Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Desant na Grenlandię. Duńczycy spodziewali się inwazji USA. Właśnie pokazali plany obrony wyspy

Państwa zachodniej Europy wysyłały misje rekonesansowe na Grenlandię, które, choć o minimalnej, symbolicznej sile, stanowiły faktyczną zaporę dla ewentualnej amerykańskiej interwencji. Państwa zachodniej Europy wysyłały misje rekonesansowe na Grenlandię, które, choć o minimalnej, symbolicznej sile, stanowiły faktyczną zaporę dla ewentualnej amerykańskiej interwencji. Mads Claus Rasmussen / East News
W styczniu, gdy Donald Trump rozkręcał medialną kampanię oszczerstw pod adresem Danii, jego groźby siłowego przejęcia wyspy traktowano poważnie. Duńskie wojsko wysyłało worki z krwią i przygotowywało się do wysadzenia pasów startowych.

Choć światowy cykl informacyjny skurczył się do mikrorozmiarów, a amerykańska administracja niemal co tydzień kreuje nowy kryzys, przerzucając na niego atencję, w Europie o kryzysie grenlandzkim nikt nie zdążył jeszcze zapomnieć. Na pewno nie zrobili tego Duńczycy, dotychczas jeden z najbardziej proamerykańskich narodów na Starym Kontynencie. Wierny sojusznik, z historią wysyłania własnych żołnierzy do udziału w amerykańskich „wiecznych wojnach” na Bliskim Wschodzie.

Jak niedawno na łamach magazynu „The Atlantic” napisała Anne Applebaum, ta przyjaźń została zerwana bezpowrotnie. Właśnie na początku tego roku, kiedy Trump groził, że „tak czy inaczej” przejmie kontrolę nad należącą do Danii Grenlandią, a historia wspólnej walki na dalekich frontach niespecjalnie go obchodzi, bo wojska NATO jego zdaniem „unikały pierwszej linii frontu”.

Czytaj też: Grenlandia: zielony kąsek. Jak to się stało, że maleńka Dania zajęła największą wyspę świata

Duńscy żołnierze byli gotowi

To były naprawdę nerwowe i napięte tygodnie. Państwa zachodniej Europy wysyłały misje rekonesansowe na Grenlandię, które, choć o minimalnej, symbolicznej sile, stanowiły faktyczną zaporę dla ewentualnej amerykańskiej interwencji. Z praktycznego punktu widzenia pojawienie się na Grenlandii oddziałów Marines czy Delta Force doprowadziłoby przecież do wymiany ognia, bo europejscy członkowie NATO wsparliby stawiających opór Duńczyków.

Reklama