1263. dzień wojny. Jest szansa na pokój? Oceniamy, co realnie może wskórać Trump na Alasce
Nie trzeba wojny, by rosyjska Marynarka Wojenna traciła swoje jednostki. Holownik z floty pomocniczej „Kapitan Uszakow” zatonął przy pirsie stoczni bałtyckiej w Petersburgu – zalało go i nie udało się wypompować wody, która dostawała się już do kadłuba. Holownik przewrócił się na bok i zapewne po wydobyciu pójdzie na złom.
Ukraińskie drony zaatakowały główne zakłady produkujące drony Gerań 2. Oberwał też pomocniczy zakład w miejscowości Kyzył. Według doniesień uderzenie przeprowadziło Centrum Działań Specjalnych „A” wywiadu wojskowego HUR.
Na północny zachód od Torećka Rosjanie zdobyli ruiny wsi Szczerbyniwka i podchodzą już do zalewu Klebon-Byk, co trochę ograniczy nacierającym pole manewru. Na pozostałych odcinkach też toczą się walki, ale większych zmian nie ma.
Niemiecki „Bild” twierdzi, że Steve Witkoff źle zrozumiał Putina – on sądził, że Rosja zamierza wycofać wojska z obwodów zaporoskiego i chersońskiego. Putin stwierdził tymczasem, że to Ukraińcy powinni je opuścić. No cóż, swego czasu „Bloomberg” podał, że Iran domaga się zastąpienia Witkoffa „kimkolwiek kompetentnym”.
Make Russia Great Again
Cel ostateczny: Putin pragnie zbudować świat wielobiegunowy, jaki funkcjonował w czasie zimnej wojny. Po co? Żeby Rosja przestała być krajem trzeciorzędnym, nie była już pomiatanym pucybutem Zachodu, tanią stacją benzynową, memem, państwem spychanym na margines, które nic nie może. Dla niej wojna to kwestia przetrwania. Jeśli będzie trwać w takiej postaci jak przed 2022 r., to spróchnieje, rozpadnie się, straci terytoria na rzecz silnych światowych graczy.