Podkast specjalny. Odc. 14
Kwaśniewski z Baczyńskim. 2027 jak 2005? Tu ustawki nie będzie, przed nami kluczowe wybory
Po raz kolejny gości u nas Aleksander Kwaśniewski i w rozmowie z redaktorem naczelnym „Polityki” Jerzym Baczyńskim zastanawiają się nad możliwymi scenariuszami na okres przed kolejnymi wyborami. Czy rozłam w PiS to rodzaj ustawki? Były prezydent uważa, że nie. – Co nie oznacza, że po wyborach nie jest możliwa współpraca Morawieckiego z PiS i z resztą. Ale samo wyjście 40 posłów, stworzenie własnego klubu to już rozwód ze wszystkimi konsekwencjami, jakie niesie – tłumaczy Aleksander Kwaśniewski.
Przyszłoroczne wybory parlamentarne prawdopodobnie będą istotnym trzęsieniem ziemi dla wszystkich i zmienią polską scenę polityczną porównywalnie do tych z 2005 r. – a wtedy rozpoczął się czas duopolu Platformy Obywatelskiej i PiS.
Tu właśnie ważna może być rola nowego ugrupowania Mateusza Morawieckiego. – Tusk czeka na partnera. Może się okazać, że Lewica i PSL to za mało, więc być może trzeba rozpocząć rozmowy choćby z Morawieckim. Oczywiście warunek tego ostatniego może być taki: zbudujemy rząd z Platformą, ale pod warunkiem, że nie będzie tam Donalda Tuska. Na co z kolei młode pokolenie Platformy nie musi patrzeć tak znowu niechętnie.
Nie da się już kolejnych wyborów wygrać hasłem w rodzaju „Polska w ruinie”. Trudno będzie w nie uwierzyć. Byłoby to zresztą zdaniem byłego prezydenta potwornie destrukcyjne dla świata i ludzi polityki. – Tymczasem wartością, którą trzeba w polskiej polityce przywrócić, jest ciągłość – mówi Kwaśniewski.
Czy w takim razie to prezydent Karol Nawrocki może się stać monterem nowej koalicji i wprowadzić tylnymi drzwiami ustrój prezydencki? – Taka możliwość jest, choć tak się nie musi stać – mówi Aleksander Kwaśniewski. Zmiany zaszły jego zdaniem już wcześniej: po raz pierwszy PiS ma mocnych konkurentów po prawej stronie. – Na tym tle wybór Nawrockiego śni się dziś pewnie prezesowi Kaczyńskiemu jako koszmar – mówi były prezydent. – Sam pomysł z kandydatem obywatelskim miał sens, bo kandydat związany z czołówką PiS wyborów by nie wygrał. Natomiast to, że spośród tych obywatelskich wybrał Kaczyński człowieka nadaktywnego i w poglądach radykalnego – to już działanie na własne nieszczęście.
Na czym polega ten radykalizm? O tym prezydent Kwaśniewski opowiada na podstawie swoich doświadczeń z innymi politykami (np. Viktorem Orbánem) czy... z piłką nożną.
– Konstytucyjnie prezydent wyznacza premiera – i tu nie ma żadnych ograniczeń poza tym, że premier musi uzyskać wotum zaufania parlamentu. I nie mam wątpliwości, że będzie to człowiek Karola Nawrockiego. A jeśli to się uda i on większość dla takiego rządu zbuduje, to mamy system quasi-prezydencki – wyjaśnia nasz rozmówca. Ale to nie jest jego zdaniem scenariusz jedyny. – Mogę sobie wyobrazić sytuację, w której koalicja demokratyczna uzyskuje wynik blisko 50 proc. i później rozmowy z Morawieckim mogą być zasadnicze dla układu sił. To pokazuje sens planu Morawieckiego: bycie partią obrotową.
Czy jesteśmy blisko rozstrzygnięć w tej sferze? Mówiąc językiem piłkarskim: to dopiero koniec pierwszej połowy dogrywki. Coś więcej będziemy wiedzieli już w listopadzie – po wyborach w USA. Wcześniej jednak na Polityka.pl i na kanale YouTube „Polityki” kolejna rozmowa Jerzego Baczyńskiego z Aleksandrem Kwaśniewskim, na którą zapraszamy już dziś.