Przewrót majowy – ratunek dla państwa czy krwawy zamachu stanu?
Przełom 1925/26 roku niósł ze sobą kolejny krach ekonomiczny oraz polityczny.
Warszawa, 15 maja 1926. Zaprzysiężenie gabinetu Kazimierza Bartla (czwarty z lewej). Trzeci z lewej minister spraw wojskowych Józef Piłsudski.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Warszawa, 15 maja 1926. Zaprzysiężenie gabinetu Kazimierza Bartla (czwarty z lewej). Trzeci z lewej minister spraw wojskowych Józef Piłsudski.

Warszawa, 12-15 maja 1926. Wojsko w okopach podczas przewrotu majowego.
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Warszawa, 12-15 maja 1926. Wojsko w okopach podczas przewrotu majowego.

14 listopada 1925 r. premier Władysław Grabski podał się do dymisji. Kolejny gabinet (Aleksandra Skrzyńskiego) utrzymał się tylko pół roku, po czym nastąpiło kilka nieudanych prób utworzenia rządu. 10 maja 1926 r. premierem został Wincenty Witos, co oznaczało powrót niepopularnych rządów centro-prawicowych z 1923 r. Dwa dni później Józef Piłsudski – od trzech lat nie biorący udziału w życiu politycznym – dokonał zbrojnego zamachu stanu na czele wiernych mu oddziałów wojskowych. W czasie walk zginęło niemal 400 osób. Prezydent Stanisław Wojciechowski, premier Wincenty Witos i ministrowie podali się do dymisji. Nowym prezydentem został Ignacy Mościcki, nowym premierem – Kazimierz Bartel. Zaczęły się rządy sanacyjne (od łacińskiego sanatio – uzdrowienie), pogłębiał się ideologiczny podział w społeczeństwie.

Maciej Rataj (marszałek Sejmu) w dzienniku

Codzienne prawie demonstracje bezrobotnych pod Ministerstwem Pracy i urzędem zapomóg; bierne zachowanie się władz, prostracja ośmiela elementy wywrotowe. Mówi się na wszystkie strony o zamachu komunistycznym, 1 maja oczekuje się z niepokojem w kołach burżuazyjnych, atmosfera niepewności i podniecenia.

Warszawa, 30 marca 1926

Rząd [Aleksandra Skrzyńskiego] przedłożył Prezydentowi Rzeczpospolitej swą dymisję. Prezydent dymisji nie przyjął, uzasadniając to tym, że za kilka dni przypada termin wypłacenia uposażeń funkcjonariuszom państwowym [...]. Ponadto Prezydent nie widzi obecnie żadnych szans utworzenia nowego rządu i uzyskania przezeń zaufania Sejmu i uchwalenia budżetu.

Warszawa, 12 kwietnia 1926

[Maciej Rataj, Pamiętniki (19181927), Warszawa 1965]

Wincenty Witos (przywódca PSL „Piast”)

Atmosfera zaczęła się robić niezwykle gorąca. Wszystko się niemal w oczach zaczęło rozłazić. […] Odbywające się prawie bez przerwy obrady stronnictw nie zdołały sprawy ani na krok posunąć naprzód. Społeczeństwo wrzało gniewem przeciw Sejmowi i politykom. Powszechnie mówiono, że sponiewierano władzę i wyrzucono ją na ulicę – i to przez tych właśnie, co powinni być jej strażnikami. […] Posłowie, a szczególnie przywódcy klubów, snuli się po Sejmie jak cienie. W kuluarach sejmowych nastrój był okropny, a zarazem dziwny. Dziennikarze kpili z Sejmu, z posłów, a nawet z Prezydenta. W poszczególnych klubach panowała zupełna beznadziejność. Ludzie przechodząc koło siebie nawet nie rozmawiali.

Prezydent Wojciechowski chodził jak struty, zapowiadając rezygnację ze swego stanowiska.

Warszawa, pierwsze dni maja 1926

[Wincenty Witos, Moje wspomnienia, t. 3, Paryż 1965]

Józef Piłsudski w wywiadzie

Momentem, który mnie zmusił do decyzji, było utworzenie rządu [Wincentego Witosa], przypominającego mi bezecnej pamięci rząd [z koalicji PSL „Piast” z Chrześcijańskim Związkiem Jedności Narodowej w 1923 roku], z powodu którego wyszedłem ze służby państwowej, nie chcąc swoim imieniem i służbą popierać ludzi, którzy, zdaniem moim, brali udział w najcięższej zbrodni, dokonanej na Polsce – w zabójstwie Prezydenta Rzeczpospolitej Gabriela Narutowicza. […]

Decyzję wystąpienia powziąłem z wewnętrznym postanowieniem starać się jedynie o obalenie rządu, nie występując zresztą przeciwko osobie pana prezydenta Wojciechowskiego.

Sulejówek

[Józef Piłsudski, Pisma zbiorowe, t. IX, Warszawa 1937, wywiad prasowy z 25 maja 1926]

Aleksandra Piłsudska (żona Józefa Piłsudskiego)

O godzinie siódmej rano 12 maja [Piłsudski] wyjechał z Sulejówka do Rembertowa, zapowiadając, że będzie na obiedzie, tak jak zwykle o drugiej trzydzieści. O pierwszej zatelefonował, że plany uległy zmianie i że miał się rozpocząć lada chwila marsz do Warszawy, wobec czego wróci dopiero wieczorem. Jeszcze wtedy ani mąż, ani jego oficerowie nie myśleli o niczym innym, jak tylko o demonstracji.

Sulejówek, 12 maja 1926

[Aleksandra Piłsudska, Wspomnienia, Warszawa 2004]

Mieczysław Rybczyński (minister robót publicznych)

W pałacu Rady Ministrów zjawił się Prezydent Wojciechowski, oświadczając, że jedzie na most Poniatowskiego, aby rozmówić się z Piłsudskim. Od tej chwili właściwie wziął w ręce ster wypadków. Witos wyglądał na zupełnie wykolejonego człowieka, który niepotrzebnie wlazł w całą aferę. Takie wrażenie robił do końca. Właściwie powinien był wziąć odpowiedzialność za krok Prezydenta i również pojechać lub nie dopuścić do jazdy Wojciechowskiego.

Warszawa, 12 maja 1926

[Mieczysław Rybczyński, Wypadki majowe 1926 roku, „Zeszyty Historyczne” nr 86, Paryż 1988]

Kajetan Morawski (minister spraw zagranicznych)

Usłyszeliśmy pierwsze strzały i odtąd w tym prostym stwierdzeniu, że to zaledwie osiem lat po odzyskaniu niepodległości Polacy strzelają do Polaków, streścił się dla mnie cały tragiczny sens dalszych wydarzeń.

Warszawa, 12 maja 1926

[Kajetan Morawski, Tamten brzeg. Wspomnienia i szkice, Paryż 1961]

Herman Lieberman (adwokat, poseł PPS)

Tymczasem 13 i 14 maja na ulicach dalej wrzała walka. Wojska Piłsudskiego, po zaciętym oporze szkoły podchorążych, zajęły Belweder opuszczony przez prezydenta i rząd [którzy wycofali się do Wilanowa], po czym Witos ze swoimi kolegami zaniechali dalszego oporu i rozszerzenia wojny na całą Polskę.

Warszawa, 14 maja 1926

[Herman Lieberman, Pamiętniki, Warszawa 1996]

Premier Wincenty Witos

Marszałek Rataj przybył do Wilanowa już późną nocą. W rozmowie z nami oświadczył, że nie nalega na naszą decyzję, jednak widzi beznadziejność dalszej walki, która, w warunkach wytworzonych, poza rozlewem krwi nic przynieść nie może. Jeśliby prezydent i rząd zdecydowali się na ustąpienie, to on mógłby się podjąć pośrednictwa między rządem i Piłsudskim, mimo że dla niego będzie to sprawa bardzo ciężka i przykra. Po złożeniu tego oświadczenia wyszedł, zostawiając nas w pokoju samych. Po jego wyjściu rozpoczęła się ożywiona i szeroka narada. [...] Prezydent Wojciechowski zdecydował się bez namysłu na swoje ustąpienie.

Wilanów, 14 maja 1926

[Wincenty Witos, Moje wspomnienia, t. 3, Paryż 1965]

Kajetan Morawski

Zaczął się więc drugi okres międzywojennego dwudziestolecia. […] Brak wzajemnej wyrozumiałości i zdolności do kompromisu stanowi jedną z cech naszego narodu. Posiadamy za to, jako odpowiednik politycznej pobudliwości i gwałtowności doraźnych ocen, skłonność zapominania, w miarę upływu czasu, minionych uraz. Po odzyskaniu niepodległości wielu aktywistów i pasywistów dobrej woli wierzyło szczerze, że ich przeciwnicy są wyrazicielami interesów obcych. Zarzucano sobie wzajemnie moskalofilstwo i służbę państwom centralnym. Zmuszeni do współpracy, zrozumieli jedni i drudzy rychło bezzasadność dawnych podejrzeń. Pomajowe różnice były trudniejsze do zatarcia, bo […] podział na zwycięzców i zwyciężonych przetrwał usztywniony w […] systemie rządów monopartyjnych.

[Kajetan Morawski, Tamten brzeg. Wspomnienia i szkice, Paryż 1961]

Opracowanie: Marta Markowska (Ośrodek KARTA), współpraca: Przemysław Bogusz, Milena Chodoła, Mariusz Fiłon, Amadeusz Kazanowski, Wojciech Rodak, Adam Safaryjski, Małgorzata Sopyło (zespół „Nieskończenie Niepodległej”).

Czytaj także

Teksty historyczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj