Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

1692. dzień wojny. Diesel ważniejszy niż krew. Trump ogłosił rozejm, ale Kremla nie przekonał

Preferuj w Google
Dodaj nas do ulubionych źródeł w Google, aby częściej widzieć „Politykę” w wynikach wyszukiwania.
x
Jedna z zaatakowanych przez Ukrainę moskiewskich rafinerii, czerwiec 2026 r. Jedna z zaatakowanych przez Ukrainę moskiewskich rafinerii, czerwiec 2026 r. AA/ABACA / Abaca Press / Forum
Donald Trump chce skorzystać z dostaw rosyjskiego oleju napędowego, a Ukrainę skłonić do porozumienia z Moskwą. Ogłosił nawet „energetyczne zawieszenie broni”, o którym Kijów dowiedział się z mediów.

Prezydent Donald Trump ogłosił na Truth Social natychmiastowe wejście w życie „energetycznego zawieszenia broni” między Rosją a Ukrainą. Twierdził, że obie strony wyraziły zgodę, i zaapelował: „Nie złamcie tego!”. Najwyraźniej Moskwa nic nie wiedziała o porozumieniu, co wymownie zaznaczyła rosyjska armia, która krótko po wpisie Trumpa uderzyła w ukraińską infrastrukturę krytyczną, m.in. w elektrociepłownię TEC-5 w Charkowie i obiekty energetyczne w Kijowie.

Zaskakuje sposób, w jaki Rosja potraktowała Trumpa. Na jego deklarację nie odpowiedział ani Putin, ani przewodniczący Dumy Wiaczesław Wołodin, ani nawet szef komisji energetycznej Paweł Zawalny. Można więc mówić o upokorzeniu Waszyngtonu. Moskwa najwyraźniej sądzi, że może sobie na to pozwolić. Ameryka potrzebuje rosyjskiego diesla, choćby kosztem ukraińskiej krwi.

Wołodymyr Zełenski nie skrytykował Trumpa wprost, co byłoby politycznie ryzykowne. Zamiast tego przyznał w rozmowie z portalem Axios, że o rzekomym porozumieniu dowiedział się... z mediów. „Ale jeśli prezydent Trump wynegocjował to z Putinem, to proszę nam powiedzieć, kiedy się zaczyna” – powiedział. Kijów elegancko wystawił w ten sposób Trumpa na strzał.

10 października kolejny niezidentyfikowany dron wleciał do Mołdawii i rozbił się obok miasteczka Germana, ok. 20 km od granicy.

Reklama