Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Świat

Zełenski zabrał się do walki z korupcją. Okres ochronny minął. Zachód patrzy

Wołodymyr Zełenski w Kijowie, 3 lutego 2023 r. Wołodymyr Zełenski w Kijowie, 3 lutego 2023 r. Pool / Ukrainian Presidentia / Zuma Press / Forum
24 lutego 2022 r. ukraińskie media zjednoczyły się w mocnym froncie, zaprzestając wszelkiej krytyki władzy i patrzenia jej na ręce. Wygląda jednak na to, że ten czas minął: i dla starych, i nowych afer.
Aleksiej Reznikow, minister obrony UkrainyAA/ABACA / Abaca Press/Forum Aleksiej Reznikow, minister obrony Ukrainy

Nie żeby to było jakieś odgórne polecenie – po prostu niepisane porozumienie. Żadnych ataków, rozliczeń dawnych czy świeżych win, ani słowa o korupcji. Wszystko po to, aby zjednoczyć naród wokół najważniejszego celu: obrony kraju przed rosyjską agresją. Żeby utrzymać niezachwiane postawy u cywilów, ale szczególnie wojska. Żeby nie dawać rosyjskiej propagandzie pretekstu i nie pozwolić się skłócić. Podkreślić poparcie dla rządzących i ich decyzji. Zwłaszcza dla prezydenta Zełenskiego.

Okres ochronny właśnie dobiegł końca. Nie da się przymykać oczu, gdy nowe fortuny rosły kosztem wojska. Korupcja niszczy wizerunek rządu w kraju, ale zwłaszcza zagranica ruchy Kijowa obserwuje uważnie.

Czytaj też: Putin chce zamrozić tę wojnę. Ale czołgi są zbyt gorące

„Kto zarabia na wojnie, zostanie ukarany”

Pierwszy sygnał dał wpływowy tygodnik „Dzierkało Tyżnia”, który 21 stycznia poinformował, że resort obrony kupuje żywność dla żołnierzy po cenach wielokrotnie wyższych niż sklepowe w Kijowie. Dokument gwarantujący monopol dostawcy miał podpisać Bohdan Chmielnicki, dyrektor departamentu zamówień publicznych. Podlegał wiceministrowi Wiaczesławowi Szapowałowi. A Szapowałow to człowiek ministra Aleksieja Reznikowa.

Początkowo resort zawył z oburzenia, a zarzuty odpierał sam Reznikow, nazywając je manipulacją i wprowadzaniem w błąd. Ale za chwilę wskazany przez dziennikarzy wiceminister podał się do dymisji. Jego podwładny, już wcześniej zawieszony, musiał odejść ze stanowiska, na dwa miesiące aresztowany pod zarzutem korupcji i defraudacji środków publicznych wartości ok. 107 mln hrywien. Chmielnicki pracował w resorcie, zanim Reznikow zaczął nim kierować. Jego akta bada teraz kontrwywiad.

Nie chodzi tylko o racje żywnościowe dla żołnierzy (trwa audyt w tej sprawie) – zdaniem śledczych resort kupił w Turcji prawie 3 tys. kamizelek kuloodpornych, hełmów i odzieży wyjątkowo słabej jakości. Za zakupem wadliwych kamizelek lobbował ponoć sam wiceminister. Okazało się też, że w połowie stycznia Państwowe Biuro Śledcze zablokowało plan kradzieży żywności dla armii.

Aferę korupcyjną skomentował Dawid Arahamia, szef parlamentarnej frakcji prezydenckiej partii Sługa Narodu. „Każdy, kto chciał zarobić na wojnie, zostanie ukarany” – oświadczył, dodając, że kończą się czasy szabrowników okradających wojsko. O ich winie musi jednak zdecydować sąd. Rada Najwyższa zamierza zaś szybko przygotować nowe, bardziej przejrzyste przepisy.

Czytaj też: Kraj wędrujących kopert. Korupcja toczy Ukrainę

Ludzie giną, politycy plażują

Worek z aferami się rozwiązał. Narodowe Biuro Antykorupcyjne zatrzymało wiceministra rozwoju wspólnot, terytoriów i infrastruktury, zarzucając mu przyjęcie 400 tys. dol. łapówki za umożliwienie zakupu agregatów prądotwórczych. Ze stanowiska zrezygnował Kyryło Tymoszenko, zastępca szefa biura prezydenta, odpowiedzialny za nadzór nad administracją regionalną i odbudowę kraju, uwikłany ponoć w konflikt interesów.

