1027. dzień wojny. Baby jagi i drony killery. Ukraińskie bezpilotowce zadają Rosjanom potężne straty
Pojawia się coraz więcej zdjęć z północnokoreańskich ataków w obwodzie kurskim. Ukraińscy żołnierze mówią, że żołnierze z Korei stosują taktykę indywidualną i poruszają się na polu walki jak 70 lat temu w czasie wojny koreańskiej. Zaskoczeniem dla nich jest obecność dronów, z którymi sobie słabo radzą. Kompania w liczbie ok. 100 żołnierzy ruszyła na pozycje ukraińskich wojsk w lesie pod Neczajewem, w obwodzie kurskim. „Specjalni Buriaci” atakowali przez otwarte pole, bez wsparcia czołgów czy innych pojazdów pancernych. Ich atak został odparty, ale połowa atakujących zginęła od ognia moździerzy, karabinów maszynowych i innej broni strzeleckiej, a także ładunków zrzucanych przez drony. Debiut wojsk północnokoreańskich nie był więc zbyt udany. A tymczasem w obwodzie donieckim wzięto do niewoli rosyjskiego żołnierza, który okazał się obywatelem Uzbekistanu. Został zmuszony przez Rosjan do podpisania kontraktu, by nie trafić do więzienia, a po odbyciu kary zostać deportowanym.