Nagrody Historyczne Polityki 2015: zwycięzcy
Nietypowe narracje tegorocznych laureatów
Wszystkie nagrodzone w tym roku książki wymykają się szablonom – odbiegają od (skądinąd dobrych i potrzebnych) schematów pracy historycznej.
Polityka

Kategoria: Prace naukowe i popularnonaukowe. Urszula Glensk, „Historia słabych. Reportaż i życie w dwudziestoleciu (1918–1939)” (TAiWPN Universitas)
materiały prasowe

Kategoria: Prace naukowe i popularnonaukowe. Urszula Glensk, „Historia słabych. Reportaż i życie w dwudziestoleciu (1918–1939)” (TAiWPN Universitas)

Kategoria: Wydawnictwa Źródłowe. Zbiór listów Jadwigi i Bolesława Haberów „Nie jesteśmy całkiem zapomniani…” (IPN), opracowała Małgorzata Ruchniewicz
materiały prasowe

Kategoria: Wydawnictwa Źródłowe. Zbiór listów Jadwigi i Bolesława Haberów „Nie jesteśmy całkiem zapomniani…” (IPN), opracowała Małgorzata Ruchniewicz

Kategoria: Pamiętniki i wspomnienia. Emil Marata i Michał Wójcik, „Made in Poland. Opowiada jeden z ostatnich żołnierzy Kedywu AK Stanisław Likiernik” (Wyd. Wielka Litera)
materiały prasowe

Kategoria: Pamiętniki i wspomnienia. Emil Marata i Michał Wójcik, „Made in Poland. Opowiada jeden z ostatnich żołnierzy Kedywu AK Stanisław Likiernik” (Wyd. Wielka Litera)

Debiut: Anna Wylegała, „Przesiedlenia a pamięć. Studium (Nie)pamięci społecznej na przykładzie ukraińskiej Galicji i polskich Ziem Odzyskanych” (Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika)
materiały prasowe

Debiut: Anna Wylegała, „Przesiedlenia a pamięć. Studium (Nie)pamięci społecznej na przykładzie ukraińskiej Galicji i polskich Ziem Odzyskanych” (Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika)

Prace naukowe i popularnonaukowe

Każdy sąd konkursowy lubi odkrywać nowe talenty, znajdować nowe objawienia. Jeżeli więc na przykład jakaś praca została już gdzieś wcześniej nagrodzona, chętniej wyróżnia się inną, jeszcze nienagłośnioną. Oczywiście pod warunkiem, że trzyma odpowiednie standardy. Inny sekret jurorów to umowne (w kolejnej edycji naszych nagród stanie się regulaminowe) założenie: do dwóch razy sztuka. Czyli jeśli ktoś był już dwukrotnie laureatem danej nagrody, niechętnie przyznaje mu się ją kolejny raz. Piszę o tym, bo czytelników może zastanawiać fakt, iż wśród nominowanych do naszej nagrody historycznej (patrz POLITYKA 19) nie znalazły się tak wybitne dzieła, jak Andrzeja Friszkego „Rewolucja Solidarności 1980–1981” (Wyd. Znak Horyzont/ISP PAN/Europejskie Centrum Solidarności) czy Alexandry Richie „Warszawa 1944. Tragiczne powstanie” (W.A.B./Grupa Wydawnicza Foksal). Nie znalazły się właśnie z przyczyn wyżej wymienionych.

Bardzo bliska nagrody była praca Mirosława Szumiły „Roman Zambrowski 1909–1977. Studium z dziejów elity komunistycznej w Polsce” (IPN). Można ją uznać za napisaną zgodnie z klasycznym kanonem pracy historycznej. Poprzedzona rozległą kwerendą, wprowadza w obieg naukowy wiele nowych i ważnych źródeł. Dzieje wzlotu i upadku politycznego jednego z przywódców Polskiej Partii Robotniczej są również ważnym przyczynkiem do rozbioru stereotypu „żydokomuny”. Książkę Szumiły ustawiłbym na półce obok równie ciekawych, a wydanych w 2009 r. (też były wówczas rozpatrywane jako kandydatury do naszej nagrody) monografii Anny Sobór-Świderskiej o Jakubie Bermanie oraz Eryka Krasuckiego o Jerzym Borejszy.