Dymisję złożył zastępca prokuratora generalnego, który wyjechał do Hiszpanii autem jednego z potentatów branży tytoniowej i spędził tam noworoczne wakacje. Z partii Sługa Narodu wykluczono deputowanego Mykołę Tyszczenko, który mimo zakazu opuszczania Ukrainy wyjechał prywatnie do Bangkoku, gdzie rzekomo miał się spotkać z ukraińską diasporą. Do internetu wyciekło zdjęcie opalonego polityka, pluskającego się w ciepłym morzu. Na wakacjach w Dubaju sfotografowano z kolei byłą premier, liderkę partii Batkiwszczyna Julię Tymoszenko. Rzeczniczka straży granicznej wybrała się do Paryża, wypoczywających uchodźców nie brak też na Malediwach. Szef administracji obwodowej Kijowa jeździł prywatnie fordem przekazanym przez amerykański koncern do pomocy na terenach przyfrontowych i ewakuacji cywilów.

Podobno sam prezydent zdecydowanie tupnął nogą. Ostatecznie ze stanowiskami pożegnało się czterech wiceministrów, dwóch szefów administracji obwodowych oraz wiceszef kancelarii Zełenskiego. Wszyscy związani z partią rządzącą. Losy ministra obrony nie są jasne, dymisji nie zatwierdziła Rada Najwyższa, media podają, że ma go zastąpić młody generał Kirił Budanow, szef wywiadu wojskowego HUR. „Jako szef ponoszę odpowiedzialność za skandale w resorcie. Każdy urzędnik powinien wiedzieć, że nie zajmuje fotela na zawsze” – powiedział Reznikow.

Czy to przypadek, że po jedenastu miesiącach wojny nastąpiło korupcyjne wzmożenie, a politycy Sługi Narodu działają w poczuciu bezkarności? A może z korupcją nie poradzono sobie wcześniej?

Afery są ujawniane za przyzwoleniem Zełenskiego, a decyzja o rozprawie z korupcją zapadła w siedzibie przy Bankowej, skąd każdego dnia płyną prośby o zachodnią pomoc. Zełenski jest niezwykle popularny w kraju, ma poparcie na poziomie 80 proc., obywatele powierzają mu kluczowe sprawy. Tego kapitału nie wolno zmarnować. Jeśli unijne aspiracje Ukrainy są poważne, musi stać się państwem prawa i pozbyć się złej sławy skorumpowanego kraju. To jedna z deklaracji wyborczych Zełenskiego, ale i zobowiązanie wobec Zachodu. Wojna otworzyła możliwość uporania się z tą największą plagą życia politycznego i gospodarczego.

Oligarchowie nie mogą spać spokojnie

To też okazja, by ograniczyć wszechwładzę oligarchów i korupcję polityczną. Zanim bowiem zamknięto dawne fronty tego konfliktu, okazało się, że powstają nowe oligarchia gotowe do skoku na państwową kasę.

Rankiem 1 lutego do domu Ihora Kołomojskiego w Dnieprze wkroczyli funkcjonariusze SBU. Przyjął ich spokojnie, ubrany w dres i klapki, bez skarpetek. Tak to relacjonują dziennikarze portalu Ukraińska Prawda, którzy o przymiarce do przeszukania wiedzieli kilka dni wcześniej.

Kołomojski jest jednym z najpotężniejszych oligarchów w kraju, przed wojną był trzeci na liście ukraińskich bogaczy. Niezwykle obrotny przedsiębiorca, który lubi ryzyko, były współwłaściciel (z Hiennadijem Boholubowem) największego ukraińskiego banku PrywatBank. Ma kanał telewizyjny 1+1, jest też właścicielem trudnych do policzenia inwestycji w metalurgii (ferrostopy), energetyce, przemyśle portowym, wydobywczym (rudy manganu), chemicznym (produkcja chloru do chlorowania wody wodociągowej), paliwowym. To Kołomojski kontrolował dwie niezwykle ważne firmy z branży naftowej: PSJC Ukrnafta i PSJC Ukrtatnafta w Krzemieńczuku, w których udziały miało także państwo (przez firmę Naftohaz). Według danych z 2021 r. udział Ukrnafty w produkcji kondensatu ropy i gazu wynosił ok. 62 proc., a rafineria Ukrtatnafty w Krzemieńczuku miała 40-proc. udział na rynku benzyny.

W listopadzie ubiegłego roku do biur obu firm weszli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Ukrainy. Prokuratura generalna i SBU sprawdzały, czy kierownictwo jednej z największych rafinerii w kraju uchyla się od podatków. Jak ustalono, w latach 2019–22 urzędnicy kilku przedsiębiorstw zaniżali zobowiązania z tytułu podatku akcyzowego i fałszowali sprawozdania podatkowe, w sumie chodzi o 700 mln hrywien.

Jak napisano w notatce z wizyty SBU: „W pomieszczeniach biurowych i rafinerii prowadzone są autoryzowane przeszukania w celu uzyskania bazy dowodowej, zapobieżenia zniszczeniu przedmiotów i dokumentów potwierdzających uchylanie się od płacenia podatków”. Są też podejrzenia, że firmy naruszały prawo dla zwiększenia zysków przy produkcji paliwa. Śledczy pobrali próbki do badań. A chodziło o paliwo dla wojska... Warto przypomnieć, że to nie pierwsza rewizja u oligarchy, jesienią przeszukano inną jego posiadłość, a SBU wzywała go na przesłuchanie.

11 listopada państwo przejęło obie firmy naftowe. Nowym dyrektorem Ukrnafty został Serhij Koreckij, którego głównym zadaniem jest zapewnienie dyscypliny fiskalnej i ciągłości pracy w warunkach wojny. Premier Denys Szmyhal komentował, że „tak strategiczna firma powinna działać na rzecz zwycięstwa Ukrainy”.

Ukrnafta i Ukrtatnafta prawdopodobnie zostały Kołomojskiemu odebrane na zawsze. „To początek tworzenia się państwowej, zintegrowanej pionowo spółki naftowej” – twierdzi Serhij Kujun, dyrektor grupy konsultingowej A-95.

Czytaj też: Oligarchowie mieszają w rządzie Ukrainy

Zełenski zrywa z Kołomojskim?

Czy to nowy rozdział w relacjach Zełenskiego z Kołomojskim? Wiadomo, że łączyły ich szczególne więzy, to w należącej do oligarchy stacji 1+1 miał premierę słynny serial „Sługa Narodu” z Zełenskim w głównej roli, skromnym nauczycielem historii, który przez przypadek został prezydentem kraju. Rola przyniosła mu popularność i sławę. To na antenie 1+1 w noc sylwestrową 2018/19 ogłosił decyzję o kandydowaniu na prezydenta. W innych programach emitowano właśnie noworoczne przemówienie Petra Poroszenki.

Według części politologów Zełenski był projektem politycznym Kołomojskiego, który dzięki swoim pieniądzom stworzył cały wielki ruch o nazwie Ze – od nazwiska lidera – i utorował mu drogę do prezydentury.

Panowało nawet przekonanie, że prezydent będzie marionetką w rękach oligarchy. Zwłaszcza że we frakcji Sługa Narodu w parlamencie zasiadło ok. 40 kojarzonych z nim ludzi. Z czasem Kołomojski stworzył ugrupowanie UKROP. Deputowani głosowali – tak to ujmijmy – nieprzewidywalnie, nie dało się zgadnąć, czy poprą partię rządzącą, czy przeciwnie. To zbieżne z postawą samego Kołomojskiego, który przez lata wspierał różne ugrupowania, od skrajnie prawicowych, jak Partia Radykalna Ołeha Laszki, po lewicowe i prorosyjskie, jak Opozycyjna Platforma. Wspierał skrajnych nacjonalistów i antysemitów, choć sam jest Żydem, liderem ugrupowania chasydzkiego Chabad Lubawicz, jednej z najbardziej wpływowych grup na świecie. Sfinansował wreszcie słynny pułk Azow, postrzegany jako skrajnie nacjonalistyczny, a wręcz faszyzujący, zaciekle broniący Donbasu przed separatystami w 2014 r. i znienawidzony przez Putina.

Rola Kołomojskiego w czasie ataku separatystów była zadziwiająca – jak cała jego działalność. To on dał zdecydowany odpór próbom zajęcia Dniepropietrowska, dzięki jego pieniądzom udało się uruchomić czołgi, którym brakowało akumulatorów i paliwa. Armii nie starczało wtedy pieniędzy, żeby wyposażyć żołnierzy w hełmy i buty i wysłać w pole wozy bojowe. Czy Kołomojski robił to z pobudek czysto patriotycznych, czy z uzasadnionej obawy, że inwazja Rosji uderzy w jego interesy?

Było podejrzenie, że myśli przede wszystkim o umocnieniu swojej pozycji. Nie kierował się kryteriami ideologicznymi, lecz kalkulacjami biznesowymi. Petro Poroszenko w uznaniu jego zasług i poświęcenia mianował go gubernatorem obwodu dniepropietrowskiego. W 2016 r. doszło między nimi do ostrego konfliktu – państwo przejęło PrywatBank, największy biznesowy projekt oligarchy, zarzucając mu wyprowadzenie stąd 3–5 mld dol. Proces toczy się przed Wysokim Trybunałem Arbitrażowym w Londynie, oligarcha domaga się zwrotu banku lub odszkodowania.

Kolejny konflikt z Poroszenką dotyczył nieprawidłowości w sektorze gazowym – w tym wypadku oligarcha wygrał przed sądem. Były prezydent starał się ograniczyć wpływy Kołomojskiego w sektorze naftowym, ale i to nie przyniosło spektakularnych efektów. Kołomojski zawsze przewidywał tysiąc kroków naprzód, gdy jego przeciwnik nie sięgał poza koniec nosa.

Czytaj też: Rosyjski Goliat i ukraiński Dawid jednoręki. Jak wygrać tę nierówną wojnę?

Bliskie związki z oligarchą

Sam Zełenski przekonywał, że nie jest marionetką ani zakładnikiem w niczyim ręku. Dziennikarze śledczy Radia Swoboda ustalili jednak, że w 2017 i 2018 r., jeszcze przed wyborami prezydenckimi, aż 13 razy odwiedzał Kołomojskiego w Genewie, gdzie oligarcha często pomieszkuje (ma też posiadłość nad Jeziorem Genewskim we Francji), albo w Tel Awiwie, gdzie bywa. Często korzystał z samolotów należących do biznesowych partnerów oligarchy. Po wyborach fotel szefa Biura Prezydenta objął Andrij Bohdan, wieloletni prawnik Kołomojskiego. Związki z nim mieli także inni pracownicy kancelarii.

Rządy Zełenskiego z początku przyniosły Kołomojskiemu nieco dobrych wieści. Ale pewnie mniej, niż oczekiwał. Prezydent się zorientował, że łatwo zyskał poparcie i równie szybko może je stracić, jeśli podda się dyktatowi oligarchów. Zwłaszcza jeśli chce myśleć o reelekcji. A chciał, mimo że przymierzał się wstępnie do jednej kadencji.

Naciskały też globalne instytucje finansowe, Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Świat zaczął się chwiać, wybuchła pandemia covid. Spadał dochód narodowy Ukrainy. Z czynnym udziałem prezydenta Rada Najwyższa przyjęła projekt ustawy o regulacji działalności bankowej. Nowe prawo uniemożliwiało zwrot banków dawnym właścicielom, utrudniało proces odszkodowawczy i umacniało pozycję Narodowego Banku Ukrainy wobec roszczeń. Taki był warunek MFW dla wznowienia współpracy z Kijowem, niezbędnej, bo zapewniającej stabilność finansową. Pamiętajmy, że wojna w Donbasie trwa od 2014 r. i wymaga nieustających, olbrzymich wydatków na zbrojenia.

W Kołomojskiego uderzyły też Stany Zjednoczone, oskarżając go o korupcję, wyprowadzenie miliardów dolarów z PrywatBanku, zakup nieruchomości w USA, pranie brudnych pieniędzy i „próby podważania demokratycznych procesów i instytucji w Ukrainie”, w czym Amerykanie dostrzeli „zagrożenie dla przyszłości tego państwa”. Oligarchę objęto sankcjami, jemu i jego bliskim zakazano wjazdu do USA. W Kijowie uznano to za mocne wsparcie dla walki z korupcją i oligarchizacją. Zełenski wskazywał na różnicę między wielkim biznesem, któremu nie jest przeciwny, a oligarchią groźną dla bezpieczeństwu kraju.

