Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1426. dzień wojny. Czy Rosja mogłaby zająć Grenlandię? Europa ma mocne karty

Duński okręt patroluje wybrzeże Grenlandii, 18 stycznia 2026 r. Duński okręt patroluje wybrzeże Grenlandii, 18 stycznia 2026 r. Mads Claus Rasmussen/AFP / East News
Już sama wojna za wschodnią granicą stwarza dla nas ogromne niebezpieczeństwo. Staje się ono jednak jeszcze większe, gdy najważniejszy sojusznik usiłuje tę sytuację wykorzystać naszym kosztem.

Jak właśnie ujawniono, 17 stycznia 2026 r. ukraińskie drony dalekiego zasięgu uderzyły w poligon Kapustin Jar, poważnie uszkadzając budynek, w którym prowadzono montaż przywiezionych tu do testów częściowo rozmontowanych pocisków Oriesznik. Skala zniszczeń specjalistycznego oprzyrządowania na poligonie nie jest znana, ale sprawa jest dla Rosjan nieco kompromitująca.

18 stycznia 2026 r. Wiktor Medwedczuk, były przewodniczący Rady Najwyższej Ukrainy (2002–2005), który przebywa w Moskwie od dłuższego czasu, udzielił wywiadu agencji TASS. Potwierdził, że Rosja planowała, by w lutym 2022 r. po obaleniu władzy w Kijowie to właśnie on objął stanowisko prezydenta Ukrainy i ściśle współpracował z Kremlem. Zdradził też, że nie ma planów zawarcia żadnego pokoju czy zawieszenia broni w Ukrainie, a Rosja będzie kontynuowała wojnę do zwycięstwa bez żadnej przerwy.

Ukraińskie siły przeprowadziły całą serię kontrataków, nieco spychając Rosjan na południe i odzyskując północny skraj Pokrowska i Myrnohradu, a także pozycje po bokach obu miast. Jak oni byli w stanie nacierać w panujących tam warunkach, trudno sobie wyobrazić, ale widać, że i obrońcom nie uśmiechało się siedzieć w mroźnych okopach.

Poza tym nie odnotowano żadnych zmian na linii frontu. Walki są wciąż bardzo zaciekłe, rosyjskie wojska prowadzą ataki nękające wzdłuż całego frontu, we wszystkich możliwych miejscach. Są to szturmy zmierzające do zadawania strat i systematycznego wyczerpywania wojsk ukraińskich, nie są natomiast ukierunkowane na zajmowanie terenu.

Reklama