwyciężyli w Georgii republikanie.

Czytaj także: Hakeem Jeffries za Nancy Pelosi. Pierwszy taki lider w Kongresie USA

Co da demokratom przewaga w Senacie?

Dzięki wygranej Warnocka od stycznia demokraci będą mieli w Senacie przewagę nad republikanami w stosunku 51:49 miejsc. Dotychczasowy równy rozkład mandatów między obu partiami (50:50) zapewniał demokratom kontrolę nad procesem legislacyjnym, ponieważ decydujący głos w sprawie ustaw należał do demokratycznej wiceprezydent Kamali Harris. Remisowy układ nie dawał jednak senatorom z Partii Demokratycznej przewagi w komisjach, co sprawiało, że zatwierdzanie nominacji Bidena do administracji i sądów każdorazowo wymagało uzgodnień z GOP.

Uzyskana w wyborach większość gwarantuje w praktyce, że nominacje będą zatwierdzane. Przewaga dwóch głosów zabezpiecza poza tym partię przed blokowaniem jej inicjatyw legislacyjnych przed senatora Joe Manchina ze stanu Wirginia Zachodnia, który jest demokratą, ale sprzeciwiał się wielu pomysłom swej partii w sprawach wydatków na cele socjalne, podatków i inwestycji w odnawialne źródła energii.

Czytaj także: Nie było czerwonego tsunami. Umiarkowana wygrana Republikanów

Wiatr w żagle Bidena

Zwycięstwo Warnocka potwierdziło wiarygodność PR-owskiej narracji Partii Demokratycznej, że mimo utraty w wyborach większości w Izbie Reprezentantów odniosła ona sukces. Ogólny bowiem ich wynik jest znacznie lepszy, niż przewidywano na podstawie przedwyborczych sondaży i historycznej prawidłowości, zgodnie z którą partia rządzącego prezydenta z reguły przegrywa wybory w połowie jego pierwszej kadencji (tzw. midterm election).

Od stycznia, kiedy Kongres zbierze się w nowym składzie, przewaga republikanów w Izbie będzie minimalna – 221 do 213 mandatów – zaś w Senacie udało się nie tylko obronić przewagę, lecz nawet ją powiększyć. Dodało to ducha demokratom na Kapitolu i Bidenowi, którego notowania przed wyborami oscylowały wokół 40 proc. wskutek kłopotów z gospodarką (inflacja) i rosnącej przestępczości. W amerykańskich mediach pojawiają się teraz komentarze, że rezultat wyborów może zachęcić 80-letniego prezydenta, żeby jednak w 2024 r. ponownie stanął do wyborów – mimo głosów, że z powodu podeszłego wieku nie powinien ubiegać się o reelekcję. Oczekuje się, że swoją decyzję w tej sprawie Biden ogłosi na początku przyszłego roku.

Gromy na głowę Trumpa, nawet ze strony Netanjahu

Wynik wyborów obciąża najbardziej Trumpa, który dzięki swej popularności w GOP narzucił jej kandydaturę Walkera w Georgii, chociaż od początku było jasne, że były futbolista nie nadaje się na senatora. Mimo jego czarnej skóry głosowało na niego tylko 5 proc. Afroamerykanów w tym stanie, inni wypowiadali się, że taki kandydat ich kompromituje i jego wystawienie wskazuje, że republikanie lekceważą sobie czarnych wyborców. Porażka Walkera to kolejne fiasko zabiegów byłego prezydenta jako promotora-sponsora nowych kadr w GOP – outsiderów ślepo wobec niego lojalnych, ultrakonserwatywnych i popierających jego kłamstwo o rzekomo ukradzionych wyborach w 2020 r. 8 listopada przegrali jego MAGA-kandydaci do Senatu i na gubernatorów w Pensylwanii, New Hampshire, Arizonie i na Alasce. Seria porażek – przewidują komentatorzy – powinna ostatecznie przekonać kierownictwo Partii Republikańskiej, żeby odciąć się od Trumpa i przestać traktować go jako przywódcę GOP. Liderzy stronnictwa – Kevin McCarthy w Izbie Reprezentantów i Mitch McConnell, mimo okazjonalnej nieśmiałej krytyki byłego prezydenta wciąż zajmują w tej kwestii stanowisko dwuznaczne – gdyż boją się narazić jego fanom, czyli większości wyborców partii.

Ostatnie tygodnie pogrążyły jednak Trumpa jeszcze bardziej w oczach amerykańskiej opinii publicznej. Były prezydent spotkał się niedawno ze zdeklarowanym białym rasistą Nickiem Fuentesem i popularnym raperem Kanye Westem (zwanym też „Ye”), który chwalił Hitlera i wzywał Żydów, żeby mu „przebaczyli”. Trump, jeszcze urzędując w Białym Domu, nigdy nie protestował, kiedy hołdy składali mu neonaziści i antysemici, traktując ich najwyraźniej jako nieodzowny segment swego elektoratu. Bratanie się z Westem skrytykował nawet sympatyzujący z Trumpem premier Izraela Beniamin Netanjahu, natomiast wśród republikańskich polityków tylko niektórzy zdecydowali się na słowa potępienia. Sondaże wskazują jednak, że coraz mniej republikańskich wyborców uważa, że były prezydent powinien znów walczyć o Biały Dom. Zaraz po wyborach w listopadzie Trump ogłosił, że wystartuje ponownie.

Wokół Trumpa zacieśnia się także pętla śledztw w sprawie jego roli w szturmie tłumu jego fanów na Kapitol 6 stycznia 2021 r., wcześniejszych usiłowań sfałszowania wyborów w Georgii w 2020 r., bezprawnego zabrania do rezydencji Mar-a-lago na Florydzie dokumentów rządowych z Białego Domu i w sprawie przekrętów w Trump Organization – korporacji nieruchomościowej zarządzanej przez jego rodzinę. W dniu wtorkowej drugiej tury wyborów do Senatu w Georgii sąd przysięgłych w Nowym Jorku uznał firmę Trumpa za winną szeregu przestępstw podatkowych i fałszowania dokumentów biznesowych. Jurorzy nie wskazali winy konkretnych osób, ale korporacji grozi kara finansowa w wysokości co najmniej 1,61 mln dol. Prowadzący sprawę prokurator oświadczył jednak, że Trump osobiście „wprost usankcjonował” podatkowe oszustwa.

Czytaj też: Ameryka uratowała Ukrainę. Bije Rosję, a nawet Chiny

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Społeczeństwo

Grzywienka, wystąpionko, nakazik. PIP ma w Polsce pod górkę

Rozmowa ze Zbigniewem Sagańskim, inspektorem PIP, o wielkiej fikcji, czyli jak się egzekwuje w Polsce prawo pracy.

Juliusz Ćwieluch
21.07.2015
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną