Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Europa szykuje gwarancje i wojska, USA dają backup. Ukraina ma być jak „jeżozwierz”

Wołodymyr Zełenski i Emmanuel Macron w Paryżu, 4 września 2025 r. Wołodymyr Zełenski i Emmanuel Macron w Paryżu, 4 września 2025 r. Ludovic Marin / Forum
Macron przekonuje, że Waszyngton za kilka dni przedstawi swoją wizję wkładu w gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Na paryskim szczycie „koalicji chętnych” aż 26 krajów zobowiązało się wesprzeć Kijów wojskowo po zawieszeniu broni.

Prezydent Emmanuel Macron, który był w czwartek gospodarzem szczytu „koalicji chętnych” w Paryżu, ogłosił, że 26 krajów zobowiązało się do udziału w siłach wsparcia po zawarciu rozejmu rosyjsko-ukraińskiego, zapewniając „obecność na lądzie, morzu lub w powietrzu”. W szczycie uczestniczyli przywódcy 35 krajów (głównie wideokonferencyjnie), a wśród kilkorga obecnych na miejscu był premier Donald Tusk.

Co z Niemcami, Włochami, Polską? „Te trzy kraje również uczestniczą w gwarancjach bezpieczeństwa” – zapewniał Macron i prezydent Wołodymyr Zełenski po obradach. Istotnie, Polska od paru miesięcy deklaruje gotowość do udziału w gwarancjach dla Kijowa m.in. poprzez wsparcie logistyczne i dozbrajanie, lecz – co dziś potwierdził Tusk w Paryżu – bez wysyłania polskich żołnierzy do Ukrainy. Włosi również nie chcą swoich wojsk w misji wsparcia, a Niemcy jeszcze nie rozstrzygnęły tej sprawy.

Gwarancje Europy, backup USA

Narada koalicji chętnych zakończyła się telekonferencją z prezydentem Donaldem Trumpem, który wzywał Europejczyków, by przestali kupować ropę z Rosji oraz wywierali presję gospodarczą na Chiny w odwecie za „finansowanie rosyjskich wysiłków wojennych”. Nie podał jednak szczegółów udziału USA w gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, bez których cała inicjatywa Macrona wydaje się bardzo chwiejna. „Wsparcie amerykańskie dla gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy będzie sfinalizowane w najbliższych dniach” – przekonywał prezydent Francji.

Jest pewne, że USA nie zamierzają wysyłać do Ukrainy swych żołnierzy, lecz Trump w sierpniu sygnalizował gotowość do wsparcia wywiadowczego oraz – bliżej nieokreślonego – lotniczego. Mocny udział USA w gwarancjach (nazywany teraz w dyplomatycznym żargonie „backupem” USA dla misji wojskowej) jest dla wielu Europejczyków warunkiem wysłania własnych żołnierzy do Ukrainy. – Ale czym jest backup? Co zrobiliby Europejczycy, gdyby Rosjanie zaczęli do nich strzelać? Co wtedy zrobiliby Amerykanie? Macron mówi, że „jesteśmy gotowi”, ale do czego konkretnie na polu walki? – pytał w tym tygodniu jeden z unijnych dyplomatów.

Ukraina domaga się sformułowania gwarancji bezpieczeństwa ze strony Zachodu przed ewentualnymi kompromisami z Rosją. Szkopuł w tym, że dyskusje na temat zachodnich żołnierzy w Ukrainie dotyczą dość mglistej przyszłości – mieliby bowiem zostać rozmieszczeni na miejscu po zawieszeniu walk do strzeżenia rozejmu czy nawet pokoju, a przecież Rosja nie jest gotowa do poważnych rozmów na ten temat. Również w czwartek Kreml powtórzył, że jest i będzie przeciwny rozmieszczaniu zachodnich żołnierzy w Ukrainie.

Czytaj też: NATO bis? Jakie gwarancje i od kogo może dostać Ukraina. I co to oznacza dla nas

Trump próbuje się wyplątać

Prezydent Trump – jak się wydaje – nadal nie stracił wiary w możliwość dość rychłego skłonienia Putina do szczerych negocjacji o zakończeniu wojny, a Europejczycy – choć bodaj w większości mają zupełnie odmienną ocenę intencji Rosji – postawili na schlebianie Trumpowi i publiczne udawanie, że wierzą w duże szanse jego wysiłków. Chodzi o niezrażanie go, uniknięcie zaostrzania antagonizmów na linii USA–Europa oraz – to scenariusz optymistów – wspólne i dość szybkie dojście z Trumpem do momentu, kiedy by sobie uzmysłowił, że jego złudzenia wobec Putnia były bardzo odległe od prawdy. A wtedy może ostatecznie zrealizowałby groźby co dodatkowych ciężkich sankcji na Rosję, a może i postawił na duże dozbrajanie Ukraińców.

„Jeśli Rosja będzie odrzucać rozmowy pokojowe, będą sankcje w koordynacji z USA” – zapowiedział w czwartek Macron, choć Paryż nie może mieć pewności co do zamiarów Trumpa. Zdaniem pesymistów prezydent USA w istocie dąży do jak najszybszego wyplątania Ameryki z poważniejszego zaangażowania w sprawy Ukrainy, a Europejczycy liczący na coś przeciwnego tylko próbują zaczarowywać ponurą rzeczywistość.

Sam Zełenski podkreślał w Paryżu, że najpilniejszym zadaniem jest wzmacnianie ukraińskiej armii – już teraz, a nie w kontekście przyszłych gwarancji chroniących rozejm.

„Pierwszą i najmocniejszą linią gwarancji bezpieczeństwa są silne ukraińskie wojska bez żadnych ograniczeń. Musimy przekształcić Ukrainę w stalowego jeżozwierza niestrawnego dla obecnych i przyszłych agresorów” – powiedziała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

Postulat „jeżozwierza” był do niedawna nazywany również „wariantem izraelskim” – militarne, technologiczne i zbrojeniowe wsparcie USA od dekad wystarcza Izraelczykom, nie trzeba słać żołnierzy na ich wojny. Długofalowe dozbrajanie ukraińskiego jeżozwierza wymagałoby dużych pieniędzy, co obecnie odświeża w Brukseli dyskusje o przejęciu zamrożonych głównie w Belgii aktywów rosyjskiego banku centralnego, by przekazać ja na potrzeby Ukrainy teoretycznie na poczet przyszłych rosyjskich reparacji.

Czytaj też: Jaki pokój dla Ukrainy? Putin chce ją okroić z pomocą Trumpa. „A my naprawdę możemy być następni”

Jeżozwierz i misja wojskowa

Wojskowi z koalicji chętnych w ostatnich dniach rozmawiali o gwarancjach bezpieczeństwa nie tylko na lądzie, lecz także poprzez patrole powietrzne i morskie, w tym skierowanie sił do usuwania min na Morzu Czarnym. Macron i Zełenski odmówili ujawnienia wielkości kontyngentu żołnierzy, który koalicja chętnych byłaby gotowa wysłać do Ukrainy, dodając, że kwestia jest nadal dyskutowana i będzie zależała od działań USA. Przecieki z ostatnich miesięcy mówiły o 20–30 tys., czyli liczbie niezdolnej do bojowego utrzymania linii rozejmowej, lecz gwarantującej polityczne i wojskowe zaangażowanie krajów Zachodu, które w razie złamania rozejmu przez Rosję powinny skierować do Ukrainy większe siły.

Scenariuszem obecnie optymalnym dla Kijowa byłoby uzupełnienie dwóch omawianych w Paryżu elementów gwarancji bezpieczeństwa (jeżozwierz oraz przyszła misja wojskowa koalicji chętnych) dodatkowymi dwustronnymi gwarancjami pomocy ze strony USA, np. na wzór rozwiązań wymyślonych dla Korei Południowej lub Japonii. Ale ta opcja przynajmniej na razie nie leży na stole.

Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Czynsze grozy. Są takie bloki, które zamieniły się w miejsca walk. Podwyżki, straszenie sądem, finansowa panika

Wspólnoty mieszkaniowe zaczęły masowo powstawać w Polsce 30 lat temu. Były jak powiew wolności: małe środowiska rządzące się przejrzystymi, demokratycznymi zasadami. Dziś to tylko wspomnienie. Demokracja wynaturzona, zarząd jak dyktatura, kontroli państwa brak.

Marcin Kołodziejczyk
06.03.2026
Reklama