1482. dzień wojny. Starcie z Polską już się toczy. Generalicja widzi zagrożenie, ale nas nie wyręczy
Przez ostatnie dwa dni w rejonie Moskwy zestrzelono ponoć ok. 250 ukraińskich dronów. Ukazało się zdjęcie wojskowego pick-upa z zamontowanym na skrzyni najcięższym karabinem maszynowym. Zapewne jest takich więcej. Przypominamy, że pociski kal. 12,7 mm nie mają samolikwidatorów i spadają po wystrzeleniu; wystrzelone pod kątem do góry lecą daleko. Gdy z takich karabinów wali się w niebo w centrum Moskwy, wiele kilometrów dalej grad pocisków może nie tylko okno wybić... Ale to jest Rosja, nie próbujcie zrozumieć.
Zdjęcia z transportu rannych z 503. Fastowskiego Pułku Zmechanizowanego Gwardii z 19. Woronesko-Szumlińskiej Dywizji Zmechanizowanej pokazują, że Rosjanom brakuje pojazdów także do ewakuacji medycznej. Sanitariusze muszą używać noszy. Narzekają na dowództwo. Widać rosnące rozczarowanie.
Geolokalizowane nagranie opublikowane 14 marca wskazuje, że siły ukraińskie posunęły się nieco w południowym Jampolu (nieopodal Łymania), i to mimo atakujących Rosjan. Ostatnio więcej terenów zdobywają Ukraińcy, choć to nadal marginalne zmiany. W rejonie Konstantynówki obie strony zdobyły niewielkie kawałki ziemi. Reszta frontu bez zmian.
Donald Trump w wywiadzie dla NBC powiedział: „Dziwię się, że Zełenski nie chce zawrzeć układu. Powiedzcie mu, żeby się dogadał, Putin jest chętny. Z Zełenskim znacznie trudniej dobić targu”. A jest jakaś propozycja? Nie licząc żądania właściwie bezwarunkowej kapitulacji Ukrainy.
Pewien taksówkarz z Soczi, przyłapany przez policję na nagrywaniu ukraińskiego uderzenia dronowego, wydał oświadczenie w social mediach: „Ja, Paweł Aleksandrowicz Bojkut, urodzony 14 maja 1982 r.