Rozmówców możemy zanudzić na 9 sposobów. A na 4 sposoby – nudy w rozmowie uniknąć
Jeśli rozmowa z drugim człowiekiem nie dostarcza nam przyjemności albo wydaje się mało treściwa, to głównie dlatego, że nie dość się nawzajem słuchamy – dowodzą psychologowie.
.
Leo Hidalgo/Flickr CC by 2.0

.

Niezależnie od tego, czy rozmowę toczymy z kimś nam bliskim czy zupełnie obcym (choćby potencjalnym pracodawcą) – nie chcielibyśmy raczej uchodzić za kogoś, kto ma niewiele do powiedzenia. Podtrzymywanie rozmowy nie zawsze zaś polega na tym, żeby mówić cokolwiek, byle uniknąć niezręcznej ciszy.

Potrzeba wywarcia dobrego wrażenia wbrew pozorom nie uruchamia się wyłącznie wtedy, gdy ubiegamy się o posadę albo odbywamy służbowe spotkanie. Okoliczności mogą być różne, nawet zupełnie swobodne. Być może każdy tego kiedyś doświadczył – wyłączył się w trakcie rozmowy, wymazał z pamięci czyjąś barwną opowieść albo sam się zawahał, zanim przytoczył własną (może nie jest dość ciekawa?). Czy takich niezręczności da się w ogóle uniknąć?

Psycholog Mark Leary wraz ze współpracownikami przeprowadził w tym zakresie szereg badań i wysnuł taki wniosek: nudzimy i tym, co mówimy, i tym, w jaki sposób mówimy. Liczą się zatem treść oraz metoda opowiadania, co czyni sprawę bardziej skomplikowaną – okazuje się bowiem, że nawet jeśli mamy do przekazania coś istotnego albo interesującego, już sposób mówienia (tempo, pauzy, dobór słów) może zniechęcić i zdekoncentrować naszych słuchaczy.

Co gorsza – powiada Leary – jeśli ktoś uzna nas za nudnych, będzie skłonny przypisać nam również inne niechciane cechy. Taki urok pierwszego wrażenia: skoro nie mamy nic do powiedzenia, to może nie warto spędzać z nami czasu? Podobne osądy wydają się krzywdzące, ale – niestety – całkiem powszechne.

Leary prowadził badania ankietowe – swoich badanych przepytywał, co sprawia, że ludzie wydają się im nudni. Odpowiedzi zebrał i uszeregował w 9 podstawowych kategorii:

1. „Negatywny” egocentryzm. Tj. nawet nie tyle koncentracja na własnych odczuciach, ile pewien wdrukowany negatywizm. Badani zdefiniowali tę właściwość następująco: „użalanie się nad sobą i narzekanie, koncentracja na własnych problemach i zupełny brak zainteresowania sprawami innych ludzi”. A zatem chodzi o pewne przeciwieństwo hurraoptymizmu. Zaznaczmy: badani tę właściwość wskazywali najczęściej – podobny styl prowadzenia rozmów wydał im się zatem najbardziej nużący.

2. Banalność. Krótko mówiąc: opowiadanie o sprawach mało odkrywczych, powtarzanie wyświechtanych fraz czy tez. Badani tłumaczą: „Opowiadanie o rzeczach oczywistych i w sposób powierzchowny. Koncentracja na jednym wątku, przytaczanie tych samych opowieść i żartów – na okrągło”.

3. Niewielka emocjonalność. Sugerująca brak zaangażowania. Nawet jeśli nie jesteśmy w formie, nasi rozmówcy z trudem zniosą brak choćby umiarkowanego entuzjazmu. Trudno się też słucha monotonnych wypowiedzi. Nie pomagają unikanie kontaktu wzrokowego i niewielka ekspresja (wyrażana choćby mimiką).

4. Opieszałość. Czyli pewna powolność. Badani: „Powolne snucie opowieści, częste pauzy, długie momenty zawahania, nim wygłosi się jedną myśl, przeciąganie rozmów”. Opieszałość – jak się okazuje – przeszkadza nam nawet w nieformalnych kontaktach.

5. Bierność. Unikanie sytuacji, w których należy wydać własny osąd, ustosunkować się, zdradzić opinię na dany temat. Zdaniem badanych bierność polega też na tym, że mówi się rzeczy przewidywalne, żeby się komuś przypodobać albo w najlepszym wypadku nie narażać. Bierność zarzuca się też tym, którzy nieustannie przytakują i zgadzają się z innymi.

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj