Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1444. dzień wojny. Tajemniczy zamach na generała w Moskwie. Putin wziął się za siłowików?

Policyjny samochód w pobliżu miejsca ataku na gen. por. Władimira Aleksiejewa w Moskwie, 6 lutego 2025 r. Policyjny samochód w pobliżu miejsca ataku na gen. por. Władimira Aleksiejewa w Moskwie, 6 lutego 2025 r. Anastasia Barashkova / Reuters / Forum
Zastępca szefa GRU gen. por. Władimir Aleksiejew został postrzelony koło swojego mieszkania i trafił do szpitala w ciężkim stanie. Dostał w rękę, nogę i pierś, więc to raczej mało profesjonalna robota.

Jak donosi jeden z rosyjskich korespondentów wojennych, po „odpięciu” Rosjan od dostępu do Starlinka, w rejonie Hulajpola doszło do incydentu, w którym 12 żołnierzy z dwóch różnych pododdziałów wzajemnie się ostrzelało. Nie wiemy, czy celnie.

Ukraińsko-rosyjskie rozmowy w Abu Zabi teoretycznie mają doprowadzić do zawarcia zawieszenia broni, ale jedyne, co ustalono, to zwyczajowa wymiana jeńców. Tej faktycznie dawno nie było, więc przydałoby się, gdyby jakaś grupa ukraińskich żołnierzy wróciła z niewoli, gdzie jest równie przyjemnie, co w piekle. Wielu jeńców umiera, nie wytrzymując tortur, podłego traktowania i niedożywienia, a teraz zapewne również z zimna.

Tymczasem Kreml uporczywie odrzuca jakiekolwiek gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy, co ewidentnie wskazuje na ich nieczyste intencje. Wszystko wskazuje na to, że planuje zostawić furtkę do kolejnego uderzenia i nie chce, żeby ktokolwiek w tym przeszkadzał. Rosja nie odstąpi tak łatwo od realizacji swoich planów, które mają dla niej znaczenie strategiczne, a nawet egzystencjalne.

Siergiej Ławrow oświadczył w rozmowie z Russia Today, że jedynym rodzajem Ukrainy, którą Rosja jest „gotowa postrzegać jako długoterminowego, wiecznego sąsiada”, jest Ukraina „przyjazna”, „niekoniecznie jest sojusznikiem”, ale pozostaje „neutralna” i „życzliwa”. To wskazuje, że Kreml dąży do przekształcenia jej w państwo marionetkowe, nawet jeśli nie będzie fizycznie kontrolować całego terytorium. Wystarczy prorosyjski rząd, tak jak na Białorusi.

A na froncie nadal bez przełomu.

Reklama