Czytaj też: Derusyfikacja Ukrainy. Lecą głowy Lenina i sowieckich „przyjaciół”

Najbogatsi stracili połowę majątku

Następnym etapem było przyjęcie przez parlament jesienią 2021 r. ustawy zwanej antyoligarchiczną. W Białorusi trwały już „ćwiczenia” rosyjskich wojsk, coraz więcej czołgów stacjonowało przy granicy, ale świat, jaki będziemy nazywać przedwojennym, jeszcze trwał. Ukraina wprowadziła prawną definicję oligarchy: osoby biorącej udział w życiu politycznym, mającej wpływ na media, właściciela firm o dominującej pozycji na rynku, z aktywami o wartości przekraczającej ok. 90 mln dol. Wyznaczono instytucje, które przyznają status oligarchy (wśród nich SBU i Narodowy Bank Ukrainy), który nie może odtąd finansować partii, kandydatów w wyborach, demonstracji politycznych ani uczestniczyć w prywatyzacji majątku państwowego. Musi też składać deklaracje majątkowe.

Opodatkowano prócz tego zyski z kopalin i surowców. Wielu polityków kwestionowało ustawę, uznając ją za niezgodną z konstytucją, ograniczającą prawa obywatelskie i wzmacniającą urząd prezydenta. Z powodu tego rodzaju zastrzeżeń stracił stanowisko szef parlamentu Dmytro Razumkow – otoczenie Zełenskiego uznało, że go sabotuje. Było jasne, że nowe prawo uderza w Kołomojskiego, ale też w najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa, Wiktora Pińczuka, Dmytro Firtasza, Wadyma Nowynskiego, Petra Poroszenkę, Konstiantina Żewaho.

Wojna wybuchła trzy miesiące później – bomby i rakiety niszczyły i wciąż niszczą infrastrukturę, huty, sieci przesyłowe, elektrownie, porty. Mariupol z hutami należącymi do Achmetowa i Nowynskiego praktycznie przestał istnieć, padła przejęta przez państwo rafineria w Krzemieńczuku.

Wszyscy starzy oligarchowie stracili dużo albo bardzo dużo. Jak wyliczył „Forbes”, majątki najbogatszych Ukraińców skurczyły się o 45–50 proc. Dziś pewnie więcej. Stracili też kontrolę nad mediami. Popularne stacje, jak Ukraina Achmetowa, 1+1 Kołomojskiego, ICTV i STB Pińczuka, Inter Firtasza, a także państwowe Suspilne i Rada, porozumiały się i prowadzą wspólny program, w którym dominują treści patriotyczne. Zrezygnowano z krytyki władz i prezydenta, by wzmacniać morale armii i obywateli. Dziś mniej niż przed rokiem wiadomo o tym, w jakiej kondycji wyjdzie z wojny gospodarka, ilu dzisiejszych oligarchów zbankrutuje, jak będzie przebiegać odbudowa kraju. Ustawa antyoligarchiczna, na razie przynajmniej, trafiła do szuflady. Ucichły polityczne spory i dyskusje, także w Radzie Najwyższej.

Ale problem oligarchii nie zniknął. Zełenski zapowiedział, że ucieczka za granicę w czasie wojny grozi utratą majątku i obywatelstwa. Achmetow i Pińczuk zostali w Ukrainie i włączyli się w finansowanie pomocy dla armii i ludności. O Kołomojskim mówiło się, że prezydent pozbawił go obywatelstwa (ma też paszport izraelski i cypryjski), ale tych doniesień nie potwierdzono. Oligarcha z Genewy wrócił do Dniepru.

Czy poranna wizyta SBU w domu Kołomojskiego to faktycznie wypełnienie obietnicy walki z korupcją, czy też przekaz dla Waszyngtonu i sojuszników, że miliardy płynące wartkim strumieniem nie trafiają na prywatne konta oligarchów? A także komunikat dla społeczeństwa: wszyscy dzielą sprawiedliwie wojenny los.

„Mój sygnał dla urzędników na wszystkich szczeblach, gdziekolwiek są: powrotu do dawnych czasów nie będzie. Ukraina podąża europejską drogą i nie zawróci” – obiecał prokurator generalny Andrij Kostin, gdy jego zastępca wrzucił do sieci zdjęcia z Tajlandii.

Czytaj też: Zełenski porządkuje szeregi i sporo ryzykuje

Korupcja kwitnie dziko

Jak jednak zauważa portal Ukraińska Prawda, zapewnienia prokuratora, podobnie jak hasła, które pomogły Zełenskiemu dojść do władzy w 2019 r., nie korelują z drogimi samochodami członków jego ekipy, zatajonymi majątkami członków jego partii i aferami korupcyjnymi opisywanymi przez dziennikarzy czy wykrytymi przez NABU. Reporterzy piszą, że w grudniu ubiegłego roku wysłuchiwali skarg na korupcję, „która kwitnie dziko” nawet w czasie wojny, zataczając kręgi wśród ludzi władzy. „Dziwnie to wygląda, gdy minister jedzie prosić o pomoc na międzynarodowe spotkanie w kostiumie Diora z najnowszej kolekcji i z drogą, markową torebką. Czy Ukraińcy myślą, że my tego nie rozumiemy?” – opowiada jeden z zachodnich dyplomatów. I dalej: „Przekazujemy miliardy dolarów i oczywiście nasi wyborcy powinni wiedzieć, że z tymi pieniędzmi wszystko jest w porządku”.

Zdarzają się nadużycia w cłach, podatkach, zamówieniach publicznych. Ukraina musi znaleźć siły, żeby rozwiązać te problemy we własnym zakresie – tak też ponoć twierdzą zachodni obserwatorzy, stojący w rozkroku między uwielbieniem dla Zełenskiego a odpowiedzialnością wobec własnych wyborców.

Portal wylicza urzędników, u których – jak u Kołomojskiego – przeprowadzono rewizje 1 lutego: były minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow, urzędnicy resortu obrony, urzędnicy podatkowi i celni, były minister energetyki Ihor Nasałyk, a nawet największy deweloper Wadym Stolar, bojownik „monakijskiego batalionu”, jak ironicznie nazwano w Kijowie grupę urzędników i bogaczy, którzy zadają szyku w Monako i Nicei ze swoimi ferrari i bentleyami tajga, gdy kraj się wykrwawia.

Zdaniem dziennikarzy niezwykle trudno będzie udowodnić Kołomojskiemu przestępstwo w sprawie Ukrtatnafty, zwłaszcza teraz, gdy kontrolę nad firmą ma państwo. Byłemu ministrowi Awakowowi też nie przedstawiono żadnych zarzutów, podobnie urzędnikom skarbowym i celnym, miłośnikom drogich futer i zegarków. „Może uda się ukarać urzędników ministerstwa obrony, ale zajmie to miesiące, a nawet lata” – piszą autorzy komentarza, powołując się na szefa jednego z organów antykorupcyjnych.

Zachodni partnerzy sami tymczasem przeszli do czynów. W styczniu USA powołały i wysłały do Kijowa międzyresortową grupę roboczą do monitorowania nielegalnych działań oszustów i osób skorumpowanych, wykorzystujących amerykańską pomoc w czasie wojny. Składa się z inspektorów generalnych resortu obrony, departamentu stanu i USAID, organu administracji zajmującego się niesieniem długotrwałej pomocy krajom w kryzysie, zwanych Wielką Trójką, oraz inspektorów rządowych organizacji nadzorczych. Bezpośrednim powodem powołania grupy były ponoć informacje, że na rynku wtórnym jest mnóstwo broni z Ukrainy, która trafia w ręce terrorystów.

Czytaj też: Najpierw strzelaj, potem negocjuj. Putin gra na czas

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Kultura

Charytatywne aukcje sztuki robią furorę. Pomoc jest (bez)cenna. Jak to działa?

Ostatnie spektakularne wyniki mogą zaskakiwać. W Polsce charytatywne licytacje sztuki z roku na rok tylko zyskują na rozmachu.

Aleksander Świeszewski
15.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną