Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Minneapolis i sprawa Floyda. Frustracja w USA narastała i eksplodowała. Prawica ma swoje woke

Minneapolis, 8 stycznia 2026 r. Minneapolis, 8 stycznia 2026 r. Octavio Jones / East News
Zastrzelenie w Minneapolis przez agentów służb imigracyjnych 37-letniej matki trojga dzieci wywołało w Ameryce gorące protesty i przypomniało sprawę George’a Floyda. Rozmawiamy o tym z Thomasem Chattertonem Williamsem, amerykańskim eseistą i krytykiem kultury, dziennikarzem „The Atlantic”.

MATEUSZ MAZZINI: Niech pan dokończy zdanie. George Floyd, zamordowany pięć lat temu w Minneapolis przez policjantów 46-letni mężczyzna, był przede wszystkim...
THOMAS CHATTERTON WILLIAMS: Biednym człowiekiem.

To nieoczywista odpowiedź, w końcu Floyd stał się ikoną ruchu Black Lives Matter, a jego śmierć rozpatrywana była niemal wyłącznie w kategoriach rasowych. Czemu jego ubóstwo było pana zdaniem ważniejsze?
Z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że w Stanach Zjednoczonych brak zasobów materialnych sprawia, że w kontaktach z aparatem przymusu stoi się na straconej pozycji, jest się narażonym na nieproporcjonalnie dużo problemów, a nawet na przemoc. Dziwię się, jak mała jest wśród Europejczyków świadomość wszechobecnej przemocy w USA. Czarnoskórzy Amerykanie giną częściej niż biali. Ale nie przypominam sobie sytuacji, w której ofiara przemocy policyjnej nie była osobą ubogą, bez względu na kolor skóry.

Moim zdaniem Floyd nie zginął przede wszystkim z powodów rasowych. Oznaczałoby to bowiem, że wszyscy czarni Amerykanie są na taką przemoc jednakowo narażeni. A tak nie jest, dane nie potwierdzają takich wniosków. Floyd zresztą w ostatnich chwilach życia robił rzeczy bardzo nietypowe dla czarnej populacji – miał przy sobie podrabiane banknoty, za które próbował kupić narkotyki, miał ogromne problemy finansowe, był bezrobotny przez dłuższy czas. Proszę sobie te cechy strukturalne przeczytać jedną po drugiej – to opis człowieka biednego, a nie czarnego.

Z drugiej strony można użyć argumentu popularnego w niektórych kręgach amerykańskiej lewicy: że był biedny właśnie dlatego, że był czarny.

Reklama