Laureatką tegorocznej nagrody w kategorii prac naukowych i popularnonaukowych została Urszula Glensk za „HISTORIĘ SŁABYCH. REPORTAŻ I ŻYCIE W DWUDZIESTOLECIU (1918–1939)” (TAiWPN Universitas) przede wszystkim dlatego, że wprowadziła nowy temat na wokandę. Wywołała problem, o którym – w odniesieniu do II RP – przez ostatnie ćwierć wieku pisano niewiele albo bardzo jednostronnie. By przedstawić historię dyskryminowanych i wykluczonych w dwudziestoleciu międzywojennym, posłużyła się reportażem literackim. Trafnie napisał jeden z naszych jurorów, prof. Wiesław Władyka, że „odczytanie na nowo reportaży jest niezwykle interesujące i może przyciągać do książki nie tylko czytelników wrażliwych na wdzięk tego gatunku dziennikarskiego, mającego w polskim czasopiśmiennictwie świetną i unikalną tradycję, ale także samych reporterów współczesnej prasy”.

Wydawnictwa źródłowe

Nietypowym kandydatem do nagrody był też zbiór listów Jadwigi i Bolesława Haberów „NIE JESTEŚMY CAŁKIEM ZAPOMNIANI…” (IPN), opracowanych przez Małgorzatę Ruchniewicz. Wiosną 2015 r. mija 75 rocznica pierwszych wojennych wywózek Polaków na Syberię, a w roku wydania książki minęła 60 rocznica początku drugiej repatriacji Polaków z ZSRR. Pamiętników sybiraków, relacji zesłańców ukazało się sporo. Wiele – świetnych, że powołam się chociażby na nagrodzony przez POLITYKĘ w 1990 r. arcyznakomity pamiętnik Barbary Skargi („Po wyzwoleniu 1944–1956”). Ośrodek wrocławski od dawna przewodzi w wydawaniu wspomnień sybiraków. Dr hab. Małgorzata Ruchniewicz, pracownik Uniwersytetu Wrocławskiego, wnosi tu cenny wkład.

Pisze ona: „Swoją publikacją, zawierającą unikalny i bardzo osobisty materiał źródłowy, chciałabym zwrócić uwagę na los »żołnierzy zapomnianych«, tysięcy mężczyzn i kobiet skazanych po wojnie na wiele lat za wymyślone zbrodnie (kolaborację z Niemcami, szpiegostwo, zdradę ZSRR) i osadzonych na wiele lat w Gułagu. Wojna i łagry zabrały im młodość, zdrowie, często szanse na udane życie rodzinne i zawodowe. Przeżyli nie tylko gorycz klęski swej sprawy, ale i bolesne poczucie odrzucenia, zapomnienia, izolacji od własnego kraju i rodzin. (…) Do tej grupy należeli bohaterowie mojej książki, Jadwiga i Bolesław Haberowie z Łucka na Wołyniu. Byli aktywni w antyniemieckim podziemiu od 1941 r. Zostali zatrzymani przez NKWD w maju 1944 r. w Krzemieńcu. Po skazaniu na 8 i 10 lat pozbawienia wolności trafili do obozów w pobliżu Karagandy (Kazachstan). Jadwiga, przebywając w krzemienieckim areszcie, zetknęła się z Ireną Sandecką”. Właśnie za jej pośrednictwem rozdzieleni małżonkowie przekazywali sobie później informacje.

Ze znakomitego wstępu Małgorzaty Ruchniewicz dowiadujemy się, że „Haberom podczas odbywania kary pozbawienia wolności nigdy nie udało się spotkać ze sobą, choć natykali się na znajomych i często byli blisko siebie. Za pośrednictwem Sandeckiej zapewniali się więc o trwałości uczucia ich łączącego, o staraniach pozostania takimi, jacy byli kiedyś, czyli o walce z negatywnym oddziaływaniem obozu – nie tyle na zdrowie, ile na charakter. O swoim stanie i potrzebach pisali Sandeckiej szczerze, prosząc jednak, by nie przekazywała tego współmałżonkowi, aby go dodatkowo nie martwić. Irena (…) była jedyną nicią łączącą ich z życiem na wolności, z Ojczyzną”.

Świadectwo Jadwigi i Bolesława Haberów jest wyjątkowe. Mimo że – a może dlatego, że – ze względów cenzuralnych musieli być tak bardzo ostrożni w pisaniu. W drobiazgach, w aluzjach, w sygnałach o stanie uczuć odkrywamy w tym tomie los zesłańca.

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj