Polowanie na rosyjski tankowiec. Najostrzejszy i zaskakujący ruch Trumpa wymierzony w Rosję
Doniesienia są na razie skąpe, ale zdają się potwierdzać domysły, że Amerykanie w asyście Brytyjczyków zechcą zatrzymać i przejąć na północnym Atlantyku rosyjski tankowiec, którego nie dali rady zająć na Karaibach.
Rozpoczęcie operacji miał potwierdzić amerykańskiej stacji urzędnik mający dostęp do informacji o akcji. Na razie nie ujawniono szczegółów dotyczących tego, w jaki sposób i jakimi siłami miałby zostać wykonany nakaz przejęcia statku, do którego eskorty Rosja miała skierować jednostki swojej floty. Taka operacja na otwartym oceanie jest ryzykowna, nawet jeśli nie groziłaby konfrontacją zbrojną z rosyjskimi „ochroniarzami”. Desant komandosów na morzu w styczniowych warunkach północnego Atlantyku to sprawa nieporównanie bardziej niebezpieczna niż ich wtargnięcie pod osłoną parasola lotniczego na „wrogie” terytorium Wenezueli.
Poza wszystkim oznacza jednak najostrzejszy – i dlatego niespodziewany – ruch Trumpa wymierzony w Rosję. Nawet jeśli ta Rosja to w tym przypadku trzysta metrów pływającej stali pod rosyjską banderą.
Czytaj także: Strategia Ameryki Trumpa. To nie był dobry tydzień dla Europy, a teraz jeszcze to
Eskalacja
Ta historia ma już kilka tygodni, ale do tej pory wydawała się przebiegać po myśli Moskwy. Stary i zardzewiały tankowiec Bella 1, który pod banderą Gujany w grudniu miał zawinąć do jednego z portów Wenezueli po transport ropy, wbrew amerykańskiej blokadzie, zdołał wymknąć się z zastawionych sideł.
Straż Przybrzeżna USA, wykonując arbitralne polecenie Donalda Trumpa, usiłowała przechwycić jednostkę, ale ta zaczęła dynamicznie manewrować – na tyle, na ile jest w stanie to robić trzystumetrowy tankowiec.