Władyka żegna Jedlickiego: Odszedł wspaniały humanista i wrażliwy obywatel
Nie do zapomnienia pozostaną myśli Jerzego Jedlickiego, gdy mówił o miłości i o przyjaźni, o lojalności i wierności wobec siebie, a przede wszystkim wobec innych.
Prof. Jerzy Jedlicki
WOJCIECH OLKUSNIK/Agencja Gazeta

Prof. Jerzy Jedlicki

Zmarł Jerzy Jedlicki, wielki historyk, wspaniały humanista i wrażliwy, odpowiedzialny obywatel. Na każdym z tych pól zostawił wielki dorobek i czytelny ślad. Wzmacniany osobistym świadectwem i oddziaływaniem na innych, na seminariach, spotkaniach domowych, w wielu rozmowach. Dla wielu był prawdziwym mentorem, nauczycielem, niekwestionowanym autorytetem. Zwłaszcza że umiał nawiązać serdeczny kontakt nawet z młodszymi od siebie o jedno, dwa pokolenia.

Urodzony w 1931 roku (temu pokoleniu poświęcił nawet swoją opowieść biograficzną) już świadomie przechodził przez kolejne epoki Polski, w tym Zagładę, potem komunizm, rewizjonizm – jak to się kiedyś nazywało – aż po aktywny udział w opozycji demokratycznej, przez internowanie, wreszcie rok 1989.

Był to życiorys aktywny, zaangażowany, ale też przemyślany i poddany głębokiej refleksji, z którą umiał się wspaniale dzielić. Bo dopóty starczało sił, także w ostatnich latach, brał udział w życiu publicznym jako obywatel i jako dyskutant, zawsze gotowy wystąpić w obronie wartości, demokracji, tolerancji, państwa prawa i mniejszości. Niezapomniane zostaną wypowiedzi Profesora w obronie choćby poprawności politycznej (uważał, że jest ona konieczna dla podtrzymania wspólnoty demokratycznej) czy propozycje, by dla podniesienia odpowiedzialności obywatelskiej nie tylko obniżyć wiek wyborczy do 16 lat, ale też tych obywateli dopuszczać do urn wyborczych po zdaniu prostego egzaminu z wiedzy politycznej. To była oczywiście świadoma prowokacja, ale zmuszała jednak do myślenia o państwie jako obowiązku.

Był uczonym o wielkim dorobku, zajmował się historią gospodarczą XIX wieku, antropologią społeczną, a przede wszystkim dziejami polskiej inteligencji. Kierował zresztą przez wiele lat dobranym zespołem badawczym, zajmującym się tą tematyką w Instytucie Historii PAN. Tam powstały wielkie dzieła pod patronatem naukowym i moralnym Profesora. Miał też nieustanną gotowość do zadawania podstawowych pytań, adresowanych do przeszłości, ale przecież także do teraźniejszości. Pytań o cywilizację („jakiej Polacy potrzebują”), o nowoczesność, o polskość, o liberalizm, o zniewolenie i wreszcie o antysemityzm. Nigdy nie myślał i nie mówił „byle jak”, zawsze przemyślany, wyposażony w notatki, dociekliwy i nieustępliwy.

Pisał w sposób niezwykle jasny, precyzyjny, a jednocześnie pięknie. Potrafił dobrać środki wyrazu do treści, potrafił wzruszać, poruszać najgłębsze pokłady historycznej empatii. Był historykiem, był inteligentem, jak gdyby zrodzonym w XIX stuleciu, i był humanistą. W każdym sensie, ale na pewno także w zamyśleniu nad ludzkimi losami, nad człowieczeństwem jako doświadczeniem jednostkowym. Nie do zapomnienia pozostaną myśli Jerzego Jedlickiego, gdy mówił o miłości i o przyjaźni, o lojalności i wierności wobec siebie, a przede wszystkim wobec innych.

Przyjemnie też wspomnieć Profesora jako bliskiego czytelnika i od czasu do czasu jako autora POLITYKI.

Żegnaj, Przyjacielu.

